
MATRIX, THE - SCORE
MUZYKA: Don Davis ROK PRODUKCJI: 1999 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 30:07 min.
Jeśli chodzi o muzykę z "Matrixa", szerokiej rzeszy publiczności bardziej znany jest album z tego filmu, czyli jedna z najpopularniejszych składanek filmowych ostatnich czasów. Nie ma sensu zaprzeczać - jest to naprawdę dobra płyta. Moim zdaniem nie mniej charakterystyczne są filmowe kompozycje Dona Davisa, kompozytora znanego ostatnimi czasy choćby ze ścieżki dźwiękowej do "Jurassic Park 3", a dziś od razu kojarzonego z matrixową trylogią braci Wachowskich. Na score z pierwszej części składa się kilka charakterystycznych i dobrych kawałków, np. zaraz z początku filmu ("Trinity Infinity"), gdy ukazuje się tytuł (ten fragment został wykorzystany m.in. w trailerze do filmu "Spider-Man") i gdy Trinity gonią po dachu agenci. I właśnie ten kawałek podoba mi się najbardziej. W filmie takim charakterystycznym fragmentem był także motyw towarzyszący unikom Neo przed kulami na dachu ("Bullet-Time") oraz ten towarzyszący uwolnieniu się i skokowi Morfeusza ("Ontological Shock"). W "Welcome To The Real World" można usłyszeć przez krótki czas żeński głos w tle, a w kawałkach "The Hotel Ambush" czy "Exit Mr. Hat" aż czuć kultowe akcje. Dobry jest również ostatni kawałek - "Anything Is Possible", w którym słychać chyba wszystkie najbardziej charakterystyczne fragmenty przewijające się przez cały film. Większość utworów jest bardzo tajemnicza i niespokojna, trzymająca w napięciu i przywodząca na myśl apokaliptyczną i skomputeryzowaną wizję świata zawartą w filmie. Bardzo zachęcam do przesłuchania tej płyty, szczególnie fani filmu (a tych niemało) powinni się w nią zaopatrzyć. Mnie spodobała się bardzo, Don Davis stworzył charakterystyczną dla tego kultowego obrazu muzykę (do pozostałych części również), bardzo oryginalną i nie przypominającą żadnych wcześniejszych dokonań tego kompozytora (i nie tylko). Porządna płyta, mająca dwie drobne wady: trochę za krótka (30 minut) i dość trudna do zdobycia w Polsce (choć to ostatnie to raczej wina polskich dystrybutorów). Szkoda, że na ogólnie dostępnej składance nikt nie pokusił się o umieszczenie chociaż jednej ścieżki Davisa, jakiejś krótkiej kompilacji - dodałoby to z pewnością smaczku. Ale i tak album i score tworzą wspaniały duet, co zresztą widać po ocenie obydwu. |
![]() |
|
![]() |