RED PLANET

MUZYKA: Graeme Revell, różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 2000
WYTWÓRNIA: Ark21 / Pangaea
CZAS TRWANIA: 56:22 min.


01. PETER GABRIEL - The tower that ate people
02. EMMA SHAPPLIN - The inferno
03. STING - A thousand years
04. GRAEME REVELL - Mars Red Planet
05. EMMA SHAPPLIN - The fifth heaven
06. STRANGE CARGO - Mantok point
07. EMMA SHAPPLIN - Canto XXX
08. GRAEME REVELL - Alone
09. MELISSA KAPLAN - Dante's eternal flame
10. GRAEME REVELL - Crash landing
11. PETER GABRIEL - The tower that ate people (remix)
12. DIFFERENT GEAR VS. THE POLICE - When the world
     is running down (You can't go wrong)



Film nieco rozczarowuje (choć mimo wszystko podobał mi się nawet), natomiast soundtrack wręcz przeciwnie - potrafi pozytywnie zaskoczyć. Muzykę do filmu napisał Graeme Revell (autor całkiem niezłego "Negocjatora"), jednak widać duży wkład w całość Emmy Shapplin, co płycie wychodzi na dobre. Całość została przemyślana chyba jako standartowy soundtrack, czyli trochę piosenek i trochę muzyki. Wyszło jednak trochę inaczej. Ale zacznijmy od początku, dość niemiłego dla mnie początku, ponieważ jest nieco rozczarowywujący. Oto bowiem Peter Gabriel, którego muzyka była dla mnie zawsze łakomym kąskiem, a nazwisko zapowiedzią "przyjemnego" grania, rozkłada się na całej linii, tworząc utwór monotonny, nudny, miejscami nijaki. Co więcej remix tego kawałka, który pojawia się pod koniec płyty odznacza się tymi samymi właściwościami. Im jednak dalej, tym lepiej i kolejny utwór jest już bardzo na plus. Wspomniana wcześniej pani Shapplin wraz z panem Revell stworzyli utwór klimatyczny, miły dla ucha i zapadający w pamięć. Potem mamy pana "Żądełko", który i tym razem nie zawodzi, tworząc przyjemną i bardzo dobrą piosenkę. Dalej kolejne bardzo dobre moim zdaniem kompozycje wyżej wymienionych autorów, a następnie "Montok Point" niejakiego Strange Cargo, którego także słucha się całkiem znośnie. Aż do utworu 10 znowu niezłą muzyką raczy nas pan Revell, który miejscami rozmienia się trochę na drobne, jednak wciąż trzyma poziom i do spółki z dwiema paniami tworzy bardzo ładne kompozycje, które nie tylko potrafią podkreślić klimat oraz akcję filmu, ale również nadają się do oddzielnego słuchania. Potem płyta znowu zaniża loty nieudanym remixem Gabriela i równie złym pojedynkiem dwóch zespołów (Different Gear Vs. The Police). Mimo tych trzech czarnych owiec na krążku płyta wciąż trzyma poziom i wciąż pozostaje dla mnie dobrym, cieszącym ucho soundtrackiem, niemalże scorem. Dlatego ocena jest wysoka.

Powyższa okładka pochodzi z europejskiej wersji ścieżki dźwiękowej. Ta zamieszczona niżej - z wersji amerykańskiej (wytwórnia Pangaea).




Ocena:
Auto recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI