
MONSTER
MUZYKA: Kuniaki Haishima ROK PRODUKCJI: 2004 WYTWÓRNIA: VAP CZAS TRWANIA: CD 1 - 43:19 min., CD 2 - 45:45 min.
"Monster" uważam za najlepsze anime, z jakim miałem dotąd styczność i jedną z najlepszych rzeczy, jaką w ogóle miałem przyjemność zobaczyć. Adaptacja mangi Naoki Urasawy to wielowątkowa, głęboka i niezwykle skomplikowana historia kryminalna, która na poziomie idei zostawia daleko w tyle czołowe produkcje aktorskie z tego gatunku. Jest przy tym wciągającą i doskonałą rozrywką. Oprawa muzyczna do tak rozbudowanego dzieła wymagała nie lada talentu, aby sprostać zadaniu sprawnej ilustracji wydarzeń na ekranie. Efekt pracy pana Kuniaki Haishimy przeszedł moje oczekiwania, a po ostatnim odcinku, kiedy zdołałem otrząsnąć się już i wrócić do rzeczywistości, postanowiłem niezwłocznie sięgnąć po partyturę Japończyka i przesłuchać ją w oderwaniu od animacji. I ponownie zostałem mile zaskoczony, gdyż poza anime, muzyki azjatyckiego kompozytora słucha się równie dobrze. Pierwsza płyta rozpoczyna się od mocnego uderzenia, gdyż atakują nas dwa utwory z Endingu i Openingu. "For the Love of Life" w wykonaniu Davida Sylviana to kapitalny stylistycznie i treściowo wokal, który zamyka połowę z serialowych epizodów, idealnie puentując uczucia i pierwsze przemyślenia widza. "Grain", w serialu ilustrujący każde otwarcie, to enigmatyczny kawałek z żeńskimi chórkami na pierwszym planie. Tajemniczość, niepokój - takie uczucia przywołuje. W podobnym klimacie utrzymany jest także "Angel Hand", choć ten utwór posiada bardziej pozytywny wydźwięk. Na krążku dominują jednak złowrogie, posępnie brzmiące kawałki. "Xenia", "Room" czy "Drift Man" (ten zabarwiony jest na dodatek delikatnym żeńskim chórkiem), to takie właśnie dźwięki. W serialu doskonale obrazują sekwencje, gdzie podobne emocje są determinowane przez charakter danej sceny, osobno również przyjemnie się ich słucha. Na płycie wyróżnia się bardzo klimatyczny "Part", w którym dominujące skrzypce tworzą wrażenie smutku i ogólnej beznadziejności. Znajdziemy również bardziej relaksujące i radosne kompozycje, jednak nie jest ich zbyt wiele. "Sweet Home" i "Rest" to utrzymane w podobnym tonie, stateczne i wyciszające brzmienia. Ogólnie rzecz biorąc, pierwszy krążek z muzyką do "Monster" zdominowany jest przez niepokojące dźwięki, dopełnione kilkoma utworami z delikatnymi chórami, dwoma relaksującymi oraz klimatycznym wokalem. Gdybym miał oceniać każdą z płyt z osobna, krążek ten otrzymałby cztery gwiazdki. Najlepsze bowiem, co ma do zaoferowania Haishima, dostępne jest na płycie drugiej... Tę zaś inicjują trzy potężne "sztuki". Wokal pt. "Make It Home" śpiewany jest delikatnym głosem Hemminga Fujiko, a w anime jest to utwór zamykający większość odcinków, po swojemu komentując historię o tytułowym potworze. "What do I see" to niezwykle dramatyczny kawałek, który w finale dosłownie eksploduje. W anime towarzyszy nam choćby w emocjonującym starciu Lunge z Roberto w hotelu. "The Seeds of Time" to kompozycja świetnie obrazująca wydarzenia na poziomie mikro i makro. W swojej pierwszej, bardziej emocjonalnej części, ilustruje kolejne próby Niny, która mierzy się ze swoją przeszłością. Część druga, bardziej melancholijna, towarzyszy odkrywaniu tajemnic, które składają się na intrygę o ogromnej skali. W podobnym nastroju utrzymane są "Close Your Eyes" (śliczny głos pani śpiewającej po łacinie) oraz zamykający krążek "Changes". Dla mnie jednak najlepszymi kawałkami tej części, jak i całej partytury, są "Cannot Hear" i "We'll be Waiting for the Night". Pierwszy z nich to pianino wspierane przez instrumenty smyczkowe. W anime obrazuje niesamowitą scenę wiztyty w szpitalu w ostatnim odcinku. Druga z wymienionych przez mnie kompozycji, to niezwykle smutny i przygnębiający utwór, który na zawsze kojarzył mi się będzie z poruszającą sekwencją śmierci jednego z protagonistów. Także na krążku numer dwa znajdziemy kilka kawałków, którym towarzyszy aura tajemniczości. Wyróżnić w tej materii należy zwłaszcza "You are the Move you Make". Score do anime "Monster" jest naturalnie jego integralną częścią, przez co bywa dosłownie przesiąknięty klimatem historii doktora Tenmy i Johana. To, co nasuwa się jako pierwsze, jeśli należałoby określić tę partyturę jednym słowem, to "klasa". Zarówno w wymiarze samej wartości muzycznej, jak i pod względem stylu większości utworów, taka jest to właśnie ścieżka dźwiękowa. Średnia dla dwóch krążków wynosi ostatecznie cztery i pół gwiazdki, ale według jednego z praw matematyki, w takiej sytuacji należy liczbę zaokrąglić w górę, dlatego nie mam innego wyjścia, jak wystawić soundtrackowi z "Monster" maksymalną ocenę. |
![]() |
|
![]() |