MOUSE HUNT

MUZYKA: Alan Silvestri
ROK PRODUKCJI: 1997
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 30:44 min.


01. MAIN TITLE
02. FUNERAL PROLOGUE
03. CHEZ ERNIE
04. DYING WISH
05. CHARLES LYLE LARUE
06. 'WHAT ARE YOU DOING?'
07. NAIL GUN
08. HOT TUBOGGAN
09. CHERRY CATAPULT
10. ERNIE FINDS THE CONTRACT
11. SILENT MOVIE
12. CAESAR'S BIG DRAG
13. SHOTGUN CHASE
14. INSUFFICIENT POSTAGE
15. FLAMING DOO
16. STRING CHEESE
17. END CREDITS



"Mouse Hunt" to debiut reżyserski Gore Verbinski'ego, który wyreżyserował tę komedię dla Dreamworks Pictures. Bardzo przyjemny film o perypetiach dwóch braci, którzy dostają w spadku po swoim ojcu stary, opustoszały dom, przyniósł producentom aż 134 miliony dolarów zysku. Właściwie nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że odziedziczony i wyglądający na pierwszy rzut oka jak rudera dom, ma jeszcze jednego niespodziewanego lokatora...

Podkład muzyczny komedii jest zawsze bardzo trudnym zadaniem dla każdego kompozytora, ponieważ z muzycznego punktu widzenia taki gatunek filmu cechuje zwykle spora monotonia. Trzeba wykazać się czymś więcej niż tylko przeciętnymi umiejętnościami warsztatowymi, aby zaciekawić słuchacza swoją koncepcją. Uczynił to Alan Silvestri, który napisał kompozycję bardzo przyjemną w odbiorze o niezwykle interesującym motywie przewodnim, który przewija się przez całą ścieżkę dźwiękową właściwie w jednej i tej samej aranżacji. Jednak ta monotonność tematu głównego nie przeszkadza w odbiorze, ponieważ nie jest położony na niego jakiś specjalnie duży nacisk interpretacyjny, a jego rola sceniczna ograniczona jest do wystarczającego minimum - pojawia się zwykle naprzemiennie z innymi utworami. Poza ciekawym motywem przewodnim, muzykę do "Mouse Hunt" charakteryzuje spore zróżnicowanie i plejada wszystkich ważniejszych instrumentów, które często wykorzystywane są przez kompozytora w postaci krótkich, cyklicznie następujących po sobie fraz. Daje to miejscowo pewnego rodzaju dynamizm oraz niewielki dramatyzm sytuacyjny. Zresztą fragmentowo, jak już wspomniałem, to naprawdę multiinstrumentalna kompozycja o sporym, ale płynnym natężeniu muzycznym. Co do krytycznych uwag, to w przypadku Alan'a Silvestri jedna z nich pojawić się niestety musi... Otóż po raz kolejny pan Silvestri nie oparł się pewnej schematowości w niektórych miejscach swojego podkładu muzycznego. Są to jednak pojedyncze ustępy i do tego stosunkowo krótkie, pozostają więc bez wpływu na końcową ocenę.

Alan Silvestri napisał bardzo przyjemną muzykę do bardzo przyjemnego filmu. Złamał typową konwencję monotonnej, trochę "przesłodzonej" komediowej kompozycji. Wykorzystał do tego sporą orkiestrę, bez skupiania się na jakimś konkretnym instrumencie lub grupie instrumentów.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI