
PERFUME: THE STORY OF A MURDERER
MUZYKA: Reinhold Heil, Johnny Klimek, Tom Tykwer ROK PRODUKCJI: 2006 WYTWÓRNIA: EMI CZAS TRWANIA: 69:57 min.
Uwaga! Recenzja zawiera spojlery książki "Pachnidło"! Książka Patricka Suskinda należy bez wątpienia do tej grupy dzieł literackich, które nie dają się przełożyć na język filmu. Za dużo w niej bowiem opisów przeżyć wewnętrznych bohatera. Za dużo drobiazgowych opisów wszelakich niuansów zapachowych wszystkich ludzi i przedmiotów, które otaczają główną postać powieści: Grenouille'a - człowieka obdarzonego węchem absolutnym, zapachowego geniusza, który potrafi wyczuć nawet najsłabszy zapach z odległości wielu metrów, zapamiętać go, odtworzyć, ulepszyć itp. itd. Grenouille'em rządzi obsesja. Obsesja stworzenia najwspanialszych perfum na świecie - dla własnego ciała, pozbawionego zapachu. Chce przez to zostać największym perfumiarzem, dlatego eksperymentuje przez długie lata ze wszystkim co martwe... i żywe. Próbuje nawet wydestylować zapach z kawałków szkła. W książce mnóstwo jest przemyśleń i barwnych opisów zapachów - to na monologu wewnętrznym Grenouille'a zasadza się cała opowieść. Niewiele tu klasycznej filmowej akcji, zatem karkołomnego zadania przełożenia "Pachnidła" na język kina jakoś nikt nie był chętny się podjąć. Ale że dziś zekranizować można wszystko i na wszystko ludzie pójdą do kina, byle tylko nie czytać książek, X muza upomniała się także o jakże niefilmową opowieść Patricka Suskinda. Nie wiadomo jeszcze czy film okaże się sukcesem, jak na razie opinie są pozytywne, a na IMDb "Pachnidło" Tykwera ma ocenę 7,6 - czyli bardzo wysoką. Nie widziałem filmu, a niniejsza recenzja muzyki powstaje po przeczytaniu książki, pod której wrażeniem ciągle pozostaję. Po przesłuchaniu ścieżki dźwiękowej jestem pod kolejnym wrażeniem, bo to kawałek muzyki filmowej naprawdę przemyślanej, spójnej jako całość, wiernie oddającej klimat książki. Zatem spróbujmy zanurzyć się w świat Grenouille'a i jego perfum. Na razie w warstwie muzycznej, bo polska premiera filmu przewidziana jest dopiero na luty 2007. Partyturę skomponowało trio Reinhold Heil, Johnny Klimek i Tom Tykwer, a wykonuje ją Simon Rattle i dyrygowana przez niego orkiestra Berliner Philharmoniker. Płytę otwiera "Prologue - the highest point" z niezwykle delikatnym kobiecym głosem, mruczącym cichutko, jakby właśnie coś budziło się do życia. Utwór ten przypomina kołysankę, uspokajającą melodię, która niczym motyw przewodni będzie powtarzać się na dalszej części płyty, m.in. w utworach "Grenouille's childhood" i "Moorish scents". I już od drugiego utworu, "Streets of Paris", wdziera się niepokój, wzbudzany zmiennym tonem skrzypiec, od dźwięku wysokiego do niskiego, a w tle pianino, skrzypce, kontrabas, harfa i trójkąty - pomagają budować atmosferę brudnych, cuchnących, ale i fascynujących ulic Paryża, gdzie rozpoczyna się akcja filmu. "The girls with the plums" to przede wszystkim arcypiękny kobiecy głos, przebijający się przez przeróżne dziwne brzmienia rozpoczynające utwór. Cudowny śpiew, wzruszające zawodzenie brzmi nieśmiało, jakby z obawami wychylało się na światło dzienne. Głos jest delikatny niczym mgiełka zapachu, ulotny jak chmurka perfum, nieśmiały niczym piękna i młoda kobieta. Utwór w drugiej połowie przybiera nastrój grozy i posępności, za co odpowiedzialne są dolne tony kontrabasu. Na koniec ponownie pojawia się niosący spokój kobiecy głos. Tempo kolejnego utworu, "Grenouille's childhood", dyktowane jest odgłosem bicia serca w tle. Na pierwszym planie skrzypce, pianino i damski głos przemieszany z odgłosem fletu i fragmentami motywu przewodniego z pozytywki. Doprawdy niepokojący kawałek muzyki, idealnie oddający koszmarny klimat dzieciństwa Grenouille'a, który urodził się przecież wśród ulicznych śmieci i smrodu rybich odpadków, sam pozbawiony zapachu. Utwór kończą kojące odgłosy cymbałków i harfy - nutka optymizmu. "Distiling roses" to harfa i cymbałki uzupełniane skrzypcami - jak dotychczas najsłabszy utwór na płycie, choć nikt nie mówi, że zły. "The 13th essence" to sielankowy, całkiem miły dla ucha kawałek muzyki, ilustrujący zapewne Grenouille'a przy pracach nad perfumami. "Lost love" i "Moorish scents" - obu słucha się dobrze, choć nie zapadają w pamięci tak jak początkowe "Streets of Paris" czy "The girls with the plums". I dopiero "Meeting Laura" z wzruszającym kobiecym śpiewem stanowi punkt przełomowy na płycie. Jest to zdecydowanie najpiękniejszy utwór na ścieżce dźwiękowej do "Pachnidła". Zresztą spotkanie Laury jest też punktem zwrotnym książki, jak i (zapewne) filmu. Cud muzyki filmowej w najczystszej postaci. Wyraża emocje bohatera na olfaktoryczny (zapachowy) widok młodziutkiej Laury, której aurę zapachową w tej chwili zapragnie posiąść bohater "Pachnidła". Nie można było jego fascynacji niepowtarzalnym, najpiękniejszym na świecie zapachem Laury, oddać w warstwie muzycznej lepiej czy wiarygodniej niż uczyniono to właśnie w niemal metafizycznym utworze "Meeting Laura". Kolejny utwór "The method works!" brzmi niepokojąco i fascynująco zarazem. Jeden z ciekawszych motywów na płycie, brzmiący jakby powstał z udziałem muzyki elektronicznej; świetna mieszanka onirycznego brzmienia, basu pobrzmiewającego jakby spod ziemi, męskiego oddechu oraz kobiecego głosu uzupełniającego tajemniczą, posępną całość. W miasteczku Grasse panuje chaos spowodowany przez tajemniczego mordercę, który zabija młode dziewczęta-dziewice. Utwór "Grasse in panic" znakomicie ilustruje ten wzrastający wśród ludzi niepokój. Muzyka jest głośna, tempo narasta, skrzypce przekrzykują się z kontrabasem a w tle pomaga trąbka i potężny męski chór, który paradoksalnie nawet na moment nie wysuwa się na pierwszy plan. Naprawdę niezły, mocny kawałek muzyki filmowej. "Richis's escape" to już przede wszystkim skrzypce i bębny ilustrujące ucieczkę Richisa i jego córki przed nieuchwytnym mordercą. Utwór ma niepokojący nastrój, zmienne tempo i nagle wzrastającą głośność. Ciekawym zabiegiem w kolejnym utworze ("Laura's murder") są skrzypcowe riffy, jakby nagłe choć płynne obniżenie tonu, niczym przed finałową eksplozją w filmie akcji. Tempo "Laura's murder" wyznacza regularne szarpanie struny kontrabasu. Utwór jest smutny, choć nie ponury, kobiecy głos brzmi tu niczym klarnet - jakby odgłosy dziewczyny przechodziły płynnie w odgłos instrumentu, niezauważalnie, jak niezauważalny choć wyczuwalny jest zapach perfum. "Awaiting execution" to utwór o zmiennym nastroju, od spokoju do wybuchu muzycznych emocji. "The perfume" i "The crown embrace" nie wyróżniają się niczym szczególnym, może poza tym, że ten drugi w całości oparty jest na chórze damsko-męskim, o doprawdy niezłym brzmieniu. Najdłuższym utworem na płycie jest "Perfume - distilled" i prawdopodobnie (wszak recenzja niniejsza powstaje przed obejrzeniem "Pachnidła" Tykwera) ilustruje najważniejsza scenę filmu, czyli egzekucję Grenouille'a, która charakteryzuje się dość... nieoczekiwanym przebiegiem i jednocześnie jednym z najoryginalniejszych zwrotów akcji w historii literatury, a i zapewne kina. Jeżeli dobrze myślę, to do zilustrowania tych wydarzeń idealnie nadaje się "Perfume - distilled" począwszy od 2 minuty i 30 sekundy. Oczywiście mogę się mylić, albowiem opieram się tylko na znajomości książki i próbuję dopasować muzykę do książkowych wydarzeń. Ale jeśli ta potężna, charakteryzująca się żywym tempem ilustracja muzyczna nie będzie w filmie towarzyszyła scenom zbiorowego seksu dziesięciu tysięcy mieszkańców miejscowości Grasse, to nie wiem jaką inną scenę mogłaby ilustrować. Płytę zamyka utwór "Epilogue - Leave Grasse", spokojny, melancholijny, wyciszony, z delikatnym zawodzeniem kobiecego głosu. Szkoda, że na płycie nie ma utworu, który towarzyszyć będzie scenie rozszarpywania i zjadania Grenouille'a, która to scena kończy książkę. A może film Tykwera będzie miał inne zakończenie...? Podsumowując, ścieżka dźwiękowa do "Pachnidła" to prawdziwa perła muzyki filmowej. Słucha się jej doskonale jako całości i we fragmentach. Niektóre z utworów po prostu pieszczą uszy, tak jak perfumy Grenouille'a pieściły nos. Miejmy tylko nadzieję, że muzyka w połączeniu z obrazem stworzy perfekcyjną całość i "Pachnidło" Toma Tykwera będzie filmem niezwykłym, wspaniałym, a przede wszystkim oddającym klimat książkowego oryginału. Muzyka spełnia to zadanie w 100%. Poniżej inna okładka soundtracku.
|
![]() |
|
![]() |