ONCE UPON A TIME IN AMERICA

MUZYKA: Ennio Morricone
ROK PRODUKCJI: 1984
WYTWÓRNIA: MSI
CZAS TRWANIA: 75:28 min.


01. ONCE UPON A TIME IN AMERICA
02. POVERTY
03. DEBORAH'S THEME
04. CHILDHOOD MEMORIES
05. AMAPOLA
06. FRIENDS
07. PROHIBITION DIRGE
08. COCKEYE'S SONG
09. AMAPOLA PART 2
10. CHILDHOOD POVERTY
11. PHOTOGRAPHIC MEMORIES
12. FRIENDS
13. FRIENDSHIP AND LOVE
14. SPEAKEASY
15. DEBORAH'S THEME - AMAPOLA



Moim skromnym zdaniem najcudowniejsza ścieżka dźwiękowa wszechczasów. Być może dlatego, że oceniam ją nie tylko według ściśle muzycznych walorów, ale dlatego, że jest dla mnie integralnym elementem filmu, jego genialnym dopełnieniem, bez którego film Sergio Leone nie mógłby się stać tym, czym jest - absolutnym arcydziełem. Muzyka Ennio Morricone nie jest tylko tłem dla wydarzeń w filmie. Żyje własnym życiem, jest zapisem wspomnień, uczuć, myśli...Zapisem bardzo smutnym. Przywodzi na myśl błędne wybory, stracone okazje, przebrzmiałe, ale wciąż bolesne uczucia. Nostalgiczna i refleksyjna, sprawia, że myśl o przeszłości towarzyszy nam w każdej minucie filmu, niezależnie od tego jaką płaszczyznę czasową akurat obserwujemy. Najbardziej wstrząsającym utworem jaki spotykamy na płycie jest z pewnością "Childhood memories" - porażająco wyrazista opowieść o rodzącej się nadziei i beztrosce właściwej dzieciństwu, okrutnie przerwanej przez przedwczesną śmierć. To motyw, który towarzyszy śmierci Dominika. Mamy też wspomnienie straconej miłości, która kojarzy się ze starą, zakurzoną, skrzypiącą płytą - "Deborah's theme". Miłości, która z czasem stała się tylko nawracającym, bolesnym wspomnieniem błędnych wyborów. Najczęściej pojawia się melodia, która w pewien sposób łączy wydarzenia i jest pomostem między teraźniejszością a przeszłością - melodia, którą w każdej wolnej chwili gra na swojej harmonijce Zezowaty - "Cockeye's Song". Cała płyta stanowi zapis podróży do przeszłości, podróży, która mogłaby stać się inspirującym i przyjemnym doświadczeniem, a jest tylko bezlitosnym wyliczeniem popełnionych błędów i wyraża bezbrzeżny, ściskający serce smutek. Muzyka w "Dawno temu w Ameryce" przemawia własnym głosem. Często wyraża to, czego nie sposób z różnych powodów ująć w słowa. Jest kompletnym, wykończonym do ostatniej nuty dziełem, które skłania do refleksji nad sobą, życiem, przemijającym czasem - byśmy przy przejmujących dźwiękach fletu Pana doszli nagle do wniosku, jak wiele rzeczy umknęło nam z rąk na zawsze.

Ciekawostka - wyszła wznowiona wersja tego soundtracku w 1995 roku, która zawiera dodatkowo 4 utwory - SUITE FROM ONCE UPON A TIME IN AMERICA, POVERTY i dwa utwory o takiej samej nazwie - UNUSED THEME. Okładka została taka sama.

Ocena:
Autor recenzji: Karolina Chymkowska - DEJNA
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI