
PEACEMAKER, THE
MUZYKA: Hans Zimmer ROK PRODUKCJI: 1997 WYTWÓRNIA: DreamWorks CZAS TRWANIA: 54:43 min.
Film "The Peacemaker" oglądałem tylko raz. Na początku wydał mi się zupełnie średni i już więcej do niego nie wróciłem. Teraz w moim posiadaniu znalazła się ścieżka dźwiękowa z tego obrazu - autorstwa Hansa Zimmera. Na soundtracku znajduje się tylko 5 utworów, a każdy jest dość długi - trwają odpowiednio 13:53, 5:15, 8:42, 17:07 i 9:43 min. Szczerze mówiąc nie za bardzo lubię taki zabieg na ścieżkach dźwiękowych, ponieważ nieraz trafia się jakiś naprawdę ciekawy i fajny fragment, i żeby go potem ponownie przesłuchać trzeba albo cofnąć do początku daną ścieżkę, albo bawić się w przewijanie na odtwarzaczu. Wolę podział na krótsze. Pierwsze takty utworu "Trains" rozpoczynającego płytę są dość mroczne, z dramatyczną muzyką w tle. Lecz stopniowo robi się głośniej i bardziej dynamicznie. Dodatkowo mamy fajny szturmowy podkład. Czuć niepokój i jakieś nieokreślone niebezpieczeństwo. Około 2. minuty i 30. sekundy można także usłyszeć męskie, "dostojne" chóry, które potem przewijają się przez całą płytę. W dalszej części usłyszymy je także bez podkładu. Ale najważniejsze jest to, że zarówno w tej ścieżce jak i na całym soundtracku muzyka nie jest jednostajna, nie ma jakiegoś konkretnego i wyrazistego motywu przewodniego - wszystko przez cały czas się zmienia, raz jest ciszej, raz głośniej, a przejścia między poszczególnymi stanami muzyki wykonane są - jak na Hansa Zimmera przystało - znakomicie. Drugi utwór ("Devoe's Revenge") jest jeszcze bardziej dynamiczny i znacznie różni się od poprzedniego. Co najważniejsze - nie daje praktycznie słuchaczowi ani chwili przerwy, wytchnienia, od początku trwania jest szybki i trzymający w napięciu, i dopiero po 2. minucie i 30. sekundzie lekko zwalnia - ale tylko na chwilkę, bo dalej jest znowu dynamicznie i dopiero na samym końcu mamy złowrogie, nastrojowe zwolnienie... Następna ścieżka ("Sarajevo") jest znowu zupełnie inna. To smutny i przygnębiający utwór, spokojny, wolny i klimatyczny zarazem. Momentami bardzo przypominał mi inną partyturę tego kompozytora - do "Twierdzy" (szczególnie ten dramatyzm). Dodatkowo w tle usłyszymy umiejętnie wplecioną gitarę. "Chase" (nr 4) to najdłuższy i równie dobry co pozostałe utwory kawałek. Poza tym jest bardzo ciekawy, bowiem można w nim usłyszeć połączenie wszystkich elementów z poprzednich ścieżek. Ma tylko jedną małą wadę - jest troszkę za długi i mało zróżnicowany - wiele fragmentów po prostu ciągle się powtarza. Słuchając go zastanawiałem się, kiedy się wreszcie skończy... I ostatni utwór - tytułowy "Peacemaker" - jest z początku bardzo cichy, dopiero później nabiera kształtów. Można usłyszeć znów te "dostojne" i poważne chóry (które nieodłącznie kojarzyły mi się z tymi z "Polowania na Czerwony Październik"), a później mamy coś w rodzaju motywu przewodniego, który można było usłyszeć w pierwszej ścieżce. Dodatkowo po 9. minucie doświadczymy ładnego żeńskiego głosu, którego nie było w żadnym poprzednim utworze. Sumując - muzyki słucha się znacznie lepiej, niż ogląda film :) Momentami całość przypomina inne partytury Hansa Zimmera, ale przecież każdy kompozytor opiera się zawsze na swoich dobrych i niezawodnych schematach - co wychodzi tylko ścieżkom dźwiękowym na dobre. A swoją drogą - "Peacemaker" to kawał dobrze wykonanej roboty i bardzo solidny soundtrack. Ale przy innych kompozycjach Zimmera na więcej niż 3 gwiazdki moim zdaniem nie zasługuje. |
![]() |
|
![]() |