MEN IN BLACK

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1997
WYTWÓRNIA: Columbia
CZAS TRWANIA: 65:55 min.


01. WILL SMITH - Men in Black
02. SNOOP DOGGY DOGG / JD - We Just Wanna Party With You
03. GINUWINE - I'm Feelin' You
04. ALICIA KEYS - Dah Dee Dah (Sexy Thing)
05. WILL SMITH - Just Cruisin'
06. WILL SMITH - The 'Notic
07. TREY LORENZ - Make You Happy
08. NAS - Escobar '97
09. EMOJA - Erotik City
10. TRIBE CALLED QUEST - Same Ol' Thing
11. DESTINY'S CHILD - Killing Time
12. THREE T - Waiting for Love
13. DE LA SOUL - Chanel No. Fever
14. BUCKSHOT LEFONQUE - Some Cow Fonque (More Tea, Vicar?)
15. DANNY ELFMAN - M.I.B. Main Theme
16. DANNY ELFMAN - M.I.B. Closing Theme



Do całkiem przyzwoitego filmu jakim jest "Men In Black" powstała zupełnie przeciętna, żeby nie napisać słaba ścieżka dźwiękowa. Na tej niezwykle tendencyjnej płycie umieszczono 16 utworów, z czego 2 są autorstwa Danny'ego Elfman'a, a reszta to niestety cały ciąg mdłych oraz nudnych piosenek. Orkiestralna, tradycyjna kompozycja została zepchnięta w cień przez komercyjny, skierowany do stosunkowo wąskiego grona odbiorców pewien styl muzyczny... Na pocieszenie pozostaje fakt, że na całe szczęście producenci zdecydowali się również na wydanie score'a do tego filmu. Nigdy nie byłem miłośnikiem albumów, a już w szczególności takiego gatunku muzyki, jaki został zaproponowany na tej płycie. Dlatego wszystkie te piosenki promujące obraz "Men In Black", są dla mnie delikatnie, mówiąc niespecjalnie ciekawe. Nawet kawałek przewodni w wykonaniu jednego z odtwórcy głównych ról - Willa Smith'a nie przypadł mi do gustu. Jedynym plusem tej ścieżki są dwie, bardzo dobre części kompozycji Danny'ego Elfman'a, jedna otwierająca film ("M.I.B. Main Theme"), druga zamykająca ("M.I.B. Closing Theme"). Przypominają co prawda nieco konstrukcją i brzmieniem wcześniejszego "Beetlejuice'a", ale tylko fragmentowo. Naprawdę solidny podkład muzyczny, któremu jednak brak trochę jakiegoś indywidualizmu i nowatorstwa.

Ścieżka dźwiękowa do filmu "Men In Black" pozbawiona jest jakiegokolwiek zróżnicowania muzycznego. Oczywiście jeżeli komuś odpowiada taki styl i rodzaj muzyki, to płyta jest skierowana właśnie do niego i na pewno przypadnie mu do gustu. Prawdziwi koneserzy filmowych kompozycji, którzy oczekują od ścieżki dźwiękowej prawdziwego urozmaicenia, po jednorazowym przesłuchaniu nie będą często wracać do tej ilustracji. Bo jedynie dwa tematy pana Elfman'a zasługują moim zdaniem na uwagę. Ocena tej ścieżki dźwiękowej jest wykładnikiem gustu oraz oczekiwań, jakie ma wobec niej ewentualny słuchacz.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI