RAMBO 3 - COMPLETE SCORE

MUZYKA: Jerry Goldsmith
ROK PRODUKCJI: 1989 / 2005
WYTWÓRNIA: Intrada
CZAS TRWANIA: 76:02 min.


01. ANOTHER TIME
02. PREPARATIONS
03. THE MONEY
04. I'M USED TO IT
05. PESHA WAR
06. AFGHANISTAN
07. QUESTIONS
08. THEN I'LL DIE
09. THE GAME
10. FLAMING VILLAGE
11. THE AFTERMATH
12. NIGHT ENTRY
13. UNDER AND OVER
14. NIGHT FLIGHT
15. FIRST AID
16. THE LONG CLIMB
17. GOING DOWN
18. THE CAVE
19. THE BOOT
20. YOU DID IT JOHN
21. THE SHOW DOWN
22. FINAL BATTLE
23. I'LL STAY



Trzecia odsłona przygód Johna Rambo w dużym stopniu powielała schemat znany z części drugiej. Wietnam zamieniono na Afganistan, a pomocy tym razem potrzebował pułkownik Trautman. Rambo ponownie ruszył na odsiecz, po drodze dziesiątkując oddziały radzieckich żołnierzy, a w tle raz jeszcze przygrywała muzyka skomponowana przez Jerry'ego Goldsmitha, a wykonywana przez węgierską orkiestrę. W przypadku części drugiej kompozytorowi temu udało się stworzyć coś bardzo dobrego na dobrej podstawie, jaką była muzyka z części pierwszej. Ale czy udało się ją przeskoczyć? Chyba nie. Chociaż z pewnością nie jest źle, a w zasadzie nadal jest bardzo dobrze...

Płyta, o której mowa, to oficjalnie wydany Complete Score, zawierający prawie 80 minut muzyki, i jest tu prawie wszystko, co mogliśmy usłyszeć w filmie. Prawie - bo nie znajdziemy tutaj piosenki w wykonaniu Billa Medleya (znanego min. z przeboju "(I've had) The Time of My Life" z "Dirty Dancing") - "He ain't heavy, he's my brother" (oryginalnie wykonywana przez The Hollies). Piosenkę tę można usłyszeć tylko na podstawowej wersji tego soundtracku, zawierającej zaledwie 10 utworów, w tym trzy piosenki. Tymczasem na omawianej płycie znajdujemy aż 23 utwory, a sama muzyka przedstawia się naprawdę dobrze. Już przy pierwszym przesłuchaniu słychać wyraźnie, że coś się zmieniło, że ta płyta nie jest tylko kopią bardzo dobrej poprzedniczki. Już w pierwszym utworze słyszymy wyraźne nawiązanie do starego motywu przewodniego z pierwszej części - brzmi to bardzo podobnie do świetnego "Home Coming". Od razu czujemy, że to muzyka dotycząca "Rambo". Słuchając dalej szybko przekonujemy się, że kompozytor, mimo, iż używa starych motywów, to jednak ma coś więcej do powiedzenia. Na początku drugiego utworu ("Preparations") mamy wyraźne nawiązanie do części drugiej, ale już po chwili słyszymy nowe motywy muzyczne, a chwilę później coś nietypowego - bębny wybijające jednostajny rytm, ilustrujące pojedynek na początku filmu. Po pewnym czasie w tle zaczynamy słyszeć powoli przybierające na sile dźwięki znanego tematu. Kolejne nowości czekają nas kilka minut później. "Peshawar" oraz "Afghanistan" przynoszą nowe tematy muzyczne wprowadzające odpowiedni dla miejsca akcji nastrój. Spokojne, wyważone, wręcz nostalgiczne. Będą dalej wykorzystywane jeszcze kilkakrotnie. Momentami można odnieść wrażenie, że jak na film akcji muzyka tutaj jest wręcz zbyt spokojna. Rozwija się powoli, przez długi czas nie usłyszymy tutaj nic, co by przywodziło na myśl żywe utwory z części drugiej - bliżej jej już do nastroju pierwszego filmu. Dopiero w "The Game" mamy żywsze fragmenty pojawiające się wraz z nadlatującymi wrogimi śmigłowcami, zwiastujące to, co się za chwilę wydarzy. Pojawia się też tutaj w pewnym momencie stary motyw przewodni (w całym filmie jest go więcej). "Flaming Village" to pierwszy z utworów akcji w dosłownym znaczeniu. Opiera się on na nowym groźnym i złowieszczym motywie, kiedy kończy się dziwnymi elektronicznymi brzmieniami następuje ponownie uspokojenie. I podobnie będzie to wyglądało również w dalszej części płyty. Czeka nas jeszcze kilka utworów bardziej "bojowych": "Night Fight" czy "Final Battle" (który nawet nieźle się rozkręca w końcówce), ale nawet i one nie są tak energiczne, jak odpowiadające im utwory z poprzedniej części (co nie znaczy, że są jakoś zdecydowanie gorsze), a całokształt jest utrzymany raczej w ponurej tonacji. W utworze "Showdown" tuż przed finałową bitwą pojawia się również znany z "dwójki" temat radzieckich pilotów śmigłowców (w końcu i tutaj główny czarny charakter lubi sobie polatać helikopterem :). Na zakończenie zamiast piosenki z filmu dostajemy długi, bo trwający 9 minut, utwór "I'll Stay", będący pewnego rodzaju podsumowaniem tego, co można było usłyszeć na płycie. Szczerze mówiąc ja bym go skrócił o 1/3 i dodał jeszcze tę piosenkę... W końcu ona pojawia się w filmie - w przeciwieństwie do tego utworu.

Soundtrack z "Rambo III" jest godną kontynuacją serii, wraz z dwoma poprzednimi płytami tworzy całkiem zwartą całość. Dzięki wprowadzeniu nowych motywów muzycznych, które odgrywają w zasadzie pierwszoplanową rolę, nie można go w żadnym wypadku nazwać jedynie podróbką poprzednika. I chociaż mu nie dorównuje, to jednak nie ustępuje mu w sposób zdecydowany, a co za tym idzie - jest wart polecenia każdemu, komu spodobała się muzyka do poprzednich części. Co prawda chętnie bym tu widział również piosenkę z filmu, ale jakoś to przeboleję. A co do oceny, to mogę z czystym sumieniem wystawić cztery mocne gwiazdki. Na koniec dodam jeszcze, że w tym roku ukazała się wersja "remastered" - z inną okładką - poniżej, po lewej. Po prawej zaś okładka pierwszego wydania, z 10-cioma utworami, o którym wspominałem na początku recenzji.


    

Ocena:
Recenzja gościnna - autor: GIEFERG
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI