
NIGHTBREED
MUZYKA: Danny Elfman ROK PRODUKCJI: 1990 WYTWÓRNIA: MCA Records CZAS TRWANIA: 46:38 min.
Aaron Boon cierpi na dziwną dolegliwość, która objawia się bezustannymi, nocnymi koszmarami. Jego dziwne wizje zbiegają się z serią tajemniczych, niewyjaśnionych morderstw. Lekarz, który zajmuje się jego przypadkiem - Dr Decker, z czasem wmawia mu, że to on za wszystkim stoi, i że to właśnie on jest poszukiwanych mordercą. Popchnięty do ostateczności Aaron zostaje zastrzelony przez policję. Jednak na wskutek pewnych okoliczności nie umiera. Trafia do Midian - ukrytego miasta umarłych, które widywał w swoich snach. Podąża za nim Decker, który odkrył swoje prawdziwe zamiary - chce zniszczyć Midian... "Nightbreed" to doskonały horror na podstawie książki Cliva Barker'a "Cabal". Sam pisarz był także reżyserem filmu. Sprawnie przedstawiona historia zaginionego miasta Midian, zilustrowana jest znakomitą muzyką Danny'ego Elfman'a z pogranicza gotyckiej kompozycji. Fascynujące orkiestralne tony i świetnie zaaranżowana linia melodyczna, która czasami z wyrafinowaną "subtelnością" spada na słuchacza to najmocniejsze atuty tego podkładu. Niektóre łagodne fragmenty wprawiają w zdumienie, a przy tym dosłownie zapierają dech w piersiach. Poszczególne tematy sceniczne pełne są mistycznych brzmień, bardzo efektywnych chóralnych wstawek i rozległych uderzeń perkusji. Bardzo ciekawe jest rozwiązanie dotyczące wykorzystania chóru, który występuje naprzemiennie w postaci przerażającej dorosłej partii wokalnej, albo w wysokiej, żeńskiej formie. Doskonale zaznaczone są wszystkie momenty kulminacyjne, które mają zasadniczy wpływ na pozytywne postrzeganie całości. Muzyka przyspiesza akcję, powoduje jej większą dramaturgię oraz wspomaga wszystkie te sceny, w których sama wizualność nie przyniosłaby spodziewanego efektu w tak szerokim obszarze emocjonalnym. Jednak partytura Danny'ego Elfman'a ma też kilka wad. Najważniejszy mankament wynika z konstrukcji całej kompozycji. W niektórych częściach partytury można odnieść wrażenie, że muzyka zdaje się nie mieć jednego, określonego kierunku, do którego zmierzałby dany motyw muzyczny. Poza tym nie wszystkie rozwinięcia poszczególnych tematów są tak doskonałe. Niektóre z nich prezentują jedynie typowy multiinstrumentalny styl D. Elfman'a, który sprawdza się co prawda znakomicie jako skrótowa narracja przebiegu fabuły, jednak poza obrazem brakuje mu indywidualizmu. Wszystko jest znakomicie poukładane w tych częściach kompozycji, mamy naprawdę zróżnicowane barwy dźwięku, które w bardzo przekonujący sposób oddają klimat filmu, trudno jednak zapamiętać z nich coś charakterystycznego, co nieodłącznie kojarzyłoby się z tą partyturą. Ścieżka dźwiękowa do "Nightbreed" wywołuje w pewnych fragmentach naprawdę głębokie wrażenie. Danny Elfman zaskakuje na każdym kroku, triumfalnie zmienia znienacka tonację, w ciekawy sposób wykorzystuje chóry. Niestety przytrafiają mu się także drobne błędy, które w pewien sposób psują ogólny wizerunek kompozycji oraz powodują jej nierówny, nieustabilizowany poziom. Świat przedstawiony przez Cliva Barker'a wyraźnie wymaga właściwej ilustracji, która dodatkowo wspomoże tę wizję, powodując, że pewne sytuacje staną się jeszcze bardziej przerażające niż wynikałoby to z indywidualnego przebiegu wizualnego. Kompozycja pana Elfman'a doskonale spełnia to zadanie, sugerując nam pewne zachowania emocjonalne w pewnych określonych fragmentach. Jednak nie ustrzegła się ona pewnych niedociągnięć, pomimo których bez problemu może funkcjonować jako autonomiczna muzyka. Od zachwytu do lekkiego rozczarowania - tak można w skrócie określić tę ścieżkę dźwiękową. Gdyby konsekwentnie utrzymywała ona jeden określony poziom, jej ocena byłaby najwyższa. |
![]() |
|
![]() |