
POINT OF NO RETURN
MUZYKA: Hans Zimmer, Nina Simone ROK PRODUKCJI: 1993 WYTWÓRNIA: RCA Victor CZAS TRWANIA: 45:38 min.
"Point Of No Return", czyli w polskim tłumaczeniu "Kryptonim Nina" - remake jednego z najlepszych i najpopularniejszych filmów Luca Bessona - "Nikita". Soundtrack został podzielony na dwie części - składa się na nie ponad 26-minutowa partytura Hansa Zimmera (4 dość długie utwory) oraz 5 piosenek Niny Simone (ulubionej piosenkarki głównej bohaterki filmu, to właśnie od niej Maggie przybrała sobie kryptonim Nina). Całość zaczyna się utworem "Hate" - z początku cicho, ale szybko się rozwija i dostajemy elektroniczne, fajne brzmienie, przeplatane żeńskim głosem, które trwa aż do ok. 3. minuty. Po 3. minucie mamy spowolnienie muzyki, które trwa do ok. 5. minuty i potem linia melodyczna tego utworu zmienia się całkowicie i dostajemy bardzo ładną, optymistyczną melodię, niesamowicie przyjemną do słuchania (zwróćcie uwagę na rewelacyjne skrzypce w tle po 6. minucie i 10. sekundzie). Następny utwór, "Happy Birthday, Maggie", to jakby kontynuacja poprzedniego. Zaczyna się spokojnie, po 2. minucie znowu "wchodzi" ta optymistyczna i przyjemna melodia. Dwa pierwsze utwory na płycie są naprawdę dobre, ale dopiero od trzeciego zaczyna się prawdziwy majstersztyk. "Wedding Bells" to według mnie zdecydowanie najlepszy kawałek na tej ścieżce dźwiękowej i najlepszy kawałek w filmie - coś rewelacyjnego! Od 43. sekundy usłyszymy wspaniały motyw (coś w rodzaju tematu przewodniego), który wolno, acz konsekwentnie się rozwija, by wreszcie osiągnąć apogeum - złowrogą i kapitalną, dość ciężką kompozycję. Ów motyw przewija się przez prawie cały ten i następny utwór (ale o tym dalej), za każdym razem chyba w lepszej aranżacji (fragment po 4. minucie to arcydzieło!). Pamiętacie słynną strzelaninę w restauracji z udziałem Maggie? To właśnie podkład muzyczny z tamtej akcji - już podczas pierwszego obejrzenia "Point Of No Return" moją największą uwagę zwróciła ta właśnie melodia. Z początku może się wydawać, że jest dość chaotyczny i niezbyt wyrazisty, ale wystarczy przesłuchać go przynajmniej dwa razy i z pewnością każdy dosłyszy geniusz tego tematu - i wyrazistą melodię, która powinna utkwić na długo w pamięci i powinna być zawsze kojarzona z tym filmem. I tak to wszystko trwa i przeplata się do około 5. minuty i 30. sekundy, potem mamy kolejne spowolnienie i wprowadzenie kolejnej łagodnej i spokojnej kompozycji (to charakterystyczna konstrukcja tego soundtracku). Przy końcu mamy jeszcze lekkie "poderwanie się", a dalej czeka już kolejny utwór - "Hells Kitchen". Jest to w zasadzie rozwinięcie "Wedding Bells", po raz kolejny z tym kapitalnym motywem, tylko teraz w jeszcze troszkę zmienionej aranżacji (między innymi do tematu dochodzi żeński śpiew). Przyznam szczerze, że to zdecydowanie jedna z najlepszych partytur Zimmera, jakie słyszałem. Zresztą przez wielu fanów twórczości tego kompozytora uznawana jest za jedną z najlepszych i najbardziej oryginalnych w jego dorobku. Momentami odczuwa się styl pana Zimmera, ale ogólnie to naprawdę coś oryginalnego w jego karierze (przynajmniej ja tak uważam i do zdania wspomnianej wyżej grupki fanów się przychylam), coś innego i coś naprawdę znakomitego. A ten wspaniały motyw, o którym sporo powyżej pisałem - zdecydowanie mieści się w czołówce najlepszych tematów, jakie udało się napisać temu kompozytorowi. Po porcji wspaniałej muzyki instrumentalnej przychodzi czas na 5 piosenek Niny Simone - czarnoskórej piosenkarki. Trzeba przyznać, że wszystkie są dobre. Wokalno-jazzowy styl (po kilku przesłuchanych soundtrackach zaczynam naprawdę lubić jazz :), którego przyjemnie się słucha - zarówno dzięki ciekawej linii melodycznej, jak i dzięki śpiewowi Niny Simone. Było dla mnie nie małym zaskoczeniem gdy okazało się, że część z tych piosenek znam, już je na pewno kiedyś słyszałem, ale na pewno nie wiedziałem że wykonuje je ta właśnie piosenkarka. Wystarczy przesłuchać np. "Feeling Good" (nota bene zdecydowanie najlepszy utwór śpiewany na tym soundtracku) a sami przyznacie, że to piosenka dość znana i część z Was z pewnością już to kiedyś gdzieś słyszała. Cóż - bardzo dobra ścieżka dźwiękowa, ze świetną partyturą Zimmera (szkoda, że nie jest dłuższa) i z dobrymi piosenkami Niny Simone. Mocne cztery gwiazdki. I jeszcze jedno - wydanie płyty zostało raz wznowione przez wytwórnię Milan. |
![]() |
|
![]() |