
MISSION: IMPOSSIBLE - REJECTED SCORE / THE DELTA FORCE
MUZYKA: Alan Silvestri ROK PRODUKCJI: 1996 WYTWÓRNIA: Concorde CZAS TRWANIA: 61:07 min.
Po przeczytaniu recenzji "Mission: Impossible - Rejected Score" - poświęćmy teraz trochę czasu kompilacji "M:I" z "TDF" ;). Tutaj pominę już opis odrzuconej partytury, tym bardziej, że samej muzyki jest tu znacznie mniej - tylko 8 utworów. Oczywiście każdy mogliśmy usłyszeć już na poprzedniej płycie, namieszano tylko z nazwami utworów. I tak "Elevator Worries" = "High-Velocity Train / The Chopper", "Hunt the Mole" to odpowiednik "The Prague Set-Up / Ethan Escapes", a "Mission: Impossible" to to samo, co "The NOC List & Mole Hunt". Natomiast fragment "Langley" odpowiada "Max Is Targeted / Relying on Luther", a "Damn Gideons" to z kolei "Kittridge's Trap"; "Bullit Train" to natomiast inna nazwa "Tunnel Chase", a "Good Morning Mr." to brat bliźniak "Langley CIA Heist" - jedynie "Claire" zostawiono w spokoju. Zaprawdę dziwią mnie trochę te różne nazwy, tym bardziej iż pozbawione są niekiedy większego sensu. No ale na osłodę mogę powiedzieć, że istnieje też taka wersja tego albumu, na której wszystkie ścieżki nazwano po prostu "Mission: Impossible Theme" i dolepiono im kolejne numery :). Ale przejdźmy do "Oddziału Delta", który z misją niemożliwą nie ma wprawdzie nic wspólnego, ale stanowi jedyną atrakcję tego bootlega. Tą partyturę także przedstawiono za pomocą ośmiu ścieżek - na całe szczęście mają one swoje nazwy, do tego całkiem trafne. Razem daje nam to 16 utworów, a więc o całe cztery ścieżki mniej, niż na poprzedniej płycie (czyż matematyka nie jest wspaniała? ;). Jak na ironię całość jest za to dłuższa i trwa nawet nieco powyżej godziny. Za to jakościowo wszystko jest do siebie bardzo zbliżone. Przede wszystkim partytura "Delta Force" jest... nudna. No, może nie tyle nudna, co mało zróżnicowana, a przez to niezbyt atrakcyjna. Całość rozbija się właściwie o dwa motywy główne - oba dobre - oraz kilka pobocznych. Pierwszy temat jest całą esencją tej ilustracji i właściwie jedynym powodem, żeby w ogóle zwrócić uwagę na ten bootleg. Mowa oczywiście o temacie przewodnim, który słyszymy w pierwszej kompozycji i który potem powraca jeszcze chwilami w "Saved" i "The Landing". Oczywiście to "The Delta Force Theme" jest jego najlepszą prezentacją. Sama ścieżka jest mocnym kopem (szczególnie po słabiutkiej części z "Mission: Impossible") starych, dobrych lat 80. To połączenie elektroniki z orkiestrą i chyba jeden z lepszych tematów Silvestriego z tamtego okresu - świetnie frywolny, skupiający swoją uwagę i po prostu atrakcyjny - na nim nie sposób się nudzić. Zresztą nadał on filmowi dodatkowego uroku i produkcja ta wiele zawdzięcza właśnie tej muzyce. Drugi temat reprezentuje jednak znacznie poważniejszy ton. "The Selections" dotyka nieprzyjemnego tematu selekcji rasowej i mordów na Żydach - opisuje po prostu ludzkie cierpienie, choć zawiera w sobie pewną nutę nadziei. To bardzo ładny temat, o smutnym rzecz jasna wydźwięku - w nim Silvestri także w pomysłowy sposób łączy syntezatory z tradycyjnymi instrumentami. Motyw sam w sobie nie jest łatwy, ale jak już się spodoba, to prawdopodobnie na zawsze. Jedynym jego mankamentem może być długość rzeczonej ścieżki, co przy tak nieprzyjemnym temacie jest odrobinę męczące. Zresztą sam temat powraca jeszcze w końcowym "The Collection". Natomiast pozostałe tematy są albo oparte na dwóch powyższych albo też wykorzystane zostały jednorazowo, aby opisać jakąś akcję lub scenę i zniknąć. W dodatku wszystkie z nich są bardzo specyficzne i przyciężkie w odsłuchu, przez co trudno mi jest powiedzieć, że mi się podobały. Ich miejsce jest w zasadzie tylko w filmie. Ta płyta jest dla mnie warta dokładnie tyle samo, co poprzednia - a więc naciągane trzy. Na każdej z nich znajdziemy właściwie tylko i wyłącznie dwa naprawdę wartościowe tematy i autentycznie średnią, żeby nie powiedzieć słabą, ilustrację tła. Ilustrację, która chwilami próbuje wyłamywać się ze schematów i zaprezentować coś oryginalnego, ale nie wychodzi jej to najlepiej. W pierwszym przypadku wszystko nie zastało należycie dopracowane (choć to tylko domysły) - w drugim jest mało strawne w kontekście samej płyty ("Delta Force" spisuje się przecież w filmie rewelacyjnie). Trudno mi więc polecić którąkolwiek z tych pozycji. Natomiast w kontekście całej serii "Mission: Impossible" jest to zdecydowanie najsłabsze jej ogniwo - w dodatku odrzucone, więc nie ma co płakać. Wspominałem już, że lepiej sięgnąć po ilustrację "Eraser"? ;) P.S. "The Delta Force" zostało również wydane w kompilacji z muzyką z "King Salomon's Mines" Jerry'ego Goldsmitha (okładka poniżej). Poza tym istnieje też osobna płyta z tego filmu, która zawiera 9 ścieżek.
|
![]() |
|
![]() |