PET SEMATARY

MUZYKA: Elliot Goldenthal
ROK PRODUKCJI: 1989
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 28:48 min.


01. THE PET SEMATARY
02. DEAD RECOLLECTION
03. HOPE AND ORDEAL
04. ADIEU GAGE
05. RACHEL AGAINST TIME
06. THE RETURN GAME (JUD AND GAGE)
07. MOVING DAY WALTZ
08. THE WARNINGTOUR
09. DEATH DO US PART (RACHEL HUGS LOUIS)
10. NINE LIVES MINUS SEVEN
11. UP IN FLAMES (FLASHBACK)
12. BITTER LOSS (FLASHBACK)
13. RACHEL'S DIRTY SECRET
14. RETURN GAME ATTACK
15. RACHEL'S BLOW OUT
16. I BROUGHT YOU SOMETHING MOMMIE
17. THE RETURN GAME II (LOUIS AND GAGE)
18. GENTLE EXHUMING
19. TO THE MICMAC GROUNDS
20. CHORALE
21. KITE AND TRUCK
22. IMMOLATION



Tytułowy indiański cmentarz to miejsce to miejsce, gdzie spoczywają głównie zabite na pobliskiej drodze zwierzęta. Legenda głosi, że pochowani tam wracają do świata żywych, lecz nie są już tacy sami... Louis i Jud Creed wraz z dziećmi wprowadzają się do domu, który sąsiaduje ze wspomnianym cmentarzem. Podczas organizowanego pikniku ich syn Gage, biegnąc za latawcem wpada pod ciężarówkę. Po tym zdarzeniu zrozpaczona Jud wraz z córką wyjeżdża do teściów. Tymczasem Louis decyduje się na ostateczny krok - zamierza pochować syna na tajemniczym indiańskim cmentarzu dla zwierząt...

Film "Pet Sematary" powstał na podstawie książki Stephena King'a w reżyserii Mary Lambert. Muzykę do tego znakomitego horroru napisał bardzo wówczas perspektywiczny Elliot Goldenthal. Stworzona przez niego kompozycja łączy w sobie cechy typowej konstrukcji przeznaczonej dla tego gatunku, która jednak nie oparła się pewnym zmianom jakie powoli zachodziły w drugiej połowie lat 80-tych w tym odłamie muzyki filmowej. Przy zachowaniu wszystkich warunków, jakie stawiane są tego typu ilustracji i nie odbiegając wyraźnie od ustalonego niegdyś szablonu, ścieżka dźwiękowa do "Pet Sematary" stanowi już przykład rozbudowanej i stosunkowo złożonej kompozycji. Oparta jest przede wszystkim na instrumentach smyczkowych, wspieranych miejscowo przez pianino oraz chóry, choć pierwsza faza wykorzystania linii wokalnej jest bardzo analogiczna do sposobu dysponowania tym elementem przez Lalo Schifrin'a w "Amityville Horror". Podobnie sekwencja muzyczna, która stanowi w tym fragmencie podkład i jej nieco późniejsze samodzielne rozwinięcie. Dobrze przynajmniej, że decydując się na takie powtórzenia Elliot Goldenthal wybrał sobie najlepsze wzorce. Jednak pozostała część kompozycji to już wielkie, indywidualne dzieło z niezwykle intrygującym motywem przewodnim, który polifonicznie przewija się przez całość, przedzielany tematami scenicznymi. Zarejestrowana linia melodyczna cechuje się bardzo dobrą ciągłością i doskonałym wyczuciem struktury. Oczywiście jak to często bywa w przypadku tego typu ilustracji filmowych, pan Goldenthal stosuje różnego rodzaju zabiegi, które w pewnych fragmentach powodują wyłączenie z linii melodycznej kilku instrumentów jednocześnie, dzięki czemu muzyka nabiera bardzo prostej wymowy, przypominając nieco twórczość samego Bernarda Herrmann'a. Oczywiście nie mogło zabraknąć również syntezatora, którego zadanie sprowadza się do nadania odpowiedniego brzmienia.

Kompozycja Elliota Goldenthal'a to obok muzyki do dwóch pierwszych części "Hellraiser'a" Christophera Young'a, najlepsza ilustracja muzyczna horroru lat 80-tych i jedna z najlepszych jakie w ogólne słyszałem. Przygotowana z wielkim pietyzmem, dokładnie przemyślana, dopracowana w najmniejszym szczególe oraz doskonale rozłożona na poszczególne tematy sceniczne, co jest oczywiście wyznaczone rozwojem fabuły. Z przyjemnością można zgłębiać przebieg narracji. Wszystko jest znakomicie stonowane, czasami nawet spontaniczne, bez nadmiernie zbędnej afektacji. Kulminacja zaznaczone są w sposób precyzyjny z wyrafinowaną ekspresją i wyjątkowym poczuciem dramaturgii. Warstwa muzyczna zawiera miejscowo nieprawdopodobne, przyprawiające o palpitację serca nagłe zwroty brzmieniowe. Straszy, przeraża, wzrusza, zadziwia... To przykład bardzo dobrego podporządkowania muzyki filmowym wydarzeniom. Pomimo tego, że jest to ilustracja wykazująca wszystkie cechy typowe dla muzyki do horroru, to jedna można ją ocenić z punktu widzenia samodzielnej kompozycji. Pomijając jej bardzo silny związek ze strefą wzrokową oraz rozciągłość w czasie to znakomita autonomiczna muzyka.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI