PODRÓŻE PANA KLEKSA

MUZYKA: Andrzej Korzyński, różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1985 / 2007
WYTWÓRNIA: Sony Music Polska
CZAS TRWANIA: 34:12 min.


01. PODRÓŻ W KRAINĘ BAŚNI
02. DROGA DO BAJDOCJI
03. APOTEOZA BAJA
04. BALLADA ALLADYNA
05. Z PORADNIKA MŁODEGO ZIELARZA
06. BALLADA OKRĘTOWA
07. ZAKLĘCIE DOKTORA PAJ CHI WO
08. CAŁA NAPRZÓD
09. TATUAŻ TANGO
10. PREZENTACJA ALBY
11. MELUZYNA, CZYLI HISTORIA PODWODNEJ MIŁOŚCI
12. BUBU ADU DIN
13. MARSZ ROBOTÓW
14. SALEM ALEJKUM



To było niedzielne popołudnie, jakieś dziesięć czy więcej lat temu. W przerwie między zabawą w nieśmiertelne Transformery, a usiłowaniem przeczytania kolejnego komiksu, zacząłem oglądać w telewizji film o dziwnym, brodatym facecie, który podróżuje po jakiś dziwacznych krainach w celu poszukiwania z niewiadomych powodów (wtedy i tak się to nie liczyło) atramentu. Do tego odbywa lot upstrzonym kolorami tęczy żelazkiem, niepokornego marynarza zamienia w niemowlaka, no i przede wszystkim stacza bitwę na powiększony makaron z operującymi laserami robotami, którymi dowodzi dziwny niebieski ludzik w stroju kosmonauty :). Były to "Podróże Pana Kleksa" - druga część evergreenowej trylogii lat 80. z cudownym Piotrem "Frankiem Kimono" Fronczewskim. Z czasem obejrzałem wszystkie aktorskie części przygód profesora Kleksa i jego zmagań z tyranem Wielkim Elektronikiem (ów ludzik) oraz równie niesympatycznymi Alojzym Bąblem i Golarzem Filipem. Weszły one szybko do mojego prywatnego kanonu filmowego. Podobna rzecz ma się z oprawą muzyczną, nad którą chciałbym się skupić.

"Podróże Pana Kleksa" można śmiało określić kolażem gatunkowym: są zarazem kinem "Nowej Przygody", komedią, musicalem, filmem sf, a nawet thrillerem i filmem karate. Kolażem jest także ścieżka dźwiękowa, gdyż znajdziemy tu utwory reprezentujące skrajnie odmienne gatunki muzyczne. Płytę otwiera zamykająca film "Podróż w krainę baśni". Jest to piękna rockowa ballada, którą wykonuje filmowa władczyni podwodnego państwa, królowa Aba, czyli Małgorzata Ostrowska. Wyznam szczerze, że trzeba naprawdę nigdy nie być dzieckiem, by nie wzruszyć się słysząc o śpiewie syren z różowej muszli, tańczących słoniach czy dzielnych rycerzach z bajek mamy. Wkrótce otrząsamy się z nostalgii i przytupujemy w rytm "Drogi do Bajdocji". Jest to łatwo wpadająca w ucho, pełna orientalnych brzmień wersja instrumentalna innego filmowego przeboju - "Bubu Abu Din", o którym jeszcze wspomnę. Następnie mamy krótki utwór "Apoteoza Baja" - pieśń pochwalną dla króla Bajdocji, Apolinarego. Wykonuje ją Lech Ordon, czyli pamiętny pan Pushke z kultowej "Stawki większej niż życie", zaś ciekawostkę stanowi fakt, że tekst piosenki pochodzi... z książkowego pierwowzoru "Podróży..." autorstwa Jana Brzechwy. O tekst Brzechwy oparty jest kolejny utwór "Ballada Alladyna". Chodzi tu o wiersz "Wielbłąd i hiena", wykonują go zaś Marcin Barański (w filmie wcielił się w młodego przyjaciela Pana Kleksa, chłopca okrętowego Pietrka) i odgrywająca złośliwą hienę Edyta Geppert. Wreszcie na płycie dochodzi do głosu Piotr Fronczewski. O jego fenomenalnych umiejętnościach wokalnych ("Bruce Lee Karate Mistrz") wspominać chyba nie trzeba. Świetnie sprawdza się w skocznym, żywym "Z poradnika młodego zielarza". Okazuje się, że opiewany sekret młodości to prowadzenie zdrowego, sportowego trybu życia - daj Panie Boże więcej tak podanego dydaktyzmu! Inna rzecz, że w kolejnej piosence - "Ballada okrętowa" (częściowo oparta o "Korsarza Palemona" Brzechwy) pozwala się Fronczewskiemu wykorzystać jedynie część jego skali. Kuriozalne jest także dla mnie "Zaklęcie doktora Paj Chi Wo". W filmie cudowny wręcz tekst ("idzia bidzia ming, sua hua wej, sua hin") wykonuje aktorska i kabaretowa legenda, Wiesław Michnikowski, natomiast na płycie słyszymy znacznie gorszą wersję Marcina Barańskiego. Tę olbrzymią stratę wynagradza nam "Cała naprzód" - wesoła piosenka, śpiewana na dowodzonym przez profesora Kleksa statku Apolinary Baj. Następnie możemy podziwiać kolejną perłę muzyczną - mianowicie Janusza Rewińskiego. Fani kabaretu TEY z łezką wspominają jego cudowne piosenki typu "Klucz" czy "Jadą szkoły", zaś miłośnicy "Kilera" nie zapomnieli, jak uroczo, wraz z Cezarym Pazurą, wykonywał "Deszcze niespokojne" oraz przeboje Lombardu. Tutaj dostał utwór bardzo pod swój image sceniczny. "Tatuaż Tango" to przechwałki marynarza, który żywemu nie przepuści, a najzimniejszą dziewczynę w porcie wyrwie do tańca. Piotr Fronczewski powraca natomiast w finale instrumentalnego utworu "Prezentacja Aby", który stanowi zmontowane muzyczne impresje na temat pięknej monarchini. Ona sama, głosem Małgorzaty Ostrowskiej, daje prawdziwy popis "Meluzyną, czyli historią podwodnej miłości", czyli kolejnym pięknym rockowym kawałkiem. Co ciekawe, jak się orientuję, wiele cytatów z tej piosenki przeszło do języka potocznego (ale tylko wśród tych wtajemniczonych ;). Dochodzimy do jednego z ciekawszych utworów, wspominanego "Bubu Abu Din". Ten napakowany orientalizmem kawałek wykonuje Jerzy Bończak - i trzeba przyznać, że z zadania wywiązuje się świetnie. Rola w filmie też zresztą pasowała jak ulał do jego emploi - podstępny, dybiący na życie Pana Kleksa szpieg Boni Al Facy. Po tym występie Bończak podskakiwał takim bohaterom jak Franz Maurer czy Jan Skrzetuski, by w końcu dostać... rolę pantoflarza w telenoweli. Kończę tę dygresję, bo wreszcie jedna z najlepszych piosenek na soundtracku. "Marsz Robotów", słyszany podczas inwazji blaszanogłowych zastępów Wielkiego Elektronika, a śpiewany przez współtwórcę legendarnego zespołu Papa Dance, Mariusza Zabrodzkiego, to kolejne kuriozum. To bowiem chyba pierwszy w Polsce kawałek reprezentujący gatunek techno. Zmodyfikowane przez vocoder słowa "Dziś panem świata ten zostanie, kto poznał magię tych trzech słów - to Moc, Energia, Zasilanie" także mają swój urok, choć inny niż w przypadku "Podróży w krainę baśni". Płytę zamyka utwór "Salem Alejkum" - chóralne połączenie "Apoteozy Baja" z "Bubu Abu Din". Efekt nienajgorszy i całkiem dobry na rozładowanie dla tych, których w trans wprowadziła poprzednia piosenka :).

Zapewne dla części kinomaniaków / melomaniaków taki soundtrack to "full serwis". Ja jednak nie ukrywam, że czegoś mi brak. A czego? Znakomitych kawałków instrumentalnych. "Droga do Bajdocji" (niewykorzystana - dodajmy - w filmie) i "Prezentacja Aby" to według mnie trochę mało. Żal, że nie umieszczono wesołego motywu przewodniego filmu, elektronicznych wariacji z Wyspy Wynalazców, ponurego tematu Boni Al Facego czy muzyki towarzyszącej beztroskiej zabawie z okazji święta Pierwszej Pigułki (rozumiecie, czemu film jest tak kochany? ;). Naprawdę nie mogę odżałować braku instrumentalnej wersji "Marszu Robotów" - dopiero w niej słychać doskonałą rolę gitary elektrycznej i syntetyzatorów. Ufam niemniej, że kiedyś nastąpi pełna reedycja soundtracku.

Powiem na koniec tak - jeśli nie lubisz filmów, muzyki, klimatu lat 80., lepiej daj sobie spokój. Niepotrzebnie wydasz drogi Czytelniku pieniądze, a potem płyta i tak zostałaby połamana w przypływie negatywnych emocji. Natomiast w przeciwny razie gwarantuję, że będziesz zadowolony. Czy to słuchając nostalgicznego głosu Małgorzaty Ostrowskiej, czy nucąc razem z Piotrem Fronczewskim, czy przytupując w takt elektronicznego marszu. I w końcu może krzykniesz, jak Jacek Chmielnik w "Kingsajzie" - "MAGIA ZNOWU DZIAAAAAŁAAA!!!". Moja właściwa ocena tej płyty to 4,5 gwiazdki. A poniżej okładka z pierwszego wydania, na płycie winylowej.




Ocena:
Recenzja gościnna - autor: Maciej Gaździcki
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI