
FIRST BLOOD (RAMBO)
MUZYKA: Jerry Goldsmith ROK PRODUKCJI: 1982 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 39:20 min.
Zawsze uważałem, że Jerry Goldsmith to kompozytor idący raczej nie na jakość, ale na ilość. Jego ścieżki nigdy nie wzbudzały we mnie jakiegoś szczególnego entuzjazmu czy ekspresji. Lecz ostatnio zacząłem się do niego przekonywać, a to dzięki kilku świetnym partyturom, które miałem okazje ostatnio przesłuchać, jak np. "The Edge", "The Mummy", "Total Recall" czy opisywany w tym miejscu "Rambo - First Blood". W jego muzyce zacząłem dostrzegać pewne schematy i charakterystyczne brzmienia, które wcześniej gdzieś mi umykały. Dzięki temu będę teraz baczniej i bardziej wsłuchiwał się w twórczość tego - jakże znanego - kompozytora. Rambo. Czy znajdzie się ktoś, kto nigdy nie słyszał o tym niezniszczalnym herosie? Kultowa i niepowtarzalna rola Stallone. Film pełen akcji, napięcia i dramaturgii jednocześnie. Strzelaniny, ucieczka i pościgi, tony łusek spadających na ziemię z rozgrzanych karabinów. Klasyk i kultowa trylogia, która z pewnością miała swoją część wpływu na historię kina. Oprawa muzyczna do tego filmu mnie bardzo zdziwiła. Zdziwiła w sensie jak najbardziej pozytywnym. Spodziewałem się głośnych, chaotycznych dźwięków odwzorowujących całą akcję. Spodziewałem się muzyki, obok której przeszedłbym zupełnie obojętnie, muzyki, która nie wywarłaby na mnie żadnego szczególnego wrażenia. A tak dostałem do rąk ścieżkę dźwiękową, która wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie i którą będę długo pamiętał i często po nią sięgał. Z pewnością najbardziej spodobał mi się utwór rozpoczynający całą płytę - "Home Coming", gdzie można usłyszeć wspaniałą żołnierską elegię, smutną i przejmującą - to motyw przewodni, który warto zapamiętać, bo będzie się dość często przewijał przez całą resztę. A szczególnie trzy instrumenty - pięknie brzmiące skrzypce, charakterystyczne trąbki oraz wpleciona gdzieniegdzie gitara. A już w drugim utworze, "Escape Rout" można poczuć nutkę dreszczyku i akcji jednocześnie, tak charakterystycznych dla całej trylogii. Przez cały czas trwania płyty muzyka zmienia się jak chorągiewka na wietrze - raz jest wolna, smutna i nastrojowa, podobna jak w pierwszym utworze. Potem mamy przejścia do muzyki głośniejszej, wywołującej w nas uczucia niepokoju i napięcia... by wreszcie zwolnić, ucichnąć i uraczyć nas kompozycjami, które wywołują w nas dreszczyk emocji... Podczas tego wszystkiego możemy spodziewać się, że za chwilę coś się stanie, że kompozytor specjalnie przedłuża dźwięki, aby za moment uraczyć nas mocnym i niespodziewanym akompaniamentem. Zupełnie jak sam film i jego akcja. A trzeba przyznać, że przejścia między kolejnymi stanami emocjonalnymi są dopracowane co najmniej doskonale. I na koniec jeden z największych smaczków - piosenka z tego filmu, "It's a Long Road", w wykonaniu Dana Hilla. Film oglądałem tak dawno temu, że nie pamiętam czy była tam jakaś piosenka, więc tym bardziej zostałem zaskoczony. Tym bardziej, że jest to bardzo dobry, wręcz znakomity i świetnie zaśpiewany utwór. A na dokładkę dostajemy wersję instrumentalną (numer 11 na płycie). I na koniec - cóż mogę stwierdzić? "Rambo - First Blood" to doprawdy bardzo dobra partytura Jerry'ego Goldsmitha. Jeśli chodzi o ocenę końcową - jest bardzo wysoka. Taką z pewnością przyznaje tym soundtrackom, które podobały mi się bezdyskusyjnie, które warte są swojej ceny i które bez obaw mogę polecić wszystkim - nie tylko fanom muzyki filmowej i fanom samego filmu. I taki jest właśnie "Rambo". Warto jeszcze wspomnieć, że ten sam kompozytor skomponował również muzykę do dwóch kolejnych części tego filmu. Jeszcze nie miałem z nimi do czynienia, ale jak tylko pomyślę, że mogą być równie dobre jak ta - tym bardziej nie mogę się doczekać przesłuchania. Poniżej inna okładka, wytwórnia Intrada.
|
![]() |
|
![]() |