
NIGHTMARE ON ELM STREET 2, A: FREDDY'S REVENGE
MUZYKA: Christopher Young ROK PRODUKCJI: 1985 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 30:17 min.
"15 marca. Przyszedł do mnie w nocy... Straszny, wstrętny, brudny... Razem ze mną w pościeli, szarpiąc moją koszulę nocną swoimi stalowymi szponami. Na imię ma Fred... i wciąż próbuje zaciągnąć mnie do kotłowni. W jednym tylko celu - chce mnie zabić...". Do domu na Elm Street, w którym niegdyś mieszkała Nancy Thompson wprowadza się nowa rodzina. Z początku wszystko wygląda normalnie. Wkrótce jednak Jesse Walsh znajduje pamiętnik Nancy. Z czasem i on zrozumie, że w tym tajemniczym domu nie wolno mu w żaden sposób zasnąć, ponieważ konsekwencje są nieprzewidywalne... Znając możliwości Christophera Young'a spodziewałem się znacznie lepszej ilustracji. Jego muzyka pod wieloma względami ustępuje kompozycji Charlesa Bernstein'a z pierwszej części. Po pierwsze kompozytor zupełnie zrezygnował z motywu przewodniego, który mógłby stać się prawdziwą wizytówką serii. To trochę dziwne posunięcie z jego strony, ponieważ zwykle tego rodzaju temat stanowi element wiążący cały cykl. Tak postąpił Randy Miller, a później Daniel Licht w przypadku "Hellraiser'a", co było naturalną koleją rzeczy. Skoro motyw przewodni miał odpowiednią specyficzność oraz sprawdził się bez zarzutu, nie powinoo się w żadnym wypadku z niego rezygnować. Tymczasem Christopher Young postanowił zupełnie odciąć się od pierwszej ilustracji, co niestety nie było krokiem w dobrym kierunku. Po drugie kompozycja do "Nightmare on Elm Street 2" to już nie ten wymiar przerażenia. Za dużo jest nic nie znaczących przestojów, za dużo bezbarwnych fragmentów. Po trzecie razi trochę niekonsekwentne wykorzystywanie klasycznej podkładu melodycznego, w wyniku czego bilans pomiędzy orkiestralnym brzmieniem, a całą wykorzystywaną elektroniką nie jest odpowiednio wyważony. Narracja pana Young'a jest słabszą ilustracją niż pierwsza kompozycja, autorstwa Charlesa Bernstein'a. To syntezowany bas oraz metaliczne brzmienia, które co prawda tworzą stosunkowo ciekawą warstwę muzyczną, ale linia pomiędzy melodyjną muzyką o odpowiedniej wymowie emocjonalnej, a zwykłym nieznośnym hałasem jest niestety bardzo cienka. Jednak w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że to minimalistyczna ilustracja do filmu grozy, która zahaczałaby o kicz bądź tandetę. Ponadto jest jeden element, dzięki któremu muzyka Christophera Young'a ma przewagę nad pierwszą ścieżką dźwiękową - wykorzystuje dwuznaczną kołysankę o Freddy'm Krugerze, która w końcu została należycie wykorzystana, i której bardzo do tej pory bardzo brakowało... Stanowi wspaniały czynnik emocjonalny nie związany z właściwym podkładem, który powoduje wzrost napięcia, doskonale przylegając do treści obrazu. |
![]() |
|
![]() |