MISSION: IMPOSSIBLE - REJECTED SCORE

MUZYKA: Alan Silvestri
ROK PRODUKCJI: 1996
WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg)
CZAS TRWANIA: 54:22 min.


01. MISSION: IMPOSSIBLE THEME
02. THE PRAGUE SET-UP / ETHAN ESCAPES
03. THE NOC LIST & MOLE HUNT
04. MISSION: IMPOSSIBLE THEME
05. LANGLEY CIA HEIST
06. MAX IS TARGETED / RELYING ON LUTHER
07. THE PLOT & MAIN THEME
08. CLAIRE
09. KITTRIDGE'S TRAP
10. MISSION: IMPOSSIBLE THEME
11. HIGH-VELOCITY TRAIN / THE CHOPPER
12. TUNNEL CHASE
13. END CREDITS (Adam Clayton & Larry Mullen)
14. THE IMPOSSIBLE MISSION FORCE (Lalo Schifrin)
15. LALO'S LULLABYE (THE PLOT)
16. MISSION ACCOMPLISHED (Lalo Schifrin)
17. TRAILER #1 (Lalo Schifrin & Danny Elfman)
18. TRAILER #2 (Hans Zimmer)
19. TRAILER #3 (Michael Giacchino)
20. REPRISE (Michael Giacchino)



Zanim za muzykę do filmu De Palmy i Cruise'a zabrał się Danny Elfman, do ilustracji już od dłuższego czasu przywiązany był Alan Silvestri. Jego nazwisko wydawało się tak pewne, że umieszczono je nawet na pierwszych plakatach promujących film. Jednak po napisaniu jedynie 23 minut partytury Silvestri nagle został zwolniony. Jak zwykle pojawiły się głosy zdziwienia, czy nawet oburzenia wobec takiego zabiegu. Ale słuchając kompozycji Silvestriego łatwo się domyśleć, jaki był powód zerwania współpracy.

Zacznijmy od tego, że gotowa praca kompozytora nigdy nie została oficjalnie wydana - obecna jest jedynie na dwóch bootlegach, z czego jeden z nich sygnowany jest nazwą Concorde i zawiera także kompozycje Alana z filmu "The Delta Force" (osobna recenzja na stronie). Najpierw zajmiemy się osobnym, znacznie pełniejszym albumem. Na nim to znajdziemy cały materiał jaki kompozytor zdążył spłodzić (razem 13 utworów, wliczając w to wariację na temat motywu przewodniego), zanim zastąpiono go Elfmanem. Dodatkowo umieszczono tu również muzykę z trailerów filmu i parę innych niespodzianek - oczywiście wszystkie spod znaku "M:I".

Album otwiera naturalnie "Mission: Impossible Theme", które zostało żywcem wyjęte z serialu i zaadaptowane przez Silvestriego. Wynik końcowy jest dość średni, bo właściwie niespecjalnie różni się od oryginału. Silvestri zupełnie nie naznaczył go swoim stylem i właściwie nie wniósł żadnych większych zmian, aczkolwiek i tak słucha się tego bardzo dobrze. Niestety dalej jest już znacznie gorzej, a odpowiedź na wcześniejsze dywagacje dostajemy niemal od razu. Otóż ta muzyka zupełnie nie pasuje do filmu! Niby Silvestri eksperymentuje tu z dźwiękami (właściwie tylko i wyłącznie za pomocą elektroniki, która czasem brzmi jakby została żywcem wyjęta z lat 80.) i próbuje się tym wszystkim sensownie bawić, ale efekt końcowy jest co najmniej dziwaczny. Zresztą sam początek ilustracji jest tu zupełnie bezpłciowy - utwór "The Prague Set-Up / Ethan Escapes" zaczyna się od jakichś dziwnych syntezatorów, które bardziej przypominają mi "Otchłań", aniżeli film szpiegowski. Dalej co prawda akcja się rozwija, ale trudno skojarzyć to z "Mission: Impossible", tym bardziej, że utwory posiadają na tyle przejrzyste nazwy, że od razu wiadomo w której scenie miały zostać użyte. Nie mogę tu jednak całkowicie zganić kompozytora, gdyż już w tym utworze słychać całkiem ciekawy i intrygujący temat, oparty na narastającej melodii smyczków, ale po prostu nijak nie idzie skojarzyć tego z przygodami Ethana Hunta. A dalej jest już tylko gorzej...

Sam nie wiem, co właściwie Silvestri chciał osiągnąć, ale każdy następny utwór przypomina wszystko, tylko nie "M:I", mimo iż wyraźnie słychać próbę odnalezienia się w tej układance De Palmy. I tak kolejna ścieżka, "The NOC List & Mole Hunt" jest utrzymana bardziej w klimacie "Predatora" (znajome bębenki i kołatania), a "Langley CIA Heist" przywodzi mi na myśl wspomniane "The Delta Force". W dodatku we wszystkich tych ścieżkach elektronika jest wręcz paskudnie nachalna, a wszelkie eksperymenty nie są zbyt przyjazne naszym uszom ("High-Velocity Train / The Chopper" jest wręcz koszmarny). Z kolei te bardziej przejrzyste utwory, jak choćby tradycyjnie wykonana "Claire", ocierają się o banalność i są niemal zupełnie nijakie, a w porównaniu ze scorem Elfmana wręcz bledną.

Innym grzechem Silvestriego, tudzież samego bootlega, jest nagminne sięganie po motyw przewodni. Jak świetna to melodia wie oczywiście każdy, ale wystarczy zerknąć na tracklistę, aby stwierdzić, że co za dużo, to niezdrowo - tym bardziej, że motyw ten występuje nie tylko w odpowiednio nazwanych ścieżkach, ale pojawia się niemal co chwila. I wierzcie mi, że po przesłuchaniu niespełna godziny tej muzyki, zaczyna on wyłazić bokiem. Nie mówiąc już o tym, że z utworu na utwór jego aranżacje zdają się być coraz to gorsze...

Żeby jednak nie było, że tylko ganię i ganię, to w paru miejscach można Silvestriego pochwalić. Należy mu się to przede wszystkim za dwie, niesamowicie wybuchowe ścieżki - "The Plot & Main Theme" i "Tunnel Chase". Ta pierwsza to jego najlepsza adaptacja i przy okazji wariacja na temat motywu Schifrina. Ta druga to po prostu udany temat akcji, dotyczący oczywiście finału filmu. Nie może równać się on z ilustracją Elfmana, ale słucha się go nieźle i potrafi porwać - choć oczywiście nadal nie widzę tego w gotowym filmie. Także od "Tunnel Chase" zaczyna się ta lepsza część płyty. Powiedziałem lepsza? No cóż... wszystko dalej jest niby cacy, ale też i wszystko zbudowane jest już tylko i wyłącznie z tematu głównego. I jakkolwiek każda z tych ścieżek jest naprawdę dobra i/lub bardzo dobra, tak wrażenia po prostu już nie robią, tym bardziej jako całość. Choć oczywiście ciekawostka jest to pierwsza klasa, gdyż dzięki temu możemy porównać sobie wszystkie aranżacje tematów, jakie kiedykolwiek powstały. Jest więc Schifrin, Elfman, Zimmer i Giacchino. Ojciec założyciel tematu dostał zresztą nawet parę bonusów w postaci - przemyconego z płyty do serialu - "Mission Accomplished" (niezły fortepian) i odrobinę dziwacznego "The Impossible Mission Force". Silvestri złożył Schifrinowi także swego rodzaju hołd, przygotowując ścieżkę "Lalo's Lullabye (The Plot)" - choć oczywiście i ona zaczyna lekko nużyć tematem głównym. Za nieporozumienie uważam natomiast umieszczenie tu obu aranżacji Adama Claytona i Larry'ego Mullena, które obecne są przecież na oficjalnym soundtracku - tu zlepiono je w jeden utwór o 'porażającym' tytule "End Credits".

A jak koniec, to koniec. Podsumować dokonanie Silvestriego jest niezmiernie łatwo - to niezła, chwilami naprawdę dobra partytura (patrz wspomniane wyżej perełki w postaci "The Plot & Main Theme" i "Tunnel Chase"), lecz kompletnie niepasująca do filmu. W dodatku często ociera się o nijakość i została przekombinowana w niewłaściwą stronę. Być może gdyby kompozytor miał więcej czasu, aby ją dopracować i w ogóle dokończyć, to coś by z tego było. Ale wyszło inaczej i dziś jego pracę można traktować tylko jako specyficzną ciekawostkę. Albo można ją zupełnie olać i sięgnąć po ilustrację "Eraser", którą kompozytor stworzył z odrzutów i pomysłów niewykorzystanych przy filmie De Palmy. A co do płyty - można po nią sięgnąć, jeśli chce się mieć wszystkie aranżacje słynnego tematu w jednym. Albo można ją zupełnie olać i sięgnąć po ilustrację "Eraser"... A teraz zapraszam do kolejnej recenzji - kliknij tutaj.

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI