
ROBOCOP 2
MUZYKA: Leonard Rosenman ROK PRODUKCJI: 1990 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 30:15 min.
Sequel jednego z najlepszych filmów Paula Verhoeven'a jest według mnie ciut lepszy od oryginału. Jednak obydwa filmy są naprawdę świetne, a i postać samego Robocopa podchodzi już pod kultową w światowej kinematografii. Jest tylko chyba jedna rzecz, która w drugiej części "Robocopa" niezbyt przypadła mi do gustu. W dodatku to wielki cios dla miłośnika muzyki filmowej, bo ową wspomnianą rzeczą jest muzyka Leonarda Rosenmana. Pierwsze co razi zarówno w filmie jak i na płycie ze ścieżką dźwiękową to absolutny brak świetnego motywu przewodniego, jaki stworzył Basil Poledouris 3 lata wcześniej, a 3 lata później, z powrotem wdrożył przy trzeciej części filmu. Ów motyw pan Rosenman zastąpił zupełnie nieudolnym tematem, zupełnie bezwyrazowym, zbyt wesołym - że tak określę, a temat ten wypada jak Syrenka przy Ferrari w porównaniu z motywem Basila Poledourisa. Temat przewodni z "Robocopa 2" można usłyszeć w utworze rozpoczynającym soundtrack ("Overture: Robocop"), a w filmie słyszalnym podczas napisów końcowych. W dodatku temat dość często przewija się przez płytę, a niestety nie wychodzi to całości na dobre. I jeszcze te badziewne chórki wyśpiewujące ciągle "Robocop", na szczęście słyszalne już tylko w tym utworze - doprawdy śmieszne to brzmi. Wracając jeszcze na chwilkę do motywu przewodniego - w samym filmie aż prosi się w wielu momentach, by móc go usłyszeć. Ależ w drugiej części "Robocopa" brakuje ręki pana Poledourisa... Drugą wadą jest zupełne zatracenie klimatu jaki w dużej mierze swoją partyturą stworzył poprzedni kompozytor. W poprzedniej części muzyka była momentami dość ciężka, jakby metaliczna i świetnie obrazująca moralnie zepsute miast Detorit. Tutaj tego nie uświadczymy - zamiast klimatycznej i cięższej muzyki mamy momentami wesołą i sielankową kompozycję, która w wielu momentach może nie pasować do świata i wydarzeń przedstawionych w filmie. Jedyny utwór na płycie, o którym mogę powiedzieć że mi się podobał to "Robo I vs. Robo II" (ostatni) - z kapitalnej walki głównego bohatera z Cain'em w końcówce filmu. I to by było niestety wszystko... Gdyby do "Robocopa 2" muzykę napisał Poledouris - byłoby pięknie. A tak jest niestety średnio, co najwyżej nieźle (momentami w dodatku...). Partytura Leonarda Rosenmana oskubana jest z charakterystyczności i świetności tworu poprzedniego kompozytora. Całość zdecydowanie lepiej brzmi w samym filmie, gdzie muzyka wypada naprawdę nieźle - zarówno jako słuchowisko, jak i pod względem wykonania technicznego (w tym przypadku akurat nie ma się czego doczepić). Ale poza filmem całość jest moim zdaniem chybiona i zupełnie się nie broni. A to naprawdę źle, jeśli ścieżka dźwiękowa nie potrafi się obronić poza obrazem. Zupełne przeciwieństwo dobrego, solidnego soundtracku. Cóż - jest średnio. Osoby, którym partytura ta przypadła do gustu w filmie (możliwe, że również poza nim) i mają w pamięci sceny z "Robocopa 2" - mogą się skusić i podnieść sobie ocenę do 3 gwiazdek. Ja się nie skuszę. |
![]() |
|
![]() |