
NIGHTMARE BEFORE CHRISTMAS, THE - SPECIAL EDITION
MUZYKA: Danny Elfman, różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1993 / 2006 WYTWÓRNIA: Walt Disney Records CZAS TRWANIA: CD 1 - 61:08 min., CD 2 - 33:28 min.
Boys and girls of every age, wouldn't you like to see something strange? Come with us and you will see, this - our town of Halloween... W roku 2006 na ekrany kin ma powrócić wspaniała, kukiełkowa produkcja Tima Burtona (wyreżyserowana przez Henry'ego Selicka) z 1993 roku - "Miasteczko Halloween". Film jednak trafi nie do zwykłych kin, a do kin typu IMAX, bowiem jest to nowa, specjalnie przygotowana wersja 3D. W związku z tym wydarzeniem wytwórnia Walt Disney postanowiła również wznowić wydanie ścieżki dźwiękowej. I bynajmniej nie ograniczono się tylko i wyłącznie do ponownego wytłoczenia poprzedniego nakładu - we wznowionej edycji (oznaczonej jako Special Edition) mamy już nie jedną, a dwie płyty! Nie, to nie żaden Complete Score, Expanded Score czy Recording Sessions. Już na pierwszym wydaniu była obecna praktycznie cała muzyka obecna w filmie. Zatem co zawiera drugi krążek? A więc jest to 5 przerobionych piosenek przez różnych wykonawców, a na deser - 4 piosenki Danny'ego Elfmana w wersjach demonstracyjnych. I wszystko to zostało oznaczone jako "Bonus Tracks". Natomiast pierwsza płyta to "Original Motion Picture Soundtrack" - jej zawartość jest identyczna z pierwszym wydaniem, nie ma tu nic nowego, żadnych zmian - zatem w celu poznania tej zawartości zapraszam do recenzji podstawowego wydania, który to opis jest już od dawna obecny w dziale. W tej recenzji zajmę się tylko i wyłącznie opisem płyty numer 2. Pierwszy raz o planowanym wydaniu dowiedziałem się z informacji na stronie Stopklatki. Początkowo informację tę źle zrozumiałem - po naprędce przeczytanym opisie wywnioskowałem, że nowa wersja filmu ma zostać okraszona piosenkami w nowych wykonaniach, co mną ruszyło niesamowicie - poczułem się w tym momencie zdegustowany, bo jaki jest cel zmiany tego, co doskonałe, i do czego przyzwyczaili się wszyscy fani tej wyjątkowej produkcji Tima Burtona? Jednak szybko ochłonąłem i przeczytałem info raz jeszcze, dokładnie, i wreszcie dotarło do mnie, że jedynie wznowienie soundtracku będzie zawierać nowe wersje znanych piosenek - dzięki Bogu! Jednak przyznam, że wspomnianych przeróbek i tak bardzo się bałem. Dla mnie było to jak podniesienie ręki na świętość, geniusz, którym jest ścieżka Danny'ego Elfmana z "Miasteczka Halloween". Zatem z obawą podszedłem do przesłuchiwania drugiej płyty tego wydania, uprzednio dokładnie przypominając sobie i przesłuchując po raz n-ty płytę pierwszą. I po zapoznaniu się z drugim krążkiem odetchnąłem z ulgą... Bowiem przeróbki udały się! Mój wielki sceptyzm zamienił się w zadowolenie już po przesłuchaniu dwóch pierwszych piosenek, ale przyjrzyjmy się bliżej wszystkim, po kolei. Najpierw otwierający film, śpiewany kawałek "This Is Halloween" w wykonaniu samego Marilyn Mansona. Po jego odsłuchu nie wyobrażam sobie, by kto inny mógł to przerobić - ciężkie, gitarowe granie w połączeniu z elfmanowską melodią sprawdza się znakomicie, a niesamowity głos Mansona (moim skromnym zdaniem głos tego Pana to jeden z najbardziej wyrazistych, charakterystycznych wokali w całym muzycznym światku) nadaje słowom jakby nowego, bardziej demonicznego wrażenia. Bardzo dobra aranżacja - bo o to właśnie chodzi w przeróbce znanego utworu / piosenki - zamiast iść na łatwiznę i w prosty sposób przerobić melodię oraz od nowa zaśpiewać znane słowa (co często wszystkim wychodzi zwyczajnie gorzej niż pierwowzory) należy nadać utworowi nową formę i nowe znaczenie, co owocuje całkiem nowymi doznaniami. Marilyn Manson spisał się absolutnie bez zarzutu. Dalej mamy prześliczne "Sally's Song" - zdecydowanie najpiękniejszy i najsmutniejszy kawałek z całej ścieżki filmowej. W oryginale wysoki, lekko piskliwy i jednocześnie niezwykle ciepły i dziecinny głos Catherine O'Hary został zastąpiony w nowej aranżacji znacznie niższym, poważniejszym, ciężej brzmiącym wokalem Fiony Apple. Oczywiście i podkład lekko zmieniono (cały czas towarzysząca perkusja oraz dodatkowe partie smyczkowe), a całość - podobnie jak w przypadku Mansona - po raz kolejny sprostała wyzwaniu. Znów bardzo dobra przeróbka, zupełnie inna od oryginału, a jednocześnie jakże podobna... Słucha się tego wyśmienicie, i choć mocno przyzwyczaiłem się do wersji śpiewanej przez panią O'Harę, to mogę śmiało powiedzieć, że piosenka pani Apple posiada równie dramatyczny wydźwięk i równie dużą dawkę... filmowej magii. Do niezwykle udanego duetu Manson & Apple dołącza Fall Out Boy ze swoją przeróbką "What's This?" - i tak oto tworzy się znakomite trio. Wspominany artysta nadał piosence Jacka, która towarzyszy jego pojawieniu się w miasteczku Bożego Narodzenia, więcej dynamiki, gitarowy podkład i oczywiście nowy, świetny wokal - całość brzmi równie wesoło co wersja pierwotna, i jest równie skoczna i taneczna. Niestety następny kawałek psuje dobrą passę, bo oto mamy do czynienia z nieudaną przeróbką absolutnie rewelacyjnej, jednej z najlepszych piosenek oryginału, a mowa o "Kidnap The Sandy Claws". Po pierwsze - całkiem spaprany, niepasujący techno-podkład. Po drugie - równie spaprany, absolutnie niepasujący wokal. Ta przeróbka to najsłabszy punkt całej drugiej płyty i całego wydania - wersja grupy (?) She Wants Revenge nie dorównuje pierwowzorowi pod żadnym, nawet najmniejszym względem. Czarna owca w stadzie, skaza na całości i coś, co zwyczajnie nie powinno mieć tu miejsca. Ostatnią już przeróbką jest ponownie "This Is Halloween", tym razem grupy Panic! At The Disco - druga aranżacja nowej wersji jest całkiem niezła, ale na polu bitwy sromotnie przegrywa z wykonaniem Marilyn Mansona. Piosenka ma spokojniejszy wydźwięk niż oryginał i w wielu miejscach znacznie uboższy (celowo) podkład. Nawiasem mówiąc drugi cover tej samej piosenki był tu raczej niepotrzebny - tym bardziej, że przecież soundtrack z "Miasteczka Halloween" zawierał więcej piosenek i ktoś mógł się pokusić o jakieś nowe aranżacje, zamiast przerabiać dwa razy to samo... To tyle jeśli chodzi o przeróbki piosenek przez różnych artystów. Jednak jako bonus na drugiej płycie znajdziemy jeszcze 4 piosenki Danny'ego Elfmana w nieco innych wersjach, oznaczonych jako demo - można przypuszczać zatem, że to bardzo pierwotne, próbne / demonstracyjne wersje, które później zostały podrasowane do perfekcji, jaką można ostateczne usłyszeć w filmie i na pierwszej płycie opisywanego wydania. "Making Christmas", "Oogie Boogie's Song", "This Is Halloween" (chyba aż nadto wyeksploatowane na tym soundtracku ;) i "Kidnap The Sandy Claws" - wszystkie należy traktować raczej jako ciekawostkę, bo każdy z tych utworów śpiewanych jest niestety słabszy od tego, co ostatecznie powstało, i dobrze, że pan Elfman znacznie to wszystko podrasował - upiększył podkład, ulepszył wokal, nadał więcej dynamiki i wyszedł genialny rezultat końcowy. Co ciekawe - różnice czasowe między poszczególnymi wersjami są minimalne i oscylują w granicach zaledwie kilku / kilkunastu sekund. Wyjątkiem jest "Making Christmas" - demo trwa aż 5:34 min., podczas gdy wersja ostateczna - 3:57 min. No i w tym miejscu należałoby się zastanowić nad oceną końcową. Jednak z ręką na sercu przyznam, że nie zastanawiałem się długo. Ba, nawet nie zastanawiałem się wcale - po raz kolejny przyznaje maksymalną notę w postaci 5 gwiazdek, bo to przecież wciąż ten sam genialny soundtrack, jedynie w nowym wydaniu, z dodatkową płytą, na której można znaleźć 3 wyśmienite przeróbki znanych piosenek oraz ciekawostkę w postaci czterech utworów demonstracyjnych. I choć jestem przeciwnikiem wszelkich przeróbek i typem człowieka, który chyba zawsze wersje oryginalne uznaje za najlepsze, a przeróbki mogą im co najwyżej dorównać (a zdarza się to bardzo rzadko), to opisane wykonania Marilyna Mansona, Fiony Apple i Fall Out Boya były dla mnie sporym, pozytywnym zaskoczeniem i wielką niespodzianką. Oceny maksymalnej nie jest w stanie nawet przekreślić nieudana przeróbka "Kidnap The Sandy Claws" czy drugie, niczym nie wyróżniające się "This Is Halloween" by Panic! At The Disco. Uznajmy to za wypadek przy pracy albo zwyczajne zapełnienie na siłę drugiego krążka, żeby miejsce się nie zmarnowało (choć i tak druga płyta to zaledwie 33 minuty muzyki...). No może obiektywnie za ten defekt dam minusik do oceny końcowej, ale żadne 4 gwiazdki (czy 4,5) absolutnie nie wchodzą w grę. Bo ja zwyczajnie kocham tę muzykę i piosenki. I w tym momencie najważniejsze pytanie - kupić czy nie kupić? Jeśli posiadamy poprzednie wydanie soundtracku - w sumie można się go pozbyć (sprzedać / sprezentować komuś / zostawić jako pamiątkowy egzemplarz) i zakupić nową, dwupłytową edycję. Jeśli jednak nie chcemy posiadać dwóch egzemplarzy tej samej, jakby nie patrzyć, ścieżki - to koniecznie należy się chociaż zapoznać z zawartością drugiego krążka. W przypadku, gdy jeszcze nie posiadamy tej ścieżki wcale - należy jak najszybciej zaopatrzyć się w to specjalne wydanie 2 CD. Dla fanów Elfmana i Burtona jest to pozycja absolutnie obowiązkowa. I jeszcze pytanie już naprawdę ostatnie - czy koniecznie należało wydać raz jeszcze ten soundtrack? Odpowiedź brzmi - tak. Tym bardziej, że dołożono bonusową płytę, więc nie jest to zwykłe wznowienie nakładu. A o pewnych filmach należy światu przypominać - wprowadzenie nowej, trójwymiarowej wersji "The Nightmare Before Christmas" do kin IMAX jest posunięciem znakomitym i nie upatrywałbym w tym działaniu celów czysto marketingowych. Podobnie jak w przypadku ponownego wydania płyt z muzyką. |
![]() |
|
![]() |