
PIRATES OF THE CARIBBEAN: THE CURSE OF THE BLACK PEARL
MUZYKA: Klaus Badelt ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Walt Disney Records CZAS TRWANIA: 43:33 min.
Sam film jest dobrą i solidną produkcją, jednak po Bruckheimerze spodziewałem się większego rozmachu i bardziej spektakularnego widowiska. "Piraci Karaibów" to przede wszystkim dobra opowieść, nawiązująca do wielkich klasyków pirackiego kina (szkoda, że ten temat nie jest szerzej wykorzystywany...), fenomenalna rola Johnna Deppa jako Jack Sparrow (przepraszam - KAPITAN Jack Sparrow :) no i rewelacyjna muzyka Klausa Badelta. Choć po obejrzeniu filmu miałem lekko mieszane uczucia. A tyczyły się one tego, iż kilka naprawdę świetnych motywów było w filmie jakoś mało słyszalne, muzyka powinna być tam bardziej wyeksponowana - bo naprawdę jest co eksponować. W sumie może wrażenia muzyczne przesłoniła mi ciekawa i świetna opowieść, a może to był rewelacyjny Depp :) Jednak mimo wszystko muszę obejrzeć film co najmniej raz jeszcze - szczególnie po przesłuchaniu soundtracku, gdzie muzyka brzmi kapitalnie i prezentuje się lepiej niż podczas oglądania "Piratów Karaibów". Z początku partyturę miał napisać Alan Silvestri (jest nawet wymieniony na końcu trailera), ale jego projekt został odrzucony (pewnie gdzieś krąży rejected score, który z wielką chęcią chciałbym przesłuchać). Producent Jerry Bruckheimer wynajął do skomponowania muzyki - jak można było się spodziewać - jednego ze swoich stałych pracowników, czyli Hansa Zimmera - wraz z pomocą Klausa Badelta. Jednak o dziwo - koniec końców cały projekt przejął sam Klaus Badelt i nie ma co ukrywać - to był dobry wybór. Trochę było to wszystko "namieszane", ale tak pokrótce wygląda historia kompozycji do "Klątwy Czarnej Perły". Pan Badelt - znany z dobrych partytur do m.in. "K-19: The Widowmaker", "The Pledge" (wspólnie z Zimmerem) czy ostatnio z nawet bardzo dobrej muzyki do bardzo dobrego moim zdaniem filmu "Equilibrium" - podjął się stworzenia oprawy muzycznej do pirackiej opowieści. A przyznam, że mimo wszystko nie jest to zadanie banalne. Kompozytor wyszedł z twarzą - bez cienia wątpliwości. Może już na początku napiszę o dwóch malutkich wadach. Po pierwsze - trochę szkoda, że brakuje tu szerszego wykorzystania męskich, dostojnych chórów, które w znakomity sposób budują piracki klimat (wystarczy posłuchać sobie rewelacyjnej ścieżki Johna Debney'a do "Wyspy Piratów") - oczywiście nie zabrakło ich na ścieżce do "Pirates Of The Caribbean", ale preferowałbym ich znacznie więcej :) Po drugie - mogłoby być więcej tej jakby tawernianej, sielskiej muzyczki, którą można usłyszeć np. na początku utworu "Fog Bound". Ale to tylko szczegóły. Czas zabrać się za kręgosłup tej partytury, czyli styl muzyczny oraz motyw przewodni. Cała ścieżka przesiąknięta jest stylem ze "stajni" Zimmera - oczywiście nie jest to nic dziwnego, skoro Klaus Badelt jest jednym z współpracowników znanego niemieckiego kompozytora (podobnie jak np. Nick Glennie-Smith czy Harry Gregson-Williams). Podczas słuchania nie raz mogą przyjść na myśl ścieżki z takich filmów jak "Twierdza" czy "Ognisty Podmuch". Jednak najważniejsze jest to, że pan Badelt umiejętnie, wręcz bezbłędnie połączył ten świetny styl z typowo piracką muzyką. W sumie jakiegoś specjalnego wyznacznika wspomnianej pirackiej muzyki nie ma, ale coś w tym jest, że te kompozycje przywodzą na myśl opowieści z korsarzami w roli głównej. Taki klimat i koloryt tamtych czasów udało się osiągnąć z tak dobrym skutkiem, jak udało się to np. panu Debney'owi przy partyturze do "Cutthroat Island". No i motyw przewodni - bardzo ładny, wyrazisty, idealnie pasujący do filmu o piratach. Pierwszy raz słyszalny w trzecim utworze ("The Black Pearl"), potem na płycie będzie gościł częściej, ale oczywiście nie non-stop - jest też kilka innych, równie genialnych fragmentów - jak chociażby wspaniała muzyka w utworze "The Medallion Calls" - po prostu rewelacja! Najlepsze kawałki na krążku - moim zdaniem będą to wspomniany właśnie "The Medallion Calls" (czyli kapitan Jack Sparrow pierwszy raz na ekranie, wpływa do Port Royal), "Swords Crossed" (z walki na miecze - Sparrow vs. Will Turner - pojedynek w kuźni), "Barbossa Is Hungry" (tutaj z kolei słychać te dostojne, męskie chóry), kapitalny "To The Pirates Cave!", "He's a Pirate" (tutaj szczególnie w pierwszej połowie słychać ten "zimmerowski" styl), "Underwater March" (czyli jak sama nazwa wskazuje - z podwodnego marszu piratów) oraz każdy utwór zawierający kapitalny motyw przewodni - we wszelkich wariacjach. W sumie to naprawdę każdy utwór jest tu co najmniej dobry i wszystkich słucha się wspaniale. Niby te wszystkie partytury kompozytorów ze "stajni" Zimmera są do siebie podobne (czasami wręcz bliźniaczo), a jednak każdej słucha się naprawdę świetnie, każda ma w sobie jednak coś innego, a już na pewno właśnie opisywana tutaj ścieżka. Wszystko skomponowane bardzo ładnie, bez zarzutu, słucha się niesamowicie dobrze. I jak już wspomniałem gdzieś na początku recenzji - całość brzmi lepiej niż w filmie. Czułeś podczas oglądania "Piratów Karaibów" malutki niedosyt muzyczny? Czułeś, że muzyka nie była tam bardziej wyeksponowana? Sięgnij po płytę ze ścieżką dźwiękową, która rekompensuje absolutnie wszystko. Sięgnij po muzykę z "Klątwy Czarnej Perły" a nie pożałujesz. Jeśli chodzi o filmy o pirackiej tematyce i muzykę w nich zawartą - dzieło pana Badelta stawiam na równi ze wspaniałą kompozycją Johna Debney'a do "Wyspy Piratów". Ocena taka sama - czyli bardzo mocne, niepodważalne 4 gwiazdki. A tak na marginesie przyznam się bez bicia, że w przypadku obu tych ścieżek myślałem nawet nad najwyższą oceną - i po przemyśleniu oraz przesłuchaniu tej nowszej - moja faktyczna ocena tych soundtracków to 4,5 punkcika. Czyli prawie maksimum - miejcie to na uwadze czytelnicy :) Aha - ścieżka z "Piratów z Karaibów" to na pewno jeden z najciekawszych i jeden z najlepszych soundtracków, jakie ukazały się w tym roku. |
![]() |
|
![]() |