
OUT OF AFRICA
MUZYKA: John Barry ROK PRODUKCJI: 1985 WYTWÓRNIA: MCA Records CZAS TRWANIA: 32:56 min.
"Out of Africa" ("Pożegnanie z Afryką") to wspaniała epicka opowieść osadzona w przepięknych plenerach afrykańskiej przyrody. Produkcja powstała na podstawie biografii oraz zapisków duńskiej pisarki Isak Dinesen, znanej w filmie pod prawdziwym nazwiskiem jako Karen Blixen-Flecke (w rolę wcieliła się Meryl Streep). Autorka poślubiła Barona Brora Blixen-Flecke'a (Klaus Maria Brandauer) i w roku 1914 przeniosła się z mężem do zakupionej przez niego w Nairobi plantacji kawy. Małżeństwo nie było szczęśliwe i Baron Bror szybko oddał się temu, co lubił najbardziej, czyli kobietom, piciu i polowaniom. Karen, pozostawiona na plantacji sama, zakochała się natomiast w czarującym myśliwym, Denysie Finchu Hattonie (Robert Redford). Ich związek można określić mianem zdecydowanie luźnego. Hatton pojawia się na plantacji Karen w przerwach pomiędzy załatwianymi interesami i polowaniami. Istnieje jednak między nimi pewnego rodzaju braterstwo dusz. Muszę przyznać, że atmosfera uczuć przepełnia ten film i stanowi przykład doskonałego kunsztu aktorskiego odtwórców głównych ról oraz ponad przeciętnych umiejętności reżysera Sydney'a Pollacka. "Out of Africa" zdobył aż 11 nominacji do Oscara i otrzymał 7 statuetek, w tym dla Johna Barry'ego za najlepszą muzykę. Co do muzyki to nie można o niej powiedzieć złego słowa i w moim przekonaniu soundtrack ten zdecydowanie na tę nagrodę zasłużył. Wielu fanów uważa partyturę z "Out of Africa" jako pozycję klasyczną. Wyjątkowa linia melodyczna charakterystyczna dla Barry'ego, wspaniały motyw przewodni, który nie jednego twardziela potrafi chwycić za serce. Po prostu pełen odlot. "I Had a Farm in Africa" to moim zdaniem jeden z najpiękniejszych utworów, jakie kiedykolwiek powstały. Duża ilość partii smyczkowych, przyzdobiona stłumionymi dźwiękami puzonów i drewnianych instrumentów dętych przenosi słuchacza w odległe otwarte przestrzenie Afryki. W gruncie rzeczy większość kawałków na płycie zostało skomponowanych w tym właśnie klimacie i wykonanych na podobnych instrumentach. Na szczególną uwagę zasługuje kompozycja "Have You Got A Story For Me", która w odróżnieniu od pozostałych charakteryzuje się nieco bardziej stonowanym i spokojnym stylem. Wyjątkowość tej pozycji to przede wszystkim delikatna i bardzo nastrojowa partia fortepianowa stanowiąca przewodnią linię melodyczną utworu i napawająca słuchacza poczuciem smutku. Pozycja "Safari" mimo wyraźnego powiązania z motywem przewodnim płyty jest natomiast nieco bardziej optymistyczna od reszty, przynajmniej na początku. W okolicach drugiej minuty trwania jej styl ulega zasadniczej zmianie i wprowadza słuchacza w klimat bliżej nieokreślonej tajemniczości. Ewidentną kontynuację poprzednika stanowi utwór "Karen's Journey", który także wywołuje stosunkowo mroczne wrażenia. Również pozostałe kompozycje, takie jak "Flying Over Africa" lub "Alone on the Farm" są wyjątkowo piękne i podkreślają nastrojowy klimat muzyki Barry'ego. Generalnie, romantyczny i spokojny styl kompozytora poraża swą lekkością i mimo, iż stał on się już pewnego rodzaju wizytówką artysty, nigdy nie mam go dosyć. Można go także usłyszeć w innych pracach Barry'ego, takich jak "Somewhere in Time", "High Road to China", "Dances With Wolves" czy też "The Scarlet Letter". Mimo, że swym klimatem są one do siebie bardzo podobne, to nie wywołują u słuchającego wrażenia przesytu. Muszę przyznać, że "Pożegnanie z Afryką" to jedna z najlepszych prac Barry'ego i słuchanie jej to prawdziwa przyjemność. Płyta jest ogólnie dostępna w sklepach i nie należy do "białych kruków". Na rynku znaleźć można zarówno oryginalne wydania MCA Records (poniżej, po lewej okładka do innego niż opisywane, z jednym dodatkowym utworem - "The Music Of Goodbye"), jak i nowe, nieco bogatsze wydanie Varese Sarabande, z muzyką wykonaną przez "The Royal Scottish National Orchestra" pod batutą Joela McNeely (18 utworów, okładka poniżej, po prawej).
|
![]() |
|
![]() |