ROAD TO PERDITION

MUZYKA: Thomas Newman
ROK PRODUKCJI: 2002
WYTWÓRNIA: Universal
CZAS TRWANIA: 70:11 min.


01. ROCK ISLAND, 1931
02. WAKE
03. JUST THE FELLER
04. MR. RANCE
05. BIT BORROWERS
06. MURDER (IN FOUR PARTS)
07. ROAD TO CHICAGO
08. READING ROOM
09. SOMEDAY SWEETHEART (The Charleston Chasers)
10. MEET MAGUIRE
11. BLOOD DOG
12. FINN McGOVERN
13. THE FARM
14. DIRTY MONEY
15. RAIN HAMMERS
16. A BLIND EYE
17. NOTHING TO TRADE
18. QUEER NOTIONS (Fletcher Henderson & His Orchestra)
19. VIRGIN MARY
20. SHOOT THE DEAD
21. GRAVE DRIVE
22. CATHEDRAL
23. THERE'LL BE SOME CHANGES MADE (Chicago Rhythm Kings)
24. GHOSTS
25. LEXINGTON HOTEL, ROOM 1432
26. ROAD TO PERDITION
27. PERDITION (PIANO DUET) (Tom Hanks & Paul Newman)



Sam Mendes to reżyser, którego imię i nazwisko od razu przynosi na myśl jakże udany i ceniony w filmowym świecie debiut - "American Beauty", który zgarnął wiele nagród, w tym te najbardziej cenione - czyli Oscary. Drugi film tego reżysera to zgoła inna opowieść nawiązująca do klasycznych filmów gangsterskich, takich jak np. kultowy już "Ojciec Chrzestny". Lecz tym razem pan Mendes opowiada historię nie porachunków gangsterskich, nie porachunków mafijnych, lecz historię relacji między ojcem a synem. Reżyser po raz drugi zaprosił Thomasa Newmana do stworzenia oprawy muzycznej. Wybór jak najbardziej słuszny, bo co jak co, ale akurat ten kompozytor potrafi stworzyć co najmniej dobrą partyturę do produkcji rozgrywających się w nieco odleglejszych czasach od obecnych (np. "Skazani na Shawshank", "Zielona Mila"). Tym razem pan Newman otrzymał polecenie, aby stworzyć coś, co idealnie będzie pasować do Ameryki początku lat 30-tych. I udało się. Udało się i to z dwóch powodów. Pierwszy z nich to fakt, że muzyka w pełni oddaje klimat tamtego okresu, a po drugie - Thomas Newman stworzył coś naprawdę oryginalnego i momentami fenomenalnego. Ale po kolei, by uniknąć zbędnego chaosu. Na ścieżce dźwiękowej znajduje się w sumie 27 utworów - z czego 23 to kompozycje pana Newmana. Pozostałe 4 to piosenki - "Someday Sweetheart" grupy The Charleston Chasers, "Queen Notions" (Fletcher Henderson & His Orchestra), "There'll Be Some Changes Made" (grupa Chicago Rhythm Kings) oraz fortepianowy utwór "Perdition" wykonywany przez duet Tom Hanks & Paul Newman. Wszystkie - a szczególnie trzy pierwsze - idealnie oddają klimat i otoczenie tamtych czasów, ale szczerze mówiąc - nie przepadam za takimi piosenkami, za takim stylem. Ale posłuchać nie zaszkodzi :) Thomas Newman chyba lubi zabieg umieszczania na ścieżkach dźwiękowych swojego autorstwa kilku takich właśnie piosenek - szczególnie jest to zauważalne we wspomnianych na początku soundtrackach do takich filmów jak "The Green Mile" czy "The Shawshank Redemption". Jeśli chodzi zaś o to, co na płycie najważniejsze (czyli muzyka instrumentalna) - wyrazisty styl cechuje tego kompozytora. Ale jeśli chodzi o jakość muzyki do "Road To Perdition" - dobra to mimo wszystko za mało powiedziane. Już podczas słuchania pierwszego utworu ("Rock Island, 1931") doznałem olśnienia... I odkryłem prawdziwy geniusz! Arcygenialny utwór, przesiąknięty dramatyzmem i smutkiem. Z początku da się słyszeć tylko delikatne smyczki, po pewnym czasie wchodzą świetnie brzmiące dudy, a po nich prawdziwa rewelacja - przepiękna melodia grana na skrzypcach. W całość umiejętnie wpleciona gitara i flet. Od dawna czekałem na tak piękny, cudowny wręcz utwór, z tak wyrazistą i oryginalną melodią. Potem na ścieżce następuje cisza, jakby przerywnik, lecz ten trwa tylko do utworu nr 7 - "Road to Chicago". I tu kolejna rewelacja! Kolejny przepiękny kawałek, tym razem prym wiedzie wspaniała gra na fortepianie i fantastycznie brzmiąca sekwencja smyczkowa - geniusz! I tak właśnie Thomas Newman manipuluje oczekiwaniami słuchaczy - wplatając w dobrą, solidną całość partytury takie właśnie małe arcydzieła, które są absolutnym zaskoczeniem. Są jeszcze dwa takie fenomenalne utwory - "Virgin Mary" oraz "Cathedral". Obydwa bardzo podobne do "Road to Chicago", a dodatkowo w tym drugim można pod koniec usłyszeć kościelny chórek. Reszta utworów stoi na co najmniej dobrym poziomie, choć czasem zdarzy się jakiś smętny czy zupełnie przeciętny kawałek. Na szczęście sporadycznie. Choć i tak wszystko wypada szczerze mówiąc blado przy wymienionych nieco wyżej małych geniuszach. Ale jest oczywiście dobrze. Szkoda tylko, że kompozytor odkrył wszystkie karty zdecydowanie za wcześnie, nie zdecydował się na szersze wykorzystanie tematów przewijających się przez te kilka najlepszych na soundtracku ścieżek ("Rock Island, 1931", "Road to Chicago", "Virgin Mary", "Cathedral") - ich szersze zastosowanie w pozostałych utworach spowodowałoby z pewnością wzrost (i to spory) jakości partytury. Choć i tak jest bardzo dobrze. Kompozytorowi udało się stworzyć niezwykle klimatyczną, emanującą dramatyzmem oprawę dźwiękową, która w dodatku doskonale potrafi zmieniać stany emocjonalne słuchaczy. Thomas Newman bardzo wyraziście za pomocą muzyki, za pomocą świetnie ze sobą połączonych instrumentów - smyczkowych (głównie skrzypce), fortepianu, dud (jest ich tu zdecydowanie za mało), gitary, fletu i wielu innych - potrafi opowiedzieć historię. Opowieść osadzoną w Ameryce, w czasach gangsterskich, opowiadającą o relacjach między ojcem a synem. Zbrodnia i wina głównego bohatera, odkupienie i pokuta - to wszystko przedstawia dzieło pana Newmana. Szkoda, że nie ma na płycie przynajmniej dwa razy więcej takich pojedyńczych arcydzieł o których pisałem w recenzji, że nie ma tu jakichś aranżacji tamtych motywów, przeróbek, podobnych tematów - bo wtedy mogłoby powstać prawdziwe arcydzieło (jeśli chodzi o muzykę filmową). A tak większość jest "zaledwie" dobra i zasługuje na mocne 3 gwiazdki. 4 gwiazdki widniejące pod recenzją są wynikiem zauroczenia i dokładnego przeanalizowania kilku pojedyńczych utworów. Całą płytę przesłuchałem kilkanaście razy - dokładnie, od początku do końca. Tych kilka fenomenalnych ścieżek przesłuchałem już niezliczoną ilość razy i mam ochotę przesłuchać ich co najmniej raz jeszcze. Po dość długim "wałkowaniu" tego krążka mogę stwierdzić na koniec jedno - słuchałem kilku ścieżek dźwiękowych autorstwa Thomasa Newmana i wszystkie uważam za dobre. Ale "Road to Perdition" to moim skromnym zdaniem najlepsza partytura tego kompozytora. I zdecydowanie najbardziej utkwiła mi w pamięci - prawdopodobnie na zawsze.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI