PERFECT STORM, THE

MUZYKA: James Horner
ROK PRODUKCJI: 2000
WYTWÓRNIA: Sony Classical
CZAS TRWANIA: 79:04 min.


01. COMING HOME FROM THE SEA
02. 'THE FOG'S JUST LIFTING'
03. 'LET'S GO BOYS'
04. TO THE FLEMISH CAP
05. THE DECISION TO TURN AROUND
06. SMALL VICTORIES
07. COAST GUARD RESCUE
08. ROGUE WAVE
09. 'THERE'S NO GOODBYE, ONLY LOVE'
10. Yours Forever - JOHN MELLENCAMP



Prawdziwa opowieść o walce z przeciwnościami losu, niedogodnościami, ludzkiej nieustępliwości, o tym jak zdesperowany człowiek może czegoś bardzo chcieć i to w jaki sposób może do tego dążyć. Opowieść, której nie można było zakończyć happy endem, bo życie napisało dla niej tragiczny scenariusz. Wreszcie opowieść, która jest doprawiona niesamowitą muzyką Jamesa Horner'a, doskonale uzupełniającą całość. Pan Horner to kompozytor, który lubi eksperymentować, czasami łącząc jakieś elementy z tradycyjnym orkiestralnym brzmieniem. Były to zabiegi bardziej udane ("Braveheart" - szkockie instrumenty ludowe i orkiestra), lub nieco mniej ("Mask of Zorro" - styl flamenco i orkiestra). Tym razem postanowił wpleść gdzieniegdzie elementy gitary (choć rzadko), co jest niespecjalnie często spotykanym połączeniem w klasycznej muzyce instrumentalnej. I po raz kolejny jego aranżacja dała znakomity rezultat. Dzięki temu muzyka miejscami brzmi tak jak powinna, czyli smutno i emocjonalnie, spełniając doskonale swoje zadanie. Szczególnie dobrze uwidocznione to jest w temacie scenicznym "Coming Home From the Sea", który ma jeszcze jeden zasadniczy plus - ciągnie się tą śliczną muzyką przez prawie 10 minut. Dodatkowo gdzieś około czwartej minuty (dokładnie w 3 minucie 50 sekundzie) mamy kapitalne przyspieszenie akcji, a muzyka robi się bardziej dynamiczna, a jej wymowa bardziej wyrazista, co jeszcze bardziej wyjaskrawia pewne akcje bądź zdarzenia w filmie. I taka właściwie jest cała kompozycja - motyw przewodni pojawia się bardzo często, niekiedy można odnieść wrażenie, że brzmi nieustannie. Podkład muzyczny uwzględnia ponadto jedną piosenkę "Yours Forever" - choć prawdę mówiąc jest to po raz kolejny temat przewodni, tyle że ze słowami w wykonaniu John'a Mellencamp'a...

Bezsprzecznie jest to ilustracja, która zasługuje na stosunkowo wysoką ocenę. Po raz kolejny należą się Jamesowi Horner'owi słowa uznania za to, że właściwie za pomocą jednego motywu przewodniego potrafił stworzyć bardzo dobrą ścieżkę dźwiękową, która mimo pewnej monotonności niezwykle trafnie ilustruje przebieg fabuły oraz najbardziej istotne wątki.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI