
MATRIX REVOLUTIONS, THE
MUZYKA: Don Davis, Juno Reactor ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Maverick CZAS TRWANIA: 63:21 min.
Minęły 3 miesiące i na ekranach kin znów gości "Matrix" - "Rewolucje", ostatnia część trylogii. Sukces osiągnęła jednak mniejszy niż poprzedniczki (co widać w box-office), pojawiły się również głosy niezadowolenia i zniesmaczenia, jakoby bracia Wachowscy zniszczyli i zmarnowali stworzoną w 1999 roku legendę. Oczywiście znów widzowie podzielili się na zwolenników i przeciwników najnowszego dzieła by Wachowski Bros. Więcej szczegółów znajduje się w kilku recenzjach filmu, obecnych już od jakiegoś czasu na stronie. Tutaj natomiast znajdziecie recenzję ścieżki dźwiękowej. "Wszystko co ma początek, ma też koniec" - tak głosi hasło reklamowe filmu. Tyczy się to wszystkiego - także muzyki. Partyturę zaczął Don Davis i skończyć ją musiał - inna możliwość była niedopuszczalna. Dzięki takiemu zabiegowi cała trylogia "Matrix" posiada jednolitą, spójną i charakterystyczną muzykę - a o to przecież właśnie chodzi. Zmieniło się nieco wydanie. Tym razem soundtrack nie został wydany - o dziwo - przez Warner Bros., lecz przez wytwórnię Maverick. Przy pierwszym "Matrixie" mieliśmy album (składankę) i score. Przy "Reaktywacji" - album połączony ze score'm. W przypadku "Rewolucji" mamy już tylko score - ciekawy zabieg. Prócz zabiegów instrumentalnych pana Davisa i - ponownie - grupy Juno Reactor, znaleźć tu można tylko jedną piosenkę ("In My Head" - Pale 3), nota bene naprawdę świetną. Poza tym cała partytura jest bezpośrednią kontynuacją (podobnie jak film) ilustracji muzycznej z "Matrix Reloaded". Płytę już tradycyjnie otwiera znane już chyba wszystkim matrixowskie brzmienie "Logos / Main Title" - z części na część z drobnymi, subtelnymi zmianami. Dalej mamy dwa utwory napisane i wykonywane wspólnie przez Dona Davisa (i jego orkiestrę) i Juno Reactor - "The Trainman Cometh" (do połowy spokojny, potem dynamicznie się rozwija) oraz "Tetsujin" - rewelacyjne rozwinięcie "Teahouse" z poprzedniej ścieżki dźwiękowej. Czyli są szybkie bębenki - przechodzące później w świetną elektronikę. Rewelacyjny utwór! Po "Tetsujin" mamy przerywnik w postaci wspomnianej powyżej piosenki Pale 3, a potem już kilkadziesiąt minut partytury pana Davisa. Począwszy od utworu "The Train To Sourceville", aż do "Spirit Of The Universe" będziemy mieli okazję słyszeć znane i dobre zabiegi muzyczne, które gościły już w dwóch poprzednich częściach. Charakterystyczne brzmienia poszczególnych fragmentów, to samo instrumentarium, ale nie brak oczywiście zróżnicowania - drobnych aranżacji, przeróbek wybranych części muzyki, ale nie brak tu także zabiegów zupełnie nowych. Chóry, potężnie brzmiące chóry, podniosłe, dostojne, poważne - to one zdecydowanie opanowały ścieżkę dźwiękową do "Matrix Reaktywacja". I te chóry to zdecydowanie najlepszy element całej partytury. Na ścieżce nie są słyszalne non-stop, w samym filmie pojawiają się częściej. Zdecydowanie najlepiej słyszalne w utworach "Neodammerung" oraz ostatnim kawałku na płycie (Don Davis vs. Juno Reactor) - "Navras". Obydwa te utwory są bardzo podobne, jednak przy tym drugim palce maczała grupa Juno, więc sami wiecie, co to oznacza :) Oba też były słyszalne już w trailerze filmu - zapowiedź świetnej partytury. Wśród dużej ilości kawałków Dona Davisa na większą uwagę zasługuje także bardzo ładny "Spirit Of The Universe", gdzie chóry są już jakby spokojniejsze, stonowane, a po minięciu półtorej minuty będziemy mogli usłyszeć przepiękny fragment z wykorzystaniem chórku i jakby dziecięcego głosu - coś wspaniałego. Szkoda, że na całym soundtracku tylko raz... Czas na małe podsumowanie uwzględniające całą, ponad 4-letnią pracę Dona Davisa nad muzyką do trylogii "Matrix". Kompozytorowi udało się stworzyć muzykę przede wszystkim na tyle charakterystyczną, że kojarzy się ona od razu z magicznym tytułem "Matrix". I za to należą się największe brawa! Muzyka przez te 4 lata ewoluowała, cały czas pojawiały się nowe, ciekawe fragmenty, nowe zabiegi. Część osób może twierdzić, że szczególnie w "Reaktywacji" jest mało zmian. No ale jakby nie patrzeć - "Matrix Reloaded" i "Revolutions" to w sumie jeden film, tyle, że podzielony na dwie części, więc dlaczego inaczej ma być w przypadku podkładu muzycznego? A jeśli chodzi o zmiany - moim zdaniem jest ich wystarczająco dużo, szczególnie wspaniałe chóry wysuwają się na pierwszy plan i to one są wyznacznikiem jakości tej płyty. Dobrej jakości. Należy także wspomnieć, że niesamowicie dobrym posunięciem było zaangażowanie grupy Juno Reactor przy pracach nad muzyką do dwóch ostatnich "Matrixów". Styl i utwory tej grupy wniosły wiele nowego do całości, przede wszystkim świeżość i dynamikę, które - jakby nie patrzeć - były potrzebne tej muzyce. Ich kawałki na ścieżce z "Revolutions" może nie są tak genialne i nie rzuciły mnie na kolana tak, jak te z "Reaktywacji" (niezapomniane "Mona Lisa Overdrive" czy "Burly Brawl"), ale wystarczy sobie włączyć "Tetsujin" czy "Navras" z najnowszej płytki aby przekonać się o klasie Juno. Uogólniając - całość podoba mi się troszkę mniej niż muzyka z "Matrix Reloaded", ale postawiłbym ją na równie z kapitalną muzyką z części pierwszej, a miejscami nawet ciut wyżej. "Wszystko co ma początek, ma też koniec" - czy to naprawdę koniec partytury Dona Davisa? Czy już nie usłyszymy nowych, matrixowskich brzmień na ekranie? Kto wie, może bracia Wachowscy zrobią kolejną część i do akcji znów wkroczy pan Davis - razem z grupą Juno Reactor rzecz jasna :) |
![]() |
|
![]() |