
ONCE UPON A TIME IN MEXICO (DESPERADO 2)
MUZYKA: Robert Rodriguez, różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Milan Records CZAS TRWANIA: 51:46 min.
"Desperado" - jedna z najlepszych i chyba już dość kultowych ról Antonio Banderasa. W tym roku na ekrany kin weszła druga część pod dłuższym tytułem "Once Upon a Time in Mexico". Sukcesu części pierwszej raczej nie powtórzyła, a wiele osób uznało film po prostu za nieudany sequel. Za to nasze uszy może cieszyć wspaniała muzyka. Do pierwszej odsłony ścieżkę dźwiękową tworzyła głównie grupa Los Lobos, w sequelu ilustracją zajął się sam reżyser - Robert Rodriguez - a efekt jest jak najbardziej znakomity! Już pierwsza część raczyła nas znakomitymi meksykańskimi rytmami i świenymi piosenkami, które miały nawet swój szczyt popularności (niektóre zresztą aż do dziś). Część druga idzie jeszcze dalej i przebija muzyczny pierwowzór. Soundtrack to nie tylko muzyka instrumentalna pana Rodrigueza, ale także utwory różnych wykonawców. Płytę rozpoczyna świetna "Malaguena" (Brian Setzer), szybka, jakby drapieżna, zwalniająca w połowie trwania. Oczywiście nie brak tutaj kapitalnego, rewelacyjnego meksykańskiego stylu. Później mamy dwa wolniejsze kawałki ("Traeme Paz", "Eye Patch"), nieco szybsze "Yo Te Quiero", dalej świetne, nieco podniosłe i dramatyczne "Guitar Town" i po nim jakby szybsze, jeszcze lepsze rozwinięcie w postaci utworu "Church Shootout" ze świetną gitarą w tle. Numer 8 na krążku to prawdziwie mocne uderzenie, bo oto mamy do czynienia z absolutnie rewelacyjnym utworem grupy Juno Reactor - "Pistolero"! Mieszanka trance'owego i latynoskiego brzmienia dała kapitalny efekt! Zdecydowanie jeden z najszybszych i najlepszych - o ile nie najlepszy - kawałków na całej ścieżce dźwiękowej. Nawiasem mówiąc ta grupa coraz śmielej wkracza w świat muzyki filmowej, z doskonałym skutkiem. Ostatnio dała wspaniały popis przy ilustracji muzycznej "Matrix Reloaded", a ostatnio "Matrix Revolutions". Oby tak dalej! Po Juno Reactor następuje konieczne w tym momencie zwolnienie stylu - łagodna, wesoła i przyjemna piosenka "Me Gustas Tu" uspokoi nasze zmysły. Bardzo fajny kawałek. Mija spokojne brzmienie, bo następny kawałek - "Sands Theme" - to kolejny najlepszy po "Pistolero" utwór instrumentalny na płycie! Złowrogi, nieco ciężki, przytłaczający, ze świetnymi trąbkami i gitarą w tle. Po nim kolejna piosenka - świetne "Dias de Los Angeles". Następne dwa utwory instrumentalne ("The Man With No Eyes" i "Mariachi vs. Marquez") są jakby rozwinięciem "Sands Themes" - i zresztą dość podobne. Również złowrogie, z głośniejszymi, bardziej dynamicznymi wstawkami - mała rewelacja. Po piosence-przerywniku ("Flor De Mai") kolejne kompozycje Roberta Rodrigueza ("Cirle Boy", "Coup De Etat"). W sumie pisał o nich nie będę, bo są równie świetne co pozostałe. A tutaj dochodzą jeszcze jakby fajne, marszowe fragmenty. Zwolnienie następuje przy "El Mariachi" - temacie dotyczącym głównego bohatera filmu. Spokojna melodia wygrywana na gitarze koi nasze uszy, łagodnie uspokaja, prawie usypia. Po tej kompozycji już mamy tylko piosenkę wykonywaną przez Salmę Hayek ("Siente Mi Amor"), a płytę zamyka jakże popularna, znana i charakterystyczna "Cuka Rocka". Kto nie kojarzy tytułu, a usłyszy chociaż fragment tego utworu - na pewno będzie wiedział o co chodzi i przypomni sobie, że nie raz już to gdzieś słyszał :) Zapomniałem jeszcze napisać, że między utworami (ale nie wszystkimi) występują świetne, sytuacyjne dialogi, które czynią całość jeszcze bardziej atrakcyjną. Cóż - ta ścieżka dźwiękowa jest moim zdaniem rewelacyjna. Kolejny, jeden z najlepszych, ciekawszych i oryginalnych soundtracków, jakie pojawiły się w tym roku. Całość okraszona wspaniałym, latynoskim stylem - nie mogło go zabraknąć przy takim filmie, jak "Pewnego razu w Meksyku". Bez wahania stawiam bardzo mocne i bardzo solidne 4 gwiazdki. Polecam wszystkim. |
![]() |
|
![]() |