RACING STRIPES

MUZYKA: Mark Isham
ROK PRODUKCJI: 2005
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande / Colosseum
CZAS TRWANIA: 64:33 min.


01. "TAKING THE INSIDE RAIL" (Sting)
02. IT WAS A DARK AND STORMY NIGHT
03. AT HOME ON WALSH FARM
04. I'M A RACEHORSE!
05. THE BLUE MOON RACES
06. A PELICAN NAMED GOOSE
07. TUCKER LAYS IT OUT!
08. GOOSE MAKES A HIT ON THE IRON HORSE
09. RUN LIKE THE WIND
10. TWILIGHT RUN
11. UPSTAGED BY A ZEBRA
12. A BRAVE DECISION
13. GLORY DAYS
14. IF YOU BUILD IT, THEY WILL COME
15. OUT OF AFRICA
16. SPRING TRAINING
17. AMBUSHED!
18. FILLY IN DISTRESS
19. RACE DAY
20. THEY'RE ALL IN!
21. THE BIG RACE
22. IN THE WINNER'S CIRCLE
23. "IT AIN'T OVER YET" (Bryan Adams)



"Racing Stripes", przetłumaczony w naszym kraju jako "Zebra z Klasą", to familijna produkcja porównywana przez niektórych do takich tytułów jak np. "Babe - Świnka z Klasą", gdzie główne role grają zwierzęta obdarzone ludzkimi głosami. Tym razem historia tytułowej zebry, dorastającej w przekonaniu, iż jest... koniem wyścigowym. Jak głosi krótka notka reklamowa tej produkcji - zebra przezwycięża stereotypy, uprzedzenia i zwątpienia we własne siły, by zrealizować swoje marzenie i biegać łeb w łeb z prawdziwymi rumakami. Mamy zatem stosunkowo naiwną fabułę, typowe z dążenie do upragnionego celu, poprzedzone oczywiście odpowiednimi przeszkodami i przeciwnościami. Film, na który z pewnością wybiorą się rodzice wraz ze swoimi pociechami, ale niech nie spodziewają się po "Zebrze z Klasą" czegoś rewelacyjnego... Ze wszystkich stron słychać, że zdecydowanie najlepszym elementem samego filmu jest kapitalna oprawa muzyczna autorstwa Marka Ishama. Przyjrzyjmy się zatem uważniej muzyce zawartej na krążku ze ścieżką dźwiękową...

Najpierw dwie piosenki śpiewane przez sławy wielkiego formatu, a mowa o dwóch jakże znanych osobistościach - Sting i Bryan Adams. Jak dla mnie pod względem piosenki zdecydowanie wygrywa utwór śpiewany przez Stinga ("Taking The Inside Rail"), zbudowany na kanwie melodii, która później odbija się echem na całej ścieżce dźwiękowej (coś a'la temat przewodni). Świetnie brzmiące słowa w połączeniu z linią melodyczną zaowocowały znakomitym efektem - klasa sama w sobie! Już dawno nie słuchałem tak dobrze skonstruowanej i tak dobrze wpadającej w ucho piosenki pisanej specjalnie na potrzeby filmu. Zamykający płytę "It Ain't Over Yet" Bryana Adamsa jest również ładny i odpowiednio zaśpiewany, jednak mimo wszystko nie tak charakterystyczny jak piosenka Stinga. Ale niewątpliwie film został okraszony dwoma naprawdę świetnymi utworami śpiewanymi, co zdarza się wcale nie tak często...

Muzykę instrumentalną pana Ishama rozpoczyna mocne wejście w postaci "It Was A Dark And Stormy Night", okraszone spokojnym początkiem, który jednak szybko - po 40 sekundzie - zanika na rzecz głośniejszego motywu, który z kolei w pełni rozwija skrzydła od 1 minuty i 23 sekundy - dostajemy tym samym wprost rewelacyjną, orkiestralną melodię, jeden z motywów przewodnich całej płyty, dla mnie ten zdecydowanie najlepszy i najbardziej przykuwający słuch - mocna rzecz! Ów motyw powtarza się jeszcze w nieco zmienionych aranżacjach w "Upstaged By A Zebra" (z nowym, pięknym rozwinięciem) oraz w "They're All In!" (krótsza wersja). Po tej cudnej melodii następuje wyciszenie i po raz pierwszy słyszymy etniczny śpiew, co jest oczywiście afrykańskim elementem całej partytury i odniesieniem do rodzinnego kontynentu naszej głównej bohaterki filmu. Afrykańskie brzmienie pojawia się jeszcze w utworach "The Blue Moon Races", "Twiligh Run" oraz w "They're All In!". "At Home On Walsh Farm" to już swoisty wstępniak całej kompozycji - bowiem mamy tutaj właśnie wstępny przekrój i zaprezentowanie charakteru partytury Ishama, instrumentów, stylów itp. itd. Przede wszystkim partie smyczkowe, a także świetna, charakterystyczna gitarka połączona z równie charakterystycznym pobrzękiwaniem w tle kojarzyć się mogą słusznie z gatunkiem westernu, ale spokojnie - kompozytor nic nie poplątał, nie zwodzi nas na niewłaściwy gatunkowo tor, bowiem okazuje się, że taka melodia znakomicie pasuje do historii, którą raczą nas twórcy "Racing Stripes". Nie brakuje fragmentów sielskich i spokojnych, są równie te bardziej trzymające w napięciu, a w całej gamie instrumentów ważne miejsce zajmują np. flety. Tak wygląda mniej więcej wspomniany przekrój, każdy z tych elementów będzie miał jakieś rozwinięcie (bądź kilka rozwinięć) w kolejnych utworach na płycie, jednak mimo tego Mark Isham wciąż i wciąż zaskakuje słuchaczy przy każdym kolejnym kawałku. Już przy nr 6 - "A Pelican Named Goose" - mamy do czynienia z całkiem nową, rytmiczną melodią; "Run Like The Wind" to z kolei jedna z najśliczniejszych aranżacji w całości. Po całej plejadzie brzmień, instrumentów i przeróżnych aranżacji, najdłuższy na płycie "The Big Race" zbiera wszystko w przysłowiową kupę i oddaje nam pewnego rodzaju kolaż zbierający w sobie te najlepsze, najwspanialsze motywy i fragmenty.

Trudno nie docenić najnowszej ścieżki dźwiękowej autorstwa Marka Ishama. Nie męczy, nie nuży, brak tu monotonii. Za to zaskakuje na każdym kroku czymś nowym i czymś świetnie zaranżowanym. W słuchaniu niezwykle przyjemna, dlatego ciężko nie wystawić jej tak wysokiej noty, jaką są solidne 4 gwiazdki. Należy dodatkowo docenić warsztat i zaangażowanie kompozytora, a przede wszystkim należy docenić fakt, iż pan Isham najzwyczajniej tchnął ducha w film, w naiwną historię pt. "Zebra z Klasą", która to historia być może nie byłaby tym samym, gdyby właśnie nie piękna ilustracja muzyczna. Powinni się z nią zapoznać także Ci, którzy - podobnie jak ja - kojarzyli do tej pory Marka Ishama z zupełnie innym typem kina i z zupełnie innym rodzajem muzyki. Ja przynajmniej do tej pory słysząc nazwisko Isham przypominałem sobie ścieżki do takich filmów jak "Blade", "The Hitcher" czy "Point Break". Dzisiaj wiem, że w tym kompozytorze drzemie naprawdę spory potencjał, który pewnie jeszcze nie raz znajdzie przełożenie na filmową partyturę.

Soundtrack dostarczony przez Agencję Artystyczną MTJ (www.mtj.pl)

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI