PORCO ROSSO (CRIMSON PIG)

MUZYKA: Joe Hisaishi
ROK PRODUKCJI: 1992 / 1997
WYTWÓRNIA: Studio Ghibli Records
CZAS TRWANIA: 49:02 min.


01. THE WIND OF TIME
02. MAMMAIUTO
03. ADDIO!
04. THE BYGONE DAYS
05. A SEPIA-COLORED PICTURE
06. SERBIA MARCH
07. FLYING BOATMAN
08. DOOM
09. PORCO E BELLA
10. FIO-SEVENTEEN
11. WOMEN OF PICCOLO
12. FRIEND
13. PARTNERSHIP
14. MADNESS
15. TO THE ADRIATIC SEA
16. IN SEARCH OF THE DISTANT ERA
17. LOVE AT THE FIRST SIGHT IN THE WILDNESS
18. AT THE END OF THE SUMMER
19. LOST SPRIT
20. DOG FIGHT
21. PORCO E BELLA - ENDING
22. "THE TIME OF CHERRIES" (Tokiko Kato)
23. "ONCE IN A WHILE, TALK OF THE OLD DAYS" (Tokiko Kato)



Ścieżki dźwiękowe autorstwa Joe Hisaishiego mają tę magiczną właściwość, iż poza genialnym dopełnianiem filmów mistrza Miyazakiego dają się także słuchać oddzielnie, nie tracąc absolutnie nic ze swojego niezwykłego charakteru. Nie inaczej jest w przypadku "Porco Rosso" (tytuł funkcjonujący w Europie, w oryginale zaś "Kurenai No Buta", a ponad to znany także po tytułem "Crimson Pig"), a nawet powiem więcej - jest to jeden z lepszych owoców pracy japońskiego kompozytora. Muzyczna uczta dla uszu spragnionych prawdziwego piękna. Świat przedstawiony w filmie jest odwzorowaniem Francji oraz Włoszech lat 20-30 XX wieku, co można odczuć nie tylko w całej stylistyce, ale także (co nas bardziej interesuje) w warstwie muzycznej. Mamy tu więc takie kawałki jak "The Time of Cherries" czy "Talk of the Old Days" - i o ile ten pierwszy jest wykonywany po francusku, o tyle ten drugi stara mu się dorównać w języku japońskim i wcale nie wypada gorzej. Są to także jedyne utwory, w których wykorzystano wokal - cała reszta jest stricte instrumentalna. Zdecydowana większość utworów ma wydźwięk nostalgiczny, sprawiający, że nieświadomie zamykamy oczy, a nasza wyobraźnia zabiera nas na wyludnione francuskie plaże, w tle których po niebie leniwie przesuwają się białe obłoki popołudniową porą. Są też żywsze kawałki, takie jak "Madness", "The Wind of Time" czy "Serbia March". Z tych bardziej wpadających w ucho - "Porco e Bella", "To the Adriatic Sea" oraz "The Bygone Days" W całej partyturze usłyszymy głównie pianino oraz skrzypce dopełniane sporadycznymi uderzeniami w perkusje, bębny czy nawet dzwoneczki. Wszystko zgrane w idealnej harmonii, tak więc przez bardzo długi, długi czas nie zdołamy się oderwać od tej płyty. Jeśli chodzi o wady, to na pewno długość całego soundtracku pozostawia wiele do życzenia. Jak na 23 utwory płyta jest zaskakująco krótka, tylko nieco ponad 49 minut. No może przydałoby się jeszcze odrobinę więcej utworów okraszonych pięknym francuskim wokalem. Problem na pewno będziemy mieć także z dostaniem płyty u nas, ponieważ nie została wydana w Polsce - jedynym rozwiązaniem jest sprowadzenie albumu z zagranicy, co wiąże się z dość sporymi kosztami. No ale czego my, filmowi melomani, nie zrobimy dla dopieszczenia naszych uszu... Nawet gdy przyjemność ta ma trwać tylko 49 minut ;). Poniżej okładka wydania z innej wytwórni (La Bande Son, Francja).




Ocena:
Recenzja gościnna - autor: MACHINEHEAD
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI