ROBOT JOX

MUZYKA: Frederic Talgorn
ROK PRODUKCJI: 1993
WYTWÓRNIA: Prometheus
CZAS TRWANIA: 39:55 min.


01. OVERTURE
02. PROLOGUE / THE BATTLEFIELD
03. ACHILLES' BEDROOM
04. "OPEN HER UP!"
05. "CRASH AND BURN" / ACHILLES VS. ALEXANDER
06. ACHILLES LEAVES
07. FANFARES FOR ATHENA / THE JOCK STRAP BAR
08. "HEY JOCK, OLD BUDDY"
09. THE TRAITOR
10. ALEXANDER'S FOUR-LEGGED ROBOT
11. "THAT WON'T WORK" / ACHILLES TO THE RESCUE
12. SPACE BATTLE
13. TRANSFORMATION
14. THE FINAL CONFRONTATION
15. "WE CAN BOTH LIVE!" / END TITLES



Pojedynki wielkich robotów nie są zbyt obleganym tematem filmowym. W zasadzie na palcach jednej ręki można policzyć filmy o takiej tematyce. Tym bardziej więc warto zobaczyć ten film z 1990 roku. Chociaż brak w nim wielkiego aktorstwa, a efekty specjalne mogą niektórym wydawać się śmieszne, to jednak obraz ten ma swoje zalety. Jedną z nich jest ścieżka dźwiękowa autorstwa Frederica Talgorna, kompozytora raczej niezbyt znanego. Trzeba jednak przyznać, że spisał się on bardzo dobrze przy tej kompozycji. Gdy tylko zaczynamy słuchać płyty, od razu zostajemy uraczeni zapadającym w pamięć motywem przewodnim. Jestem skłonny twierdzić, że motyw ten mógłby się równać z wieloma innymi i o wiele bardziej znanymi motywami filmowymi (jak choćby z tym z "Robocopa") i gdyby tylko film był bardziej znany niż jest - motyw ów z pewnością byłby bardzo rozpoznawalny.

Pierwszy utwór na płycie nie pojawia się w filmie pod tą postacią, stanowi jednak znakomite otwarcie płyty. Utwór nr 2 ("Prologue / Battlefield") jest tym, który usłyszymy w filmie na samym początku. Spokojny początek idealnie komponuje się z tym, co widzimy na ekranie, czyli zaśnieżonym polem walki usłanym wrakami robotów. Po chwili następuje mocniejsze uderzenie i kolejny charakterystyczny motyw zwiastujący pojawienie się czarnego charakteru. Już niemal do końca tego utworu brzmienie muzyki będzie potęgować dramatyzm sytuacji, którą ta muzyka ilustruje. Zaraz potem mamy przeskok (swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego utwory nie są zamieszczone w dokładnie takiej kolejności, jak w samym filmie) i zostajemy uraczeni oszczędną, senną melodią wygrywaną bodaj na flecie. W filmie utwór ten ilustruje scenę przebudzenia się głównego bohatera. Daje on nam wrażenie jakby był to nadal sen i chyba odpowiednio podkreśla stan, w jakim bohater się znajduje. Zaraz potem następuje krótki utwór ilustrujący opuszczanie doku przez robota. Jest on utrzymany we wzniosłym tonie i stanowi wstęp do kolejnego utworu. Co ciekawe, w samym filmie fragment ten jest umiejscowiony pomiędzy dwoma częściami kolejnego utworu, którego sama już nazwa wskazuje na istniejący w nim podział na dwie zasadnicze części. "Crash and Burn / Achilles vs. Aleksander" to najbardziej rozbudowana ścieżka trwająca prawie 7 minut. Jak już wspomniałem - składa się właściwie z dwóch części. Pierwsza (mniej więcej dwie pierwsze minuty) to przygotowania do walki. Jest zatem wolniejsza, zawiera bardzo udane spokojne tematy, ale również powoli potęguje napięcie. Zaraz potem pojawia się motyw przewodni w nieco szybszej wersji, ilustrujący chwilę, w której Achilles rusza do walki. Pozostała część utworu ilustrująca pojedynek jest ciągłą plątaniną charakterystycznej muzyki, dostajemy na przemian elementy motywu przewodniego, motywu Aleksandra z drugiego utworu i szereg innych charakterystycznych fragmentów. Muzyka wskazuje tu wyraźnie, kiedy możemy się cieszyć z sukcesów bohatera, a kiedy martwić o jego skórę. Moim zdaniem jest to zdecydowanie najmocniejszy punkt całego soundtracku. Kolejny kawałek stanowi chwilę wytchnienia, jest spokojny i stonowany. Podkreśla nastrój bohatera, który zakończył pewien etap w swoim życiu. Zaraz potem dostajemy coś, co bardzo się wyróżnia spośród całej zawartości płyty. Ma na to wpływ fakt, że "Fanfares for Athena / Jock Strap Bar" jest tu jedynym, który zawiera muzykę należącą do przedstawianego świata. Pierwsza część to muzyka puszczana w telewizji przy okazji przedstawienia publiczności Ateny. Drugi to muzyka, która puszczana była w barze, w którym bywał Achilles. Ktoś, kto nie widział filmu, może uznać że psują one nieco spójność całej płyty, ale można się przyzwyczaić. Mnie osobiście na początku kawałek ten nie podchodził zbytnio, ale szybko się do niego przekonałem. Następny utwór, ilustrujący przygotowania do walki, zasadniczo jest wstępem do utworu nr 5 i przed nim chętnie bym go widział, tak samo jak to miało miejsce w filmie. Utwór nr 9 ilustruje ujawnienie zdrajcy i brzmi raczej ponuro. Następująco po nim kolejnych pięć utworów ilustruje końcową walkę i kolejne jej etapy. Usłyszymy tu znane nam już motywy, w tym głównie motyw Aleksandra, ale nie tylko. Choćby w kawałku "Transformation" mamy trochę nowych brzmień. Utwór przedostatni ("Final Confrontation") jest już nieco inny, więcej tu ciszy, mniej wyrazistych motywów. Ostatnia ścieżka zaczyna się ponurą muzyką ilustrującą decydujący moment. Chwila, gdy Aleksander nagle zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę nie muszą dalej walczyć, jest doskonale podkreślona nagłą zmianą muzyki. Po prostu słychać w niej uśmiech na twarzach obydwu przeciwników i w tym momencie następuje nagłe uderzenie znanym nam już doskonale motywem przewodnim, cała reszta ostatniego utworu to już napisy końcowe.

Podsumowując, moim zdaniem jest to naprawdę świetny soundtrack, którego nie powinien pominąć żaden miłośnik muzyki filmowej. Warto również zapoznać się z samym filmem, gdyż bez tego będzie trudno w pełni docenić dzieło pana Talgorna. Największą wadą tej płyty jest jej znikoma dostępność, ale warto szukać. Polecam.

Ocena:
Recenzja gościnna - autor: GIEFERG
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI