MISSION: IMPOSSIBLE - TV SERIES

MUZYKA: Lalo Schifrin
ROK PRODUKCJI: 1966 / 1996
WYTWÓRNIA: Dot Records / Hip-O Records
CZAS TRWANIA: 38:01 min.


01. MISSION: IMPOSSIBLE
02. JIM ON THE MOVE (feat. Mike Melvoin)
03. OPERATION CHARM
04. THE SNIPER (feat. Bill Plummer)
05. ROLLIN HAND
06. THE PLOT
07. WIDE WILLY
08. CINNAMON (THE LADY WAS MADE TO BE LOVED)
     (composed by Jack Urbont & Bruce Geller, feat. Bud Shank)
09. BARNEY DOES IT ALL (feat. Bud Shank & Stu Williamson)
10. DANGER
11. MISSION: ACCOMPLISHED
12. INTRIGUE (BONUS TRACK)
13. SELF-DESTRUCT (BONUS TRACK)
14. MORE MISSION (BONUS TRACK)



Każdy kompozytor ma w swoim dorobku pracę szczególną - tę jedną jedyną, od której wszystko się zaczęło; taką, która wywindowała twórcę na szczyty, jednocześnie wpisując go do kanonu "muzycznych lektur"; taką, która stanowi prawdziwy obiekt kultu, do której fani najczęściej wracają i najlepiej wspominają; w końcu taką, która stanowi najzwyczajniej w świecie wizytówkę danego artysty. Dla Lalo Schifrina - kompozytora znanego wszem i wobec większości, choć nigdy jakoś wielce nie "rozrywanego" przez tłum twórcę - taką wizytówką jest "Mission: Impossible".

Wszystko zaczęło się od serialu - wyświetlana przez osiem sezonów (1966-73) seria szpiegowska zdobyła sobie spore uznanie i jeszcze więcej fanów, tak za oceanem, jak i w Europie. To swoiste połączenie wcześniejszego Jamesa Bonda z późniejszą Drużyną A zmieniło się po latach w trzy (póki co) filmy kinowe, w których prym wiódł już jeden człowiek - 'najpotężniejszy kurdupel' w Hollywood, Tom Cruise. Oczywiście filmy te przyczyniły się do ponownego zainteresowania serialem sprzed lat, a co za tym idzie także muzyką Schifrina, ze wskazaniem na niesamowity motyw przewodni, który zaczął przeżywać swą drugą, a nawet i trzecią młodość. Zaprawdę trudno mi wymienić ilość coverów, miksów, remiksów i najróżniejszych aranżacji tego tematu, jakie powstały (i nadal powstają) od tamtego czasu. Do najsłynniejszych należą z pewnością te pochodzące z drugiej i pierwszej części wielkoekranowego remake'u - do "M:I-2" temat przearanżował Hans Zimmer, a wypromowała go z wielką skutecznością grupa Limp Bizkit, która stworzyła piosenkę opartą na tymże temacie. Natomiast aranżacją tematu do części pierwszej zajął się Danny Elfman, który jedyne co zrobił, to wymienił poszczególne instrumenty w celu wykreowania nieco cięższej i mroczniejszej wersji, co oczywiście udało mu się w pełni - ta wersja w oczach wielu pozostaje najlepszą aranżacją, choć nie odbiega jakoś szczególnie od pierwowzoru. Reszta jest historią, której fragmenty znajdziecie w innych recenzjach z tej serii.

Ale zanim przejdziemy do oryginalnej muzyki Schifrina, to najpierw chwila dla leniwych, czyli krótki przegląd przez to, kto i co wydał przez te wszystkie lata. I tak muzykę z serialu można było dostać już w trakcie jego emisji (oczywiście na obczyźnie, nie w komunistycznej Rzeczypospolitej ;) - w 1966 roku Dot Records wydało podstawowy i jak dotąd najpopularniejszy krążek (wpierw winylowy, potem przerobiony na kompakty), który posiada 11 utworów. Następnie w latach 70. i 80. mieliśmy systematyczne wznowienia, m.in. przez wytwórnie Paramount i Ariola oraz MCA Records, które to wypuściły na rynek także połączenie wydania podstawowego z "More Mission: Impossible" i z muzyką z serialu "Mannix" (razem znowuż 11 melodii z "M:I"). W międzyczasie inne, z reguły dość oszczędne wydania, wyszły spod ręki m.in. RCA Records czy Victor Company of Japan, a wspomniane MCA wyszło także w Japonii w roku 1980. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w połowie lat 90, wraz z przygotowaniem, a następnie wypuszczeniem pierwszej kinowej wersji serii. Tak więc już w 1994 roku światło dzienne ujrzała kompilacja "Mission: Anthology", czyli 22 utwory z albumu podstawowego i z "More Mission: Impossible", które wydało One Way Records wespół z MCA. Dwa lata wcześniej GNP Crescendo wypuściło też na rynek "The Best of Mission: Impossible - Then and Now", czyli połączenie muzyki ze starszych i nowszych odcinków serii (razem aż 34 ścieżki). Natomiast w 1996 roku swoje albumy wydały m.in. RPM Records (kompilacja z innymi serialami szpiegowskimi, takimi jak "Święty"), ZYX Records (Niemcy) i ponownie MCA ("Music from Mission: Impossible" - najlepsze dotychczas wydanie, posiadające 22 utwory). U naszych zachodnich sąsiadów firma Motor wydała też kompilację muzyki Schifrina, pt: "Mission: Impossible... And More! The Best Of Lalo Schifrin (1962-1972)". Wydanie bądące przedmiotem recenzji również pochodzi z roku 96 i wydała je wytwórnia Hip-O Records - licząca niespełna 40 minut i 14 ścieżek płyta jest (oprócz 22-trackowego wydania MCA) chyba najlepszym przekrojem przez dokonanie Schifrina. Co ciekawe, ostatnie trzy ścieżki opisano tu jako bonus track, a zaczerpnięto je z albumu "More Mission: Impossible". Ale po kolei...

Zacznijmy od tego, że Schifrin nie pracował sam przy całej serii - przez lata przewinęło się przez nią paru kompozytorów, że wspomnę tylko Jerry'ego Fieldinga (odcinki: "The Controllers" i "The Council"), Roberta Drasnina, Geralda Frieda, Benny'ego Golsona, Jacka Urbonta, Shorty Rogersa i Richarda Markowitza. Oczywiście to Schifrin stworzył wszystko od podstaw, włączając w to rzecz jasna motyw przewodni. Żeby jednak było ciekawiej, to kompozytor zaczął pisać muzykę bez znajomości cyklu - obejrzał jedynie parę fragmentów odcinka, bez dialogów i efektów dźwiękowych. Tak więc kompozycja, którą dosłownie 'wyczarował', stała się nie tyle zwykłą ilustracją, co materiałem wyjściowym dla twórców serialu, którzy zaczęli dostosowywać do niej konkretne sceny, rozwiązania fabularne, montaż oraz niezapomnianą czołówkę serii, którą najzwyczajniej w świecie muzyka Schifrina 'narzuciła'. I tak jak świat telewizji długi i szeroki, tak jest to chyba jedyny taki przypadek, gdzie tak wiele zależałoby od kompozytora. Nawet późniejsze, mniej lub bardziej popularne i przełomowe seriale, obrały tradycyjną drogę produkcji (a więc "stól dziób i pisz tematy!" ;).

O samej muzyce Schifrina można powiedzieć tylko jedno: jest genialna. Stworzył on produkt wielce oryginalny i świeży, a jednocześnie na tyle autonomiczny, że tak samo dobrze sprawuje się podczas przygód Impossible Missions Forces, jak i poza nimi, gdziekolwiek byśmy jej nie słuchali. I choć przoduje jazz, to nie jest to najbardziej przejrzysta forma tego gatunku muzycznego, gdyż Schifrin kapitalnie wplątał weń także inne, jak flamenco czy blues, a całość oczywiście polana jest szpiegowską akcją. Dzięki temu każdy temat jest inny, każdy jest oryginalny i na swój sposób fascynujący, choć klimat i poziom mają wspólny. Naprawdę trudno jest mi coś zarzucić poszczególnym ścieżkom, które tu znajdziemy - powiem więc może o tych najlepszych. Zdecydowanie warto przyjrzeć się bliżej action score'owi w postaci "The Sniper" z kapitalnym zastępem bębnów, luzackiemu "Jim on the Move" z fortepianem i trąbkami na czele, wariackiemu "Wide Willy" na pełną orkiestrę, czy w końcu niesłychanie słynnemu "The Plot", który to pierwotnie powstał jako melodia do innego serialu szpiegowskiego - "Jericho" z 1965 roku. Temat ten także możemy usłyszeć w filmach kinowych, oczywiście w zmienionych aranżacjach. Nie mogę nie wspomnieć też o "Self-Destruct", w którym pierwsze skrzypce grają... dzwony!!! Naprawdę warto posłuchać, bo wrażenie jest niesamowite. Zresztą większość ścieżek jest - jak już pisałem - na tyle oryginalnych i przy tym perfekcyjnie zagranych i zaaranżowanych, że w każdej można znaleźć jakiś smaczek i każda sprawia dużą radość.

Żałuję tylko, że cały krążek jest taki krótki (czas mija w mgnieniu oka!) i nieco rozjeżdża się w drugiej części. Począwszy bowiem od fragmentu "Cinnamon" całość gubi gdzieś swój pazur i rytm, i zaczyna oscylować wokół tradycyjnego jazzu. Oczywiście trudno czynić mi z tego ogromny zarzut, tym bardziej, że wszystkie te kolejne ścieżki - a więc "Barney Does It All", "Danger" i "Intrigue" - nadal brzmią rewelacyjnie. Sęk w tym, że ginie w nich duch serialu i trudno jest mi je z nim identyfikować - to już bardziej wesołe, odrobinę naiwne i leniwe jazzowe motywy, które równie dobrze mogłyby występować gdzie indziej i pod innymi nazwami (w końcu Schifrin spłodził masę jazzowych ilustracji). Dlatego też fragmenty te oceniam nieco niżej od pozostałych, bo najzwyczajniej w świecie gubią gdzieś klimat, jednocześnie stając się emocjonalnie puste. Ale poza tym drobnym szkopułem cała płyta robi ogromne wrażenie na słuchaczu - to niezapomniana przygoda, która z pewnością zagości w sercu niejednego z Was, za co ręczę osobiście. Warto pokusić się o niemożliwe!

P. S. Natomiast poniżej jeszcze lista utworów przytoczonego wcześniej wydania MCA "Music from Mission: Impossible", z wyszczególnionymi ścieżkami, których nie znajdziemy na opisanym powyżej. Obok okładka tegoż wydania oraz - przykładowo - kilku innych.

01. Mission: Impossible
02. Jim On The Move
03. Operation Charm
04. The Sniper
05. Rollin Hand
06. The Plot
07. Wide Willy
08. Cinnamon (The Lady Was Made To Be Loved)
09. Barney Does It All
10. Danger
11. Mission Blues
12. Self Destruct
13. Affair In Madrid
14. Midnight Courier
15. The Chelsea Memorandum
16. More Mission
17. Intrigue
18. Danube Incident
19. Foul Play
20. The Getaway
21. Secret Code
22. Mission: Accomplished


    

    

    

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI