
PI
MUZYKA: Clint Mansell ROK PRODUKCJI: 1998 WYTWÓRNIA: Thrive CZAS TRWANIA: 69:58 min.
Najpierw miałem do czynienia z poprzednim dziełem Clinta Mansella, a mowa o soundtracku z "Requiem For A Dream", potem usłyszałem o "Pi". Przesłuchałem kilku kawałków, co dodało mi jeszcze smaku na tą ścieżkę. Niedawno wpadła w moje ręce cała płytka - świetna i udana składanka, którą przesłuchałem kilka razy z rzędu. Jeżeli lubicie ciężką, niekomercyjną i psychodeliczną muzykę elektroniczną to poczujecie się jak w domu. Orbital, Aphex Twin, Massive Attack, Roni Size - to tylko kilka smaczków, jakie czekają na Was na tej płytce. Do tego trzy wspaniałe kompozycje Clinta Mansella, które potrafią... po prostu zauroczyć. To nie jest "byle jaka" składanka z co lepszymi czy gorszymi utworami różnych wykonawców. Tutaj wszystko idealnie odwzorowuje filmową, zakręconą rzeczywistość, życie genialnego matematyka który szuka klucza do zrozumienia wszystkiego. Choć niektóre kawałki są może zbyt zakręcone... Aczkolwiek wszystko ułożone jest w jedną wielką i udaną całość, a poszczególne utwory (ale nie wszystkie) kończą się cytatami głównego bohatera filmu (np. "Matematyka jest językiem natury" albo "Wszystko wokół nas może być opisane i zrozumiane dzięki liczbom") Najlepsze i najciekawsze według mnie kawałki na płycie to wszystkie kompozycje Mansella ("Pir2", "We Got The Gun", "2pir") oraz genialne utwory ORBITAL ("P.E.T.R.O.L."), Banco De Gaia ("Drippy"), Massive Attack ("Angel" - kawałek również obecny na soundtracku do filmu "Snatch") oraz mocno nietypowy Aphex Twin ("Bucephalus Bouncing Ball"). Reszta także jak najbardziej ok i co najważniejsze - utrzymująca jednolity poziom. Poszczególne ścieżki są dość długie (rzadko "schodzą" poniżej 5 minut), a całość trwa około 70 minut . Jeśli miałbym porównać ten soundtrack do jakiegoś innego, to byłby mały problem... Może po części "Fight Club" i "Requiem For A Dream", może "Trainspotting... Sam nie wiem. Dla mnie jest to zupełnie coś nowego i bardzo ciekawego. Niejasno sprecyzowana muzyka oraz oryginalność na soundtracku z "Pi" czynią go w moim rankingu kolejną, jedną z najlepszych składanek jakie słyszałem. Muzyka warta zwrócenia na siebie chociażby najmniejszej uwagi. W recenzji ścieżki dźwiękowej z "Dobermanna" napisałem, że jest ona drugą po "Fight Club" tak zakręconą płytą, z jaką miałem do czynienia. Tu zmieniam zdanie, bo teraz drugie zaszczytne miejsce zajmuje właśnie "Pi". I mimo, iż dałem taką samą ocenę, to jednak uważam, że "Pi" jest po prostu lepsze. Gorąco polecam wielbicielom ciężkiej i psychodelicznej muzyki! |
![]() |
|
![]() |