OMEN 3: THE FINAL CONFLICT

MUZYKA: Jerry Goldsmith
ROK PRODUKCJI: 1989
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 48:26 min.


01. MAIN TITLE
02. THE AMBASSADOR
03. TRIAL RUN
04. THE MONASTERY
05. A TV FIRST
06. THE SECOND COMING
07. ELECTRIC STORM
08. THE HUNT
09. THE BLOODING REEL
10. LOST CHILDREN
11. PARTED HAIR
12. THE IRON
13. THE FINAL CONFLICT



"Błogosławiony Zbawicielu, który ustami Twego zmarłego sługi - ojca Spiletto objawiłeś nam tożsamość Antychrysta na tej ziemi, wesprzyj nas oraz prowadź w tej świętej misji, pozwalając uwolnić świat od Damiena Thorn'a i doprowadzić do Twego Powtórnego Przyjścia... O Panie, pobłogosław te siedem świętych sztyletów z Megiddo, które zechciałeś nam zwrócić. Niech posłużą one uświęconemu celowi i zniszczą Księcia Ciemności, zanim on zgładzi Twoje dziecię światła..."

Trzecia z kolei ilustracja Jerry'ego Goldsmitha o przybyciu Antychrysta to ponownie wielkie, klasyczne dzieło, które dogłębnie wykorzystuje rolę chóru jako elementu wspomagającego. Te chóralne, monotonne śpiewy stały się niekwestionowanym elementem całej trylogii, powodującym niesamowitą wyjątkowość sekwencji, w których występują. Chociaż z drugiej strony wydaje mi się, że tym razem Jerry Goldsmith oszczędniej wykorzystuje ich podniosłą rolę. Nie mniej jednak ich skuteczność w konkretyzowaniu najważniejszych wątków wciąż pozostaje taka sama. Jednak pod jednym względem muzyka do tej części przewyższa dwie poprzednie kompozycje. Obszar ten dotyczy wszelkich tematów scenicznych, które w bezpośredni sposób odnoszą się do niezwykle intrygującej postaci Damiena Thorn'a. To tego celu służą pastorałki oraz triumfalne brzmienia, które w miarę potrzeby doskonale intonacyjnie ustępują miejsca chórom śpiewającym na cześć Antychrysta. Od tej strony wygląda to wszystko lepiej niż w poprzednich ilustracjach, robi większe wrażenie, a muzyka zdaje się dopasowywać do bardziej epickiej wymowy filmu. Jeśli chodzi natomiast o konkretne tematy sceniczne, to bardzo dobrze prezentują się zwłaszcza dwa. Pierwszy z nich to "The Monastery", czyli temat dotyczący odnalezienia siedmiu sztyletów, które jako jedyne mogą pozbawić życie Damien'a. Drugi to "The Hunt" - iście szatański motyw o niewiarygodnym działaniu muzyki, w szczególność w końcowej sekwencji, gdy Damien zabija dwóch księży.

Horror to film, który jest silnie uzależniony od strefy wizualnej. To ona jest najważniejszym kryterium w realistycznym przedstawianiu określonych wątków. Podkład dla niego napisany ma za zadanie wyraźnie wspomóc ten właśnie aspekt. Od tego w jaki sposób to uczyni zależy powodzenie konkretnych, najbardziej istotnych dla filmu sekwencji, które rzutują później na sposób postrzegania danego obrazu. "The Final Conflict" nie jest tak wybitnym filmem jak "The Omen", ustępując mu wyraźnie na wielu płaszczyznach. Jednak w przypadku podkładu muzycznego, prezentuje się lepiej. Trzecia kompozycja pana Goldsmith'a jest dojrzalsza, bardziej przemyślana konstrukcyjnie i mimo pewnej nieukrywanej szablonowości w stosunku do poprzednich ilustracji, prezentuje nowe sposoby budowania niepokoju. A kompozytor po raz kolejny udowadnia, że po tylu latach twórczej pracy, wciąż kryje w sobie niewykorzystane możliwości. Swoją muzyką pomaga widzowi w koncentracji uwagi na postępującej akcji w przedstawionym świecie - raz fikcyjnym, innym razem niezwykle rzeczywistym. To prawdziwy mistrz obszaru, który bezpośrednio dotyczy wszelkich ludzkich emocji w niespokojnym wydaniu.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI