RED HEAT

MUZYKA: James Horner
ROK PRODUKCJI: 1988
WYTWÓRNIA: Virgin Records
CZAS TRWANIA: 44:08 min.


1. MAIN TITLE
2. RUSSIAN STREETS
3. CLEANHEAD BUST
4. VICTOR ESCAPES
5. TAILING KAT / THE SET UP
6. HOSPITAL CHASE
7. THE HOTEL
8. BUS STATION
9. END CREDITS



Viktor, działający w ZSRR boss narkotykowy, pod presją organów ścigania opuszcza kraj i udaje się do Chicago. Wkrótce w pogoń za nim do Wietrznego Miasta wyrusza najlepszy oficer Rosyjskiej milicji (a na pewno najsilniejszy) Kapitan Ivan Danko (Arnold Schwarzenegger). Na miejscu lokalna policja przydziela mu "opiekunkę" w osobie pyskatego amerykańskiego gliniarza, Sierżanta Arta Ridzika (James Belushi). Wspólnymi siłami starają się wyśledzić i złapać Viktora.

Jak widać, nie jest to produkcja o specjalnie zawiłej fabule, a jej głównym atutem są wyjątkowe sceny akcji z udziałem będącego w latach 80-tych u szczytu sławy Arnolda Schwarzeneggera. Nie przeszkadza to jednak w dobrym odbiorze filmu i praktycznie zaliczenia go do klasyki kina akcji. Inaczej sytuacja wygląda w kwestii muzyki Jamesa Hornera, stworzonej na potrzeby tej produkcji. Koniec lat 80-tych to dla tego kompozytora przełom w karierze. Muzyka do filmów "Star Trek", "Aliens" oraz "An American Tail" nie powstała przypadkowo i wspólnie z "The Land Before Time" i "Willow" świadczą o wielkim poziomie artysty i jego umiejętnościach orkiestrowych. Są również pewnego rodzaju podstawą, definiującą przyszłą karierę Hornera, jako jednego z największych kompozytorów wszechczasów. "Red Heat" jest natomiast przysłowiowym zgniłym jajem w koszyku. Jakoś nie pasuje do całości. Nie oznacza to, że soundtrack ten przyprawia słuchaczy o ból głowy, ale na pewno nie należy on do udanych prac kompozytora. Praktycznie tylko dwie ścieżki z "Red Heat" zasługują na uwagę - pierwsza oraz ostatnia. Nie są one podobne do jakichkolwiek innych prac Hornera, zarówno z tamtego okresu, jak i bardziej współczesnych.

Mocno kontrowersyjne jest wykorzystanie przez Hornera (wykonanego przez Rosyjski chór) utworu "Filozofowie" z kantaty Prokofiewa, skomponowanej na 20. rocznicę Rewolucji Październikowej (ponownie użyty w przerobionej wersji w filmie "Enemy At The Gates"). Nawet obecnie jest to powód do nieustających dyskusji pomiędzy fanami muzyki filmowej. Tak czy siak, posunięcie to wyszło partyturze zdecydowanie na dobre i w moim przekonaniu ocena moralna tego faktu powinna być indywidualną sprawą każdego słuchacza. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wyjątkowe ubóstwo warstwy melodycznej muzyki z "Red Heat", to wzorowanie się na klasyce przestaje być aż tak rażące. Większość utworów na płycie (z wyjątkiem dwóch) to muzyka elektroniczna. Nie ma w tym nic specjalnie złego, choć moim zdaniem syntezatory nie są i nigdy nie były najmocniejszą stroną Hornera. To, co najgorsze w przypadku omawianej partytury to fakt, że jest to praktycznie zlepek niepołączonych ze sobą tematycznie motywów. Brak jest wspólnych instrumentacji i jednolitego podejścia do kwestii rytmicznych. Wygląda to raczej jak składanka muzyki z wielu filmów, a nie oprawa muzyczna tylko jednej produkcji. Cóż tu dużo mówić, płyta po prostu nie zachwyca oryginalnością, a niektóre kawałki mogą u człowieka spowodować niestrawność. Kompozycja "Russian Streets", przywołuje na myśl partyturę z filmu "Gorky Park", natomiast słuchając "Tailing Kat" nie trudno zauważyć wyjątkowego podobieństwa z motywami znanymi z "Clear and Present Danger". Nic nie może się jednak równać z jedynym w swoim rodzaju utworem "Cleanhead Bust", w którym Horner wyraźnie stracił nad sobą kontrolę. Dyskotekowe rytmy z gitarą elektryczną i akompaniamentem saksofonu rozkładają słuchacza na łopatki. Pozycja ta jest wręcz irytująca i przyprawia mnie o dreszcze. Artysta albo zlecił komuś innemu napisanie tego kawałka, albo przy jego pisaniu musiał być po prostu pijany.

Generalnie większa części płyty "Red Heat" jest z w moim przekonaniu wyjątkowo słaba, nie można jednak zapomnieć o pewnych dobrych akcentach tej pracy. Mimo całej swej kontrowersyjności, Hornerowska aranżacja fragmentu dzieła Prokofiewa jest wręcz doskonała i właśnie ze względu na ten motyw warto się zastanowić na nabyciem tego soundtracku. Cena jednak nie powinna wykraczać poza ramy zdrowego rozsądku. Płyta nie jest łatwo dostępna i można ją nabyć tylko za pośrednictwem serwisów aukcyjnych. Co do jej oceny to po dłuższej chwili zastanowienia, ze względu na utwory 1 i 9, przyznaję tej pozycji słabe (naciągane) trzy gwiazdki.

Ocena:
Autor recenzji: Michał Grabia - MICHUG
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI