
POCAHONTAS
MUZYKA: Alan Menken, różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1995 WYTWÓRNIA: Walt Disney Records CZAS TRWANIA: 55:55 min.
I kolejny, już trzeci z rzędu zrecenzowany przeze mnie soundtrack do produkcji animowanej Disney'a. Tym razem akcja filmu przenosi się do XVI-wiecznej Ameryki, gdy angielscy koloniści najechali Virginię. "Pocahontas" to jednak nie bajka opowiadająca głównie o konflikcie czy sprawach politycznych między Anglią a USA, ale jest to opowieść o miłości, o romansie jaki rozegrał się między tytułową bohaterką, będącą córką rdzennych Amerykanów, a dowódcą Angielskich żołnierzy. Alan Menken po raz kolejny zajął się oprawą muzyczną. Zresztą już na wstępie należy zaznaczyć, iż partytura z "Pocahontas" zdobyła Oscara w kategorii "Best Original Musical Or Comedy Score", a także nominację do tej najbardziej prestiżowej nagrody w kategorii "Best Song". Jak w przypadku recenzji "Aladdyna" i "Herculesa" - na pierwszy "ogień" idą piosenki. Jest ich tutaj aż 13, w tym dwie to właściwie wykonanie samego chóru (z podkładem muzycznym oczywiście) - mowa tutaj o utworach "The Virginia Company" oraz "Steady As The Beating Drum". Autorem słów piosenek jest Stephen Schwartz. Jeśli chodzi o samo wykonanie i "miodność" utworów śpiewanych - jest lepiej niż w "Herculesie", ale wciąż moim faworytem pozostaje "Aladdyn". Piosenki wykonywane są przez 6 osób - Jim Cummings, Judy Kuhn, Linda Hunt, Bobbi Page, David Odgen Stiers oraz... Mel Gibson. Na największą uwagę zasługują tutaj dwie cześci "Listen To Your Heart" (obydwie bardzo ładne) i dwie części świetnego "Savages". Znajdują się tutaj także dwie wersje "Colors Of The Wind", z tym, że ta druga (przedostatnia na płycie) jest moim zdaniem lepsza (a wykonuje ją Vanessa Williams). No i zamykająca soundtrack piosenka przewodnia (miłosna) - "If I Never Knew You" - śpiewana przez duet Jon Secada & Shanice. Utwory od nr 14 ("I'll Never See Him Again") do nr 26 ("Farewell") to warstwa czysto instrumentalna. Ale to nie wszystkie takie utwory - oczywiście i w tym przypadku między piosenkami musi się coś znaleźć - dwa kawałki instrumentalne, czyli "Ship At Sea" (nr 2) oraz "Grandmother Willow" (nr 7). Jak by tu opisać partyturę do "Pocahontas"... Przede wszystkim czuć ten charakterystyczny styl pana Menkena, gdzie przy pomocy zróżnicowanego instrumentarium (lecz powtarzającego się przy prawie każdej ścieżce tego kompozytora) bawi się muzyką, tworząc ciekawe melodie, które łatwo wpadają w ucho. A trzeba przyznać, że ścieżek autorstwa Alana Menkena słucha się nadzwyczaj przyjemnie i ciężko przyczepić się o cokolwiek. Wcale się nie dziwię Akademii Filmowej, że co chwila przyznaje temu kompozytorowi a to nominację do Oscara, a to nagrodę w postaci samej statuetki. Można powiedzieć, że pan Menken zaczarował nagrodę Oscara i co najważniejsze - wie jaką muzykę stworzyć, aby zostać przez Akademię zauważonym. Trzeba przyznać, że wychodzi mu to perfekcyjnie. Warstwa techniczna muzyki - dopracowana do najmniejszych szczegółów. Zróżnicowanie - jak najbardziej słyszalne. Brzmienie - dopasowane do realiów opowieści, czyli czuć nutkę tych czasów, czuć indiańskie brzmienie - głównie dzięki zastosowaniu bębenków, grzechotek, chórków i przede wszystkim pięknie brzmiących instrumentów smyczkowych. W dodatku cała partytura to zbiór utworów wesołych, humorystycznych, spokojnych lub nieco bardziej "nerwowych", ogólnie bardzo ładna, liryczna narracja wydarzeń, jakie rozgrywają się na ekranie. Pomiędzy poszczególnymi stanami emocji, jakie wyraża muzyka, pan Menken przechodzi z niesłychaną łatwością. Po raz kolejny brawa dla tego kompozytora, coś mi się wydaje, że będę teraz zwracał większą uwagę na jego twórczość oraz bardzo dokładnie przesłuchiwał każdą jego kolejną ścieżkę. Ocena - mimo, iż moim bezsprzecznym faworytem nadal jest "Aladdin" - "Pocahontas" dostaje ode mnie również 4 gwiazdki, choć nie są one tak mocne jak w przypadku tej pierwszej. "Herculesowi" dałem 3 oczka, "Pocahontas" zasługuje na takie 3,5, ale całość podobała mi się bardziej niż oprawa muzyczna do opowieści o mitologicznym bohaterze, więc mogę ocenić "Pocahontas" jak najbardziej na korzyść. Czasami tak trzeba. Poniżej dwie dodatkowe okładki. Po lewej - okładka z niemieckiej wersji soundtracku. Natomiast po prawej stronie - "Sing Along" - bardzo ciekawe wydanie, na którym znajduje się 12 utworów, a są to wersje wokalne oraz przede wszystkim wersje instrumentalne piosenek z podstawowej wersji ścieżki dźwiękowej.
|
![]() |
|
![]() |