
PEARL HARBOR
MUZYKA: Hans Zimmer ROK PRODUKCJI: 2001 WYTWÓRNIA: Hollywood Records CZAS TRWANIA: 46:17 min.
"Pearl Harbor" można sklasyfikować poprędce jako nudną, cukierkową opowieść o miłości, a jedynie w wojennej otoczce, dodatkowo nafaszerowaną drażniącym, amerykańskim patosem. Zatem co takiego zaważyło na popularności tego tytułu? Dla mnie to na pewno fenomenalny, bezkonkurencyjny i wciskający w fotel atak Japończyków na tytułowy port. Do dziś mam wątpliwości, czy to właśnie nie "Pearl Harbor" powinien wygrać w 2002 roku zacięty bój z pierwszą częścią "Władcy Pierścieni" o statuetkę Oscara w kategorii najlepszych efektów specjalnych. Sam film to kolejna, czwarta już współpraca dwóch dobrze znanych w filmowym świecie osobistości - Hansa Zimmera i Jerry'ego Bruckheimera (ich wcześniejsze wspólne produkcje to "Days Of Thunder", "The Rock" oraz "Crimson Tide"). Ścieżka dźwiękowa z kasowej produkcji w reżyserii Michaela Bay'a to kolejna genialna partytura w dorobku niemieckiego kompozytora. Jego muzyka zawsze budzi i chyba budzić będzie wielki entuzjam połączony z dodawaniem wszelkiej maści produkcjom niesamowitej powagi i patosu. Na płycie znajdziemy nastrojowe, niekiedy wzruszające aż do łez utwory grane na fortepianie i skrzypcach, a wszystkiego dopełniają przepiękne chórki, czyniąc z całości kompozycję jeszcze lepszą. Można się o tym przekonać już po pierwszych minutach, słuchając utworu "Tennessee" (motyw przewodni), a w dalszej części przy "I Will Come Back" lub "December 7th" (pamiętny dzień w historii Stanów Zjednoczonych...). Wzruszenia dopełniają fenomenalne kawałki "Attack" (przygotowanie Japończyków do ataku; utwór stylizwany na tamtejszą muzykę kulturową) oraz dynamiczny "War" (powietrzna bitwa z udziałem głównych bohaterów filmu - Rafe'a i Danny'ego). Można powiedzieć (nieco ryzykownie, ale co tam), że piosenka przewodnia w wykonaniu Faith Hill ("There You'll Be") jest tym dla "Pearl Harbor", czym dla "Titanica" była "My Heart Will Go On" Celine Dion. Po prostu piękny utwór śpiewany, może i nieco mdły i - jak sam film - przesadnie polany lukrem, jednak w słuchaniu mimo wszystko wyśmienity. Co do oceny końcowej - pretendowała do maksymalnej, jednak oficjalny krążek zawiera zbyt wiele braków. I w tym miejscu zapraszam do zapoznania się z recenzją rozszerzonego, nieoficjalnego score'a... |
![]() |
|
![]() |