MR. HOLLAND'S OPUS

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1996
WYTWÓRNIA: Mercury
CZAS TRWANIA: 41:52 min.


01. SHAWN STOCKMAN (of BOYS II MEN) - Visions of a sunset
02. LEN LARRY - One, two, three
03. THE TOYS - A lover's concerto
04. SPENCER DAVIS GROUP - Keep on running
05. STEVIE WONDER - Uptight (Everything's alright)
06. JOHN LENNON & THE PLASTIC ONO BAND - Imagine
07. JACKSON BROWNE - The pretender
08. JULIA FARDHAM - Someone to watch over me
09. RAY CHARLES - I got a woman
10. JOHN LENNON & YOKO ONO - Beautiful boy (Darling boy)
11. JULIAN LENNON - Cole's song
12. MICHAEL KAMEN & THE LONDON METROPOLITAN
     ORCHESTRA
- An American symphony (Mr. Holland's opus)



Niestety nie widziałem jeszcze tego filmu. Tytułowego pana Hollanda gra Richard Dreyfuss i była to rola, dzięki której ten jeden z moich ulubionych aktorów po długim czasie przypomniał o sobie szerszej publiczności. Za swój występ zdobył szereg nagród, między innymi nominacje do Oscara. Film opowiada historię uzdolnionego kompozytora, zarazem znakomitego pedagoga, który zmarnował swój wielki talent wykładając w podrzędnej szkole muzycznej. Na krótko przed przejściem na emeryturę dostaje jednak swego rodzaju drugą szansę - otrzymuje zadanie skomponowania symfonii na zakończenie roku akademickiego. Z tego co pamiętam ze zwiastunów filmu, tak mniej więcej przedstawia się fabuła. Zatem muzyka w tym dziele musiała odgrywać bardzo ważną rolę. Mogła wręcz stanowić język, w którym pan Holland przekazywałby swe wszystkie życiowe radości i upokorzenia. Wymarzony punkt wyjścia dla pięknej filmowej ilustracji. Niestety producenci chyba przestraszyli się "niekomercyjności" opowiadanej na ekranie historii i tym bardziej postanowili nie ryzykować wydawaniem płyty z samą muzyką z filmu. Zamiast niej uraczono nas zręczną i "bezpieczną" składanką sprawdzonych przebojów z lat 60-tych i 70-tych. Promocję w mediach miała pociągnąć napisana specjalnie do filmu piosenka "Visions of a sunset", niejakiego Shawna Stockmana ze znanej soulowej grupy Boyz II Men. Na pocieszenie dostajemy skomponowaną przez Michaela Kamena tytułową symfonię pana Hollanda. Trwający niewiele ponad trzy minuty utwór, wydawałoby się kluczowy element filmu, niestety nie wywiera większego wrażenia. Jest to bezbarwna, patetyczna kompozycja, przesiąknięta typowo amerykańska ideologią, mówiącą że pomimo wszelkiej goryczy jaką niesie życie trzeba "być wiernym i iść". Wyjątkowo trafny jest tu jedynie tytuł - "An American Symphony". Podsumowując nikt nie powinien się obrazić za prezent w postaci takiej płyty, gdyż jest to składanka na każdą okazję i nastrój, jednak prawdziwy miłośnik muzyki filmowej raczej nie znajdzie w tej kompilacji nic interesującego.

Poniżej okładka z zachodniej wersji soundtracku:




Ocena:
Autor recenzji: Radosław Osiński - DIRECTOR
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI