
MISSION: IMPOSSIBLE - SCORE
MUZYKA: Danny Elfman ROK PRODUKCJI: 1996 WYTWÓRNIA: Point Music / Philips Classics CZAS TRWANIA: 52:28 min.
Wspólne przedsięwzięcie Briana De Palmy i Toma Cruise'a, było oceniane diametralnie różnie. Kinowa wersja "Mission: Impossible" z 1996 roku podzieliła widownię. Jedni byli zachwyceni klimatem, stylizacją i depalmowskimi sztuczkami technicznymi. Pozostałych zażenowało to, że twórca "Nietykalnych" spłodził bezpłciowego gniota, skupiając się na pracy kamery i efektach specjalnych (których zresztą tak dużo znowu nie było), zamiast tchnąć życie w scenariusz. Moim skromnym zdaniem z reanimacji serialu z lat 1966-73, powstało znakomite kino szpiegowskie. Cóż z tego, że fabuła to w zasadzie fantastyka, a śmigłowiec nie potrafiłby latać w Eurotunelu? De Palma postarał się o wyraźne odrealnienie całej opowieści, czyniąc z niej wizualny komiks, bez pretensji o wiarygodność. W końcu filmy z Bondem to też naiwne bajki. Adekwatny klimat "Mission: Impossible" znakomicie podkreśliła muzyka. Pierwotnie score miał napisać Alan Silvestri; swego czasu nawet w Polsce widziałem plakaty reklamujące film, zawierające jego nazwisko na liście płac. Lecz po napisaniu 23 minut muzyki, podziękowano kompozytorowi za współpracę. Jego miejsce zajął Danny Elfman, jeden z najgenialniejszych twórców muzyki filmowej, nadworny kompozytor Tima Burtona. W przypadku "Mission: Impossible" Elfman miał nieco ułatwione zadanie, w postaci gotowego tematu głównego, autorstwa Lalo Schifrina. Temat przewodni z oryginalnego serialu, to mimo nietypowego metrum i nieco pokręconej linii meldycznej, jedna z najbardziej rozpoznawalnych melodii w historii kina i telewizji, cytowana m.in. w zabawnych, "szpiegowskich" epizodach "Ace'a Ventury" i "Świata Wayne'a". Muzyka z kinowej wersji "Mission: Impossible", ukazała się w dwóch edycjach. Pierwsza, obliczona na większą popularność, zawiera w większości piosenki, fenomenalną przeróbkę tematu przewodniego w wykonaniu członków U2 : Adama Claytona i Larry'ego Mullena, oraz trzy utwory orkiestrowe Danny'ego Elfmana. Równolegle ukazał się score, zawierający wyłącznie muzykę Elfmana (plus temat Schifrina oczywiście). Porównując tytuły jego utworów na obu wydawnictwach, próżno na płycie orkiestrowej szukać kompozycji "Impossible Mission", "Claire" i "Trouble". Trik polega na tym, że ta muzyka jest tu jak najbardziej obecna, lecz pod innymi tytułami. Score otwierają, niczym w "Żołnierzach kosmosu", energiczne żołnierskie werble, rozpoczynające utwór "Sleeping Beauty". Pierwsze 90 sekund to fantazyjne stukoty najróżniejszych brzmień perkusyjnych, powiązane charakterystycznym smyczkowym basem. Później wreszcie odzywają się melodie, potęgujące napięcie efektownego prologu w Kijowie, z tytułową uśpioną pięknością Emmanuelle Beart. Drugi utwór to już słynny temat przewodni Lalo Schifrina. Tu Danny Elfman z szacunkiem należnym klasyce, dokładnie zachował strukturę oryginału, włącznie z niemal identycznym czasem trwania utworu. Słychać tylko, zgodne z duchem czasu, aranżacyjne podrasowanie kompozycji, która brzmi o niebo lepiej, niż nieco "płaski" telewizyjny oryginał. "Red Handed" to ilustracja zmagań grupy do zadań niewykonalnych z rosyjskim szpiegiem w Pradze. Mnóstwo tu typowych elfmanowskich kaskad dźwiękowych, kontynuowanych w "Big Trouble", gdzie jest już więcej dramatycznych melodii smyczkowych, ilustrujących zabicie niemal całej ekipy Ethana Hunta. "Mole Hunt" to utwór z gatunku tych, sprawdzających się wyłącznie z obrazem. Ilustracja demaskatorskiej rozmowy Hunta z Kittridge'em w praskiej kawiarni Akvarium, dopiero na końcu daje solidnego kopa, podczas wysadzenia ogromnych akwariów. "The Disc" i "Max found" to kolejne kompozycje, utrzymane we wspólnej, wspomnianej już elfmanowskiej stylistyce. "Looking for Job" znowu nadaje się do słuchania wyłącznie z obrazem. "Betrayal" za to zaskakuje stonowaniem, kompozytorską powściągliwością i delikatnym użyciem chórów. Ilustrująca rozmowę Hunta z Phelpsem, podczas której Hunt demaskuje spisek kompozycja, to jeden z najlepszych utworów na płycie. "The Heist" to zmiana klimatów na dynamiczniejsze. Tutaj Ethan Hunt z Kriegerem dobierają się głównego komputera CIA, a Elfman atakuje kolejnym wspaniałym utworem, zawierającym w sobie wszystkie smaczki i niezawodne patenty tego kompozytora. "Uh-Oh!" - pod tym żartobliwym tytułem kryje się krótka, dynamiczna ilustracja epilogu sekwencji włamania. Muzycznie jest to właściwie dalszy ciąg poprzedniego utworu "The Heist". "Biblical revelation" niczym szczególnym się nie wyróżnia, podobnie jak "Phone Home". To najczystsza muzyka ilustracyjna, która bez obrazu traci właściwie całą swą siłę. Początek "Train Time" to wreszcie konkretny wydech całej orkiestry symfonicznej, po którym następuje kolejna typowa dla kina szpiegowskiego gra podchodów i podejrzeń, adekwatnie opisana przez Elfmana. Skromny i minorowy "Menage A Trois" pozwala na nabranie oddechu przed wybuchową kulminacją, zawartą w dwuczęściowej kompozycji "Zoom A" i "Zoom B". Tutaj Danny Elfman daje upust swojemu geniuszowi w najszybszym i najbardziej radykalnym wydaniu. To nieprawdopodobne, do czego czasami jest zdolna orkiestra symfoniczna, poprowadzona przez kompozytora z nieokiełznaną wyobraźnią. Znakiem rozpoznawczym Elfmana, jest jego momentami ostentacyjna opozycja do standardowych rozwiązań muzyki filmowej, reprezentowanych przez pół muzycznego Hollywoodu, z wielkim Johnem Williamsem na czele. W muzyce do "Mission: Impossible" zadziwia absolutna, granicząca niemal z absurdem precyzja Elfmana, potrafiącego po mistrzowsku znaleźć harmonię w niekończących się potokach różnorakich dźwięków, pozornie nie do połączenia w jedną, dającą się słuchać całość. Szczerze polecam tę płytę, nie tylko dla fanów twórczości Danny'ego Elfmana. Choć momentami muzyka ta, odbierana bez obrazu, wiele traci, to jest to kolejny dowód muzycznej erudycji i geniuszu kompozytora, któremu niepotrzebne są monumentalnie zorkiestrowane zimmerowskie lub williamsowskie, pompatyczne melodie, by poruszyć wyobraźnią widza i słuchacza. Elfmanowi wystarczy kilka nut, które potrafi obudować aranżacyjnie tak gęsto, że aż ciarki przechodzą po plecach. Wspaniały score fenomenalnego kompozytora. Pięć gwiazdek. P.S. Tych, którzy są ciekawi, jak brzmi odrzucona partytura Alana Silvestri, odsyłam do soundtracku z filmu Chucka Russella "Eraser" z Arnoldem Schwarzeneggerem, gdzie kompozytor dokonał swoistego recyklingu niedoszłej ilustracji "Mission: Impossible". Muzyka ta jest również dostępna na bootlegu, zawierającym dodatkowo muzykę Alana Silvestri do filmu "Delta Force".
|
![]() |
|
![]() |