
PREDATOR - COMPLETE SCORE (BOOTLEG)
MUZYKA: Alan Silvestri ROK PRODUKCJI: 1997 WYTWÓRNIA: Alien Records CZAS TRWANIA: 71:32 min.
Geniusz, cud i arcydzieło - to właśnie określenie muzyki, jaka powstała do fantastycznego filmu, jakim niewątpliwie jest "Predator". Alan Silvestri przerósł samego siebie i wcisnął słuchacza w fotel. Aż 10 lat od premiery filmu przyszło jego fanom czekać na wydanie ścieżki dźwiękowej (i to jeszcze wydanie nieoficjalne). Ciekawe dlaczego? Teraz to już nieistotne, bo oto jest i już można słuchać! Jednak nie cieszcie się zbytnio, bo jest to jeden z najrzadszych bootlegów na rynku - został wydany tylko w 500 (!) egzemplarzach na całym świecie przez wytwórnię Alien Records. Niektóre źródła podają, że były 3 wydania. My, szukając w sieci, natknęliśmy się jeszcze na czwartą wersję. Wersje te były dostępne tylko w specjalistycznych sklepach w USA podczas promocji. Czym się one różniły? Przede wszystkim okładkami - na pierwszej jest Predator bez maski, druga i trzecia są takie same (duża głowa w masce), a na czwartej jest widoczny Arnold Schwarzenegger. My jesteśmy w posiadaniu wersji drugiej (recenzja napisana wspólnie, gdyby ktoś pytał :) Z kolei inne były książeczki wewnątrz opakowania oraz tylne części okładek (różne zdjęcia). Jeśli chodzi o utwory - na wersji nr 1 były 34 kawałki - brakowało "Long Tall Sally" (to piosenka ze śmigłowca, wykonuje ją Little Richard), ale za to dodane były "Stop! Or my mother will shot" oraz "Silver Pictures logo theme". Wersja 2 - spis utworów obok powyższej okładki. Trzecia - zawiera dodatkowo kawałek z flimu "Blown away" (również Silvestri'ego) oznaczony jako bonus track. I ostatnia - wersja 4 - również zubożała o piosenkę "Long Tall Sally", ale ze ścieżkami "Fox fanfare" i "Silver Pictures logo". Tyle tytułem wstępu. A teraz przejdźmy do sedna, czyli jaka jest muzyka. "Predator" to kompletna ścieżka, na której znajduje się absolutnie wszystko, co można było usłyszeć w filmie - nie brakuje niczego! Płyta zawiera 33 kawałki - całość jest sprytnie i użytecznie podzielona na 1-2 minutowe ścieżki (czasem trafi się coś dłuższego). Dzięki temu łatwiej znaleźć ulubiony fragment. Jak już pisaliśmy na początku - jest to geniusz wbijający w fotel. Poraża swym wielkim klimatem i perfekcją. "Predator" jest jednym z tych filmów, które zapewne nie byłyby tak dobre, gdyby nie oprawa muzyczna - idealnie pasująca do każdej sytuacji, odpowiednio wyeksponowana, pobudzająca emocje i napięcie. Alanowi Silvestri udało się to wszystko stworzyć bez użycia żadnej "elektroniki" czy chórów w tle. Same klasyczne instrumenty - głównie trąbki i inne instrumenty dęte, świetny bas, fortepian, perkusja (bębny rządzą!), trochę skrzypiec, jakieś grzechotki itp. Wszystko zmieszane razem i połączone tak, aby stworzyć arcydzieło samo w sobie. Teraz szybki przegląd poszczególnych tracków, które najlepiej powinny zostać w pamięci po obejrzeniu filmu. Płytę rozpoczyna "Main Title" (tak samo jak film), w którym można usłyszeć fantastyczny motyw przewodni. Potem świetna piosenka "Long Tall Sally" (śmigłowiec), którą później w filmie śpiewa sobie pod nosem Mac, gdy goni Predatora. Dalej są oczywiście niesamowite bębenki, które tak często słychać podczas oglądania ("The Chopper", "Grim Discovery"), jest oczywiście motyw, gdy Predator uderza po raz pierwszy i zabija Hawkinsa ("First Strike") oraz despracja oddziału po jego śmierci ("Who Did This?"). Smutna i wzruszająca, jakby żołnierska elegia pogrzebowa w filmie słyszana 3 razy (gdy ginie Blain, gdy Mac stoi na warcie i opowiada o przeżyciach z wojny, oraz na końu filmu, gdy po Dutcha przylatuje śmigłowiec - na płycie można to usłyszeć w kawałkach "Goodbye" i "Mac On Watch"), klimatyczny i tajemniczy kawałek "Waiting" (a szczególnie jego druga połowa) oraz jeszcze lepsze "Anytime" i "Dillon Disarmed" (gdy Dillon w filmie rozgląda się i zauważa na gałęzi tajemnicze zielone oczy, a potem traci rękę), pogoń Maca za drapieżcą ("Mac Loses It"), podniosły kawałek "Billy", gdy potężny Indianin chce uratować honor i stoczyć beznadziejną, z góry przegraną walkę z potworem oraz szybki i trzymający mocno w napięciu kawałek pogoni Predatora za Dutchem ("The Chase"). Świetna jest też muzyka, gdy Predator wychodzi z wody, wyłącza kamuflaż i poszukuje wzrokiem Dutcha ("Camouflaged"). Potem mamy ścieżki ilustrujące przygotowania Arniego do ostatecznej walki ("Preparations", "The Challenge") i samą walkę ("The Fight", "Predator Unmasked", "Bad Idea") oraz jej dramatyczne zakończenie ("The Trap", "Self Destruction" i "Predator"). Płytę kończy utwór "End Title" - jest to mniej więcej to samo co "Main Title", tylko że trochę szybsze i jakby z bardziej dynamicznym podkładem. Opisaliśmy to, co jest chyba najważniejsze, ale w sumie całość jest kapitalna i można by się rozpisywać nawet na kilkanaście stron... Ilustracja z "Predatora" jest bezsprzecznie jedną z najlepszych (o ile nie najlepszą), jaką w życiu słyszeliśmy. Są oczywiście inne wspaniałe, którym daliśmy maksymalne oceny, ale królewski tron zajmuje niepodzielnie właśnie ten soundtrack i raczej nic nie wskazuje, żeby kiedykolwiek to się zmieniło. Muzyka ta zasługuje na co najmniej 6 gwiazdek, ale nie będziemy kombinować i damy po prostu najwyższą, jaka jest w tym dziale możliwa, czyli "tylko" pięć :) Powtórzymy raz jeszcze - cud, geniusz i arcydzieło. W głowie się nie mieści, że taka kompozycja nie zdobyła nawet nominacji do Oscara... to jedna z największych pomyłek w historii Akademii Filmowej! Zdaje się, że jedyną szansą na jej kupienie z jaką dotychczas się spotkaliśmy jest aukcja na stronie eBay.com (najwięszy chyba portal aukcyjny na świecie), gdzie sporadycznie ktoś wystawia ją na sprzedaż. Cena oczywiście jest dość szokująca i zawsze oscyluje w granicach 100 (nawet ponad) dolarów! Ale wierzcie nam - prawdziwy miłośnik wyłoży bez wahań tyle kasy na to cudo, bo zwyczajnie warto. Uwaga - w drugiej połowie 2003 roku ścieżka dźwiękowa z "Predatora" została nareszcie oficjalnie wydana! Zrobiła to wytwórnia Varese Sarabande, w limitowanej serii 3000 sztuk. Na płycie znajduje się 21 utworów, całość trwa nieco ponad 73 minuty. Aż 16 lat musiała czekać partytura pana Silvestri'ego, by oficjalnie znaleźć się na rynku. Gratulacje. Aby dokładniej zapoznać się z tym wydaniem - zapraszam do osobnej recenzji... A poniżej dwie okładki - po lewej z wydania czwartego, po prawej - z pierwszego:
|
![]() |
|
![]() |