
NIGHTMARE ON ELM STREET, A
MUZYKA: Charles Bernstein ROK PRODUKCJI: 1984 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 33:40 min.
Czym jest sen... ? Z fizjologicznego punktu widzenia to zatracenie świadomości, które występuje na przemian z czuwaniem. Charakteryzuje się obniżeniem wrażliwości na bodźce, częściową bezwładnością i zwolnieniem funkcji życiowych. Z psychologicznego punktu widzenia to fragment aktywności psychicznej w formie powiązanego splotu wyobrażeń, myśli oraz przeżyć, który w żaden sposób nie podlega żadnym zasadom czasowo-przestrzennym. Sen to marzenie, to urzeczywistnienie tych wszystkich najgłębszych pragnień, których na co dzień nie mamy szansy zrealizować. Ale czy zawsze sen jest pięknym przeżyciem? Dla Nancy Thompson mieszkającej w domu na Elm Street na pewno nie... Pierwsza ilustracja doskonałego cyklu o Freddy'm Krugerze jest jedną z najlepszych kompozycji całej serii. Bardzo dobrze działa jako środek o charakterze "wspomnieniowym" w odniesieniu do fabuły filmu. Bez problemu pomaga skojarzyć najważniejsze fakty, najważniejsze sceny, najważniejsze zdarzenia. Tematy muzyczne są czytelnie podzielone, a całość dobrze rozwinięta w czasie. Istotną cechą kompozycji Charlesa Bernstein'a jest fakt, że nie powoduje ona jedynie nagłej, a co za tym idzie tylko chwilowej reakcji emocjonalnej, ale działa bezustannie na gruncie całości. Wykorzystuje różnego rodzaju współbrzmienia w postaci wymownych odgłosów, które świetnie oddają nierealny, nierzeczywisty świat przedstawiony w filmie, pełniąc przy tym role miejscowego przerażenia. Ponadto ilustracja posiada bardzo intrygujący motyw przewodni o mrocznej głębi i ponurych półtonach. Narracja do "Nightmare on Elm Street" do przynajmniej dobra kompozycja o ciekawej konstrukcji. Stanowi ciąg przeplatających się sekwencji muzycznych, które zwiększając oraz zmniejszając intensywność tonacji powodują nie chwilowe, ale rozciągnięte w przebiegu kompozycji, stopniowe narastanie strachu. Co najważniejsze często kończą się one kulminacją, która przyjmuje formę zakończenia, albo dopiero wstępu do kolejnego tematu scenicznego. Poszczególne utwory mają odpowiednią specyfikę i bez trudu można rozpoznać ich obrazowe odniesienie. Tym samym ilustracyjność tej ścieżki jest bardzo zauważalna i łatwa do właściwego zinterpretowania. To prawie kompletne przedsięwzięcie ma jednak jeden, ale zasadniczy minus - brak wyliczanki o Freddy'm, która nie znalazła swojego miejsca w przekroju całości. A szkoda, bo niewątpliwie stanowiłaby doskonałe uzupełnienie właściwej warstwy muzycznej. |
![]() |
|
![]() |