NEVERENDING STORY, THE

MUZYKA: Klaus Doldinger, Giorgio Moroder
ROK PRODUKCJI: 1984
WYTWÓRNIA: Capitol
CZAS TRWANIA: 36:37 min.


01. LIMAHL - NEVERENDING STORY
02. SWAMPS of SADNESS
03. IVORY TOWER
04. RUINED LANDSCAPE
05. SLEEPY DRAGON
06. BASTIAN'S HAPPY FLIGHT
07. FANTASIA
08. ATREJU'S QUEST
09. THEME of SADNESS
10. ATREJU MEETS FALKOR
11. MIRROGATE - SOUTHERN ORACLE
12. GMORK
13. MOONCHILD
14. THE AURYN
15. HAPPY FLIGHT



"The Neverending Story" Wolfganga Petersen'a jest już dzisiaj niewątpliwie filmem kultowym, który swego czasu odniósł olbrzymi sukces. Piękna i doskonale wyreżyserowana baśń, z mnóstwem przekazów, która pomimo upływającego czasu wcale się nie "starzeje". Film prawie magiczny, pozostający dla wielu osób obrazem niezwykle sentymentalnym, przywodzącym na myśl czasy dzieciństwa, który do dzisiaj pozostaje niedoścignionym wzorem w swoim gatunku. Cała ta piękna sceneria Fantazji - krainy ludzkich marzeń, pragnień i wyobraźni ukazana w filmie zilustrowana jest znakomitą muzyką duetu Doldinger - Moroder...

Przyznaję, że początkowo byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tej ścieżki dźwiękowej. Ale jak się poźniej okazało zupełnie niepotrzebnie. To najwyższej klasy kompozycja, która zaskakuje różnorodnością i oyginalnością. Podkład muzyczny oprócz klasycznego, orkiestralnego wykonania wykorzystuje również specyficzne tło elektroniczne. Mało tego, w niektórych fragmentach nawet zupełnie pomija udział orkiestry skupiając się tylko i wyłącznie na syntezowanych dźwiękach. Za przykład niech posłuży utwór "Ivory Tower", którego przebieg ma taki właśnie charakter. Muzyka gwarantuje nam zróżnicowane brzmienie, niezwykle płynnie wyodrębnione poszczególne, wygenerowane instrumentaria, niepowtarzalną atmosferę. Niektóre tematy sceniczne to prawdziwa burza emocjonalna - począwszy od radości i wielkiego optymizmu (np. "Bastian's Happy Flight czy "Happy Flight"), poprzez smutek i wzruszenie (np. "Ruined Landscape"), aż do utworów niezwykle posępnych i mrocznych jak "Swamps of Sadness", gdy Atrey'u przebywa Bagna Rozpaczy, a podąża za nim Gmork, wysłannik Nicości, lub "Gmork" - gdy Atrey'u spotyka wspomnianego już sługę Ciemności. Oczywiście poza wspomnianymi, doskonałymi częściami kompozycji, wielkim atutem tej ścieżki dźwiękowej jest bez wątpienia piosenka pod tym samym tytułem, która była wielkim hitem lat 80-tych i jednocześnie przewodnim motywem tego filmu. Po dzień dzisiejszy jest ona jedną z najlepszych piosenek filmowych jakie dotąd powstały. Chociaż patrząc na nią przez pryzmat teraźniejszości, czasami naprawdę trudno to zrozumieć... Dziś byłoby to raczej niemożliwe...

Muszę przyznać, że narracja sceniczna do niemieckiej do baśni "The Neverending Story" jest znakomitą ilustracją, która wypracowała swój własny, indywidualny i niepowtarzalny styl, wyróżniający ją w całym tłumie innych, różnorakich przecież kompozycji filmowych. Jedynym mankamentem tej kompozycji jest fakt, że jest ona w tej chwili pozycją niezwykle rzadką, a przy tym trudną do zdobycia.

Poniżej znajduje się oryginalna okładka z 1984 roku do niemieckiej wersji tej ścieżki dźwiękowej, która została wydana przez wytwórnię WEA:




W dziale "Atrykuły Klubowiczów" znajduje się dokładniejsza analiza muzyki z filmu. Jeśli chcesz przeczytać ten tekst - kliknij tutaj

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI