
PASSION OF THE CHRIST, THE
MUZYKA: John Debney ROK PRODUKCJI: 2004 WYTWÓRNIA: Sony Classical CZAS TRWANIA: 54:03 min.
"Pasja" Mela Gibsona wstrząsnęła światem i w różnych grupach społecznych - i nie tylko społecznych - pozostawiła różne wrażenia. Ja należę do osób, które najnowszy film Mela Gibsona uważają za dzieło wielkie, dramatyczne i poruszające. Należę do tych osób, które w "Pasji" nie dostrzegły żadnego kiczu, łopatologii czy spłycenia. Ja w tym filmie znalazłem coś więcej niż tylko bezsensowną masakrę czy hektolitry krwi. Że inni tak właśnie "Pasję" postrzegają - trudno, ich strata. Rozumiem, że film może się nie spodobać - to normalne w przypadku tak kontrowersyjnego obrazu. Jednak uznanie produkcji pana Gibsona za film słaby, schematyczny, niepotrzebny czy wręcz beznadziejny - to już dociera do mnie ciężej. No ale nie o filmie chciałem pisać, szczególnie nie w dziale Muzyka Filmowa, by nie wzbudzać niepotrzebnych kontrowersji moją opinią o obrazie. Ilustracja muzyczna Johna Debney'a - jakże ważna część "The Passion Of The Christ" - była mi już doskonale znana zanim obejrzałem film na sali kinowej. Ścieżki dźwiękowej przesłuchałem kilkanaście razy przed seansem, zatem dobrze, "muzycznie" przygotowany przystąpiłem do oglądania. Nie ukrywam, że - podobnie jak film - owa ilustracja zrobiła na mnie wrażenie wielkie. A wszystko zaczęło się od trailera, a właściwie od muzyki w zwiastunie zawartej. Ale po kolei... Bardzo dużo osób zastanawiało się po obejrzeniu trailera skąd zaczerpnięta jest muzyka w nim zawarta. A ów podkład okazał się utworem do zwiastuna specjalnie napisanym, a prostym dowodem na to jest fakt, iż w filmie i na płycie z muzyką wyraźnie słychać tę samą, przepiękną melodię. W trailerze prym wiedzie także żeński, zawodzący głos a'la Lisa Gerrard - cała ta kompozycja zapowiada już nie tyle film wielki, co jakże wspaniałą oprawę muzyczną w nim zawartą. Ciekawostką natomiast jest to, że to właśnie Lisa Gerrard miała początkowo skomponować muzykę do "Pasji", także James Horner był w "planach" (jakże udana i perfekcyjna współpraca z Melem Gibsonem przy "Walecznym Sercu"). Dlatego wielu może dziwić, iż to właśnie John Debney został wybrany do napisania partytury do takiego filmu, gdyż są przecież kompozytorzy, którzy wręcz słyną z pisania partytur smutnych, dramatycznych, przejmujących. Szczerze powiem, że nie mam zbyt wielkiego doświadczenia z ilustracjami pana Debney'a, do dziś pamiętam doskonale tylko trzy jego ścieżki - świetne "End Of Days" i "I Know What You Did Last Summer" oraz doskonałą, rewelacyjną wręcz "Cutthroat Island". Po kilkukrotnym przesłuchaniu soundtracku z "Pasji" i zweryfikowaniu podkładu podczas filmu nie ma już żadnych wątpliwości - John Debney stworzył do filmu Mela Gibsona partyturę wielką i wywiązał się z zadania wyśmienicie. Płytę i film otwiera utwór "The Olive Garden" - czyli nocna modlitwa Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Utwór zawierający w sobie pewną dozę tajemniczości i klimatu, zapowiadający coś złowrogiego, z lamentującym, żeńskim głosem w tle, można powiedzieć, że może troszkę nawet posępny. Szkoda tylko, że nieco krótki, bo trwający zaledwie niecałe 2 minuty. Co jednak nie zmienia faktu, że jest to bardzo dobre rozpoczęcie płyty. Dalej mamy zmianę klimatu i kawałek - rzekłbym - dostojny, swoista zapowiedź tragicznej drogi krzyżowej, z pięknie wyważonymi chórkami w tle. Tytuł utworu mówi sam za siebie - "Bearing The Cross". Utwór pod koniec przyspiesza i cechuje się ciut większym dynamizmem. "Jesus Arrested" to oczywiście nic innego, jak ilustracja muzyczna aresztowania Jezusa w Ogrodzie Oliwnym - podobnie jak utwór pierwszy, "Olive Garden", kompozycja przesycona złowrogością i posępnością - co szczególnie słychać we fragmencie po 50. sekundzie. Po upływie 1,5 minuty całość zamienia się w dynamiczny kawałek, gdzie prym wiedzie świetny podkład perkusyjny, który jeszcze nie raz zagości na ścieżce dźwiękowej. Po minięciu 2. minuty i 20. sekundy znów zwolnienie i aż do końca mamy styl z początku, utrzymujący się w dramatycznej, smutnej formie aż do ostatniej sekundy "Jesus Arrested". Numer 4 na krążku - czyli "Peter Denies Jesus" - to jedna z tych zdecydowanie najpiękniejszych kompozycji na całej ścieżce dźwiękowej, a towarzysząca w filmie momentowi trzykrotnego wyparcia się Jezusa przez Piotra. Już w tym krótkim, niespełna 2-minutowym utworze słychać przepiękną melodię znaną z trailera. "The Stoning" to nic innego jak podkład z jednej z retrospekcji, kiedy to Maria Magdalena (Monica Bellucci) podczołguje się do stóp Jezusa. Ciąg pięciu kolejnych utworów to pokaz znanego już z wcześniejszych kawałków stylu pana Debney'a, ale nie brak wciąż nowych, zaskakujących, świetnych elementów. Szczególnie orientalny początek "Simon Is Dissmissed" - bardzo wyraźnie słyszalny podczas pierwszego pojawienia się na Golgocie Jezusa niosiącego krzyż. Na uwagę zasługuje także pięknie brzmiący "Peaceful But Primitive / Procession Medley", gdzie mamy do czynienia z chyba najbardziej lamentującym głosem na całym soundtracku. Nie można też zapomnieć o jednym z najsmutniejszych kawałków, "Mary Goes To Jesus" (w filmie w momencie, gdy Maria podbiega do przywalonego pod ciężarem krzyża Chrystusa, obraz przeplatany z retrospekcją, gdzie widzimy Marię podbiegającą do małego chłopca, który właśnie przewrócił się i upadł) - tutaj z kolei prym wiodą prześliczne skrzypce. Od utworu jedenastego zaczyna się chyba najważniejszy fragment filmowy oraz najważniejsza część partytury - począwszy od ukrzyżowania, a skończywszy na zmartwychwstaniu Syna Bożego. "Crucifixion" - najdłuższa na płycie kompozycja - podzielona na kilka zasadniczych części, gdzie tymi zdecydowanie najlepszymi są fragmenty z uderzeniami bębnów i melodyczny dramat podczas przybijania rąk i nóg Jezusa do krzyża. A wszystko okraszone po raz kolejny dostojnymi chórami w tle - jakże pożądanymi w tej części partytury. "Raising The Cross" - bezpośrednia kontynuacja "Crucifixion" - to już finalne postawienie krzyża z przybitym do niego Jezusem, podkład muzyczny osiąga tu zaraz na początku apogeum brzmieniowe (potężnie brzmiące chóry), by po upływie kilkudziesięciu sekund zmienić się w wolny, refleksyjny podkład. W "It Is Done" powracają klimaty z początku płyty, czyli jest wolno - zawodząca melodia pochodzi przecież z momentu, gdy Jezus już ukrzyżowany zwraca się z pytaniem do Ojca: "Mój Boże, czemuś mnie opuścił?". Ostatnie słowa Jezusa w filmie to "Dokonało się" i taki jest też tytuł tej kompozycji. Tytuł jak najbardziej na miejscu i zapowiedź kolejnego, jednego ze zdecydowanie najlepszych i najpiękniejszych utworów na ścieżce dźwiękowej - "Jesus Is Carried Down" - gdy kropla spada z nieba, słychać grzmot, a ziemia zaczyna się trząść - podkład w tym miejscu jest niesamowity. Potężne, rytmiczne bębny, a słyszalny za nimi podkład swą złowrogością przywodzi na myśl jakąś kompozycję z filmu grozy. I po minięciu 1. minuty i 15. sekundy melodia staje się totalnie dramatyczna. Oczywiście partytura Johna Debney'a cała taka jest, ale ten akurat fragment jest w moim mniemaniu najbardziej dramatyczny z całości - i jakże pięknie współgra z obrazem, kiedy to jeden z żołnierzy przebija włócznią bok Jezusa, po czym klęka i zostaje spryskany krwią chrystusową. W dalszej części mamy także muzyczne zilustrowanie klęski Szatana oraz zdejmowanie ciała Syna Bożego z krzyża. Zaiste niesamowity fragment muzyczny... Zarówno na koniec filmu jak i płyty pozostaje nam "deser" w postacie najlepszego utworu skomponowanego do "Pasji". A mowa tu oczywiście o kawałku "Resurrection", w którym dominuje melodia słyszalna w trailerze, jednak nieco przearanżowana, bardziej dynamicza, pełna pewnego rodzaju zadumy i podniosłości, gdzie żeński głos został zastąpiony głównie męskimi chórami - równie dumnymi co cała wymowa utworu. Ale czemu się dziwić, skoro pochodzi z fragmentu obrazującego zmartwychwstanie i tym samym zwycięstwo Jezusa Chrystusa - absolutnie mistrzowska kompozycja spod ręki pana Debney'a! Gdy dynamizm i głośność ustają, a melodia robi się cicha i spokojna, męskie chóry zanikają i pozostaje kobiecy śpiew - wtedy towarzyszy nam melodia z napisów końcowych. W tym miejscu należy wspomnieć o tym, co często przewija się przez różnego rodzaju recenzje ścieżki dźwiękowej do "The Passion Of The Christ" - a mianowicie chodzi o podobieństwo do muzyki z filmu "The Last Temptation Of Christ", partytura autorstwa Petera Gabriela (płyta "Passion"). Rzekome plagiatowanie ilustracji Gabriela oraz rzekomo bliźniacze fragmenty z jego dzieła muzycznego to zarzuty moim zdaniem mocno przesadzone. Owszem - podobieństwo w niektórych fragmentach jest słyszalne, ale bardziej spowodowane jest to związkiem między czasem akcji filmu a biblijnym tematem niż celowym "ściąganiem" motywów z "Ostatniego Kuszenia Chrystusa". Tak więc ów wspomniany "plagiat" to opinia zbyt krzywdząca, zbyt naciągnięta i w większości zupełnie bezpodstawna. Zresztą aby najlepiej się o tym przekonać - proponuje przesłuchać dokładnie obydwie te ścieżki - to, że są świetne nie ulega żadnej wątpliwości, a ich przesłuchanie czasem straconym na pewno nie będzie - a wręcz przeciwnie. Jednak w moim odczuciu jednoznacznie wygrywa dzieło Johna Debney'a - bez dwóch zdań. Ocena końcowa - bardzo wysoka rzecz jasna, ale niestety nie maksymalna. Złożyły się na to dwa czynniki, w tym jeden dość istotny, rzekłbym - decydujący. Tym decydującym jest brak przepięknej aranżacji melodii z trailera - zarówno w filmie jak i na płycie z muzyką. Naprawdę ubolewam nad tym, że najlepszy utwór napisany do "Pasji", a użyty jedynie w zwiastunie, nie znalazł się ostatecznie w obrazie. Wprawdzie tę melodię słyszymy kilka razy podczas filmu i słuchania ścieżki dźwiękowej (vide utwory "Resurrection" czy "Peter Denies Jesus"), ale jednak aranżacja z trailera przebija swym mistrzostwem wszystko - melodia była tam w formie mocno udramatyzowanej, a piękny, żeński głos a'la Lisa Gerrard pasował idealnie. Cóż - gdyby dokładnie w tej formie kompozycja gościła na płycie - wystawiłbym soundtrackowi z "The Passion Of The Christ" maksymalną ocenę. Część utworów oceniłbym na solidne 4 gwiazdki, część - bezsprzecznie na niepodważalne 5 gwiazdek - są to te utwory, których słucham na okrągło i wręcz tonę w zachwycie (np. "Resurrection", "Jesus Is Carried Down", "Crucifixion", "Peter Denies Jesus"). Zatem wyciągam średnią i ostatecznie wystawiam 4,5 gwiazdki - i to jest moja właściwa nota tej ścieżki dźwiękowej - ale w tym miejscu podkreślam, że do oceny maksymalnej jest jej bardzo, bardzo blisko. Ocena oceną - moje końcowe dywagacje na jej temat nie zmieniają faktu, że partytura ta jest dziełem wielkim, miejscami absolutnie mistrzowskim. John Debney z pewnością kompozycją tą podniósł sobie - i tak pewnie wysoki - autorytet w świecie muzyki filmowej. Zdecydowanie będzie to jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych tego roku. Ja zaś liczę przynajmniej na nominację do Oscara dla muzyki z "Pasji". Choć pewnie konkurencja będzie mocna - w tym roku szykuje się wiele jakże ciekawych ilustracji muzycznych. |
![]() |
|
![]() |