ROMEO + JULIET

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1996
WYTWÓRNIA: Capitol Records
CZAS TRWANIA: 51:03 min.


01. GARBAGE - #1 Crush
02. EVERCLEAR - Local God
03. GAVIN - FRIDAY Angel
04. ONE - INCH PUNCH Pretty Piece Of Flesh
05. DES'REE - Kissing You (Love Theme From Romeo & Juliet)
06. BUTTHOLE SURFERS - Whatever (I Had A Dream)
07. THE CARDIGANS - Lovefool
08. KIM MYZELLE - Young Hearts Run Free
09. QUINDON - Everybody's Free (To Feel Good)
10. MUNDY - To You I Bestow
11. RADIOHEAD - Talk Show Host
12. STINA NORDENSTAM - Little Star
13. THE WANNADIES - You Am Me Song



Współczesna wersja historii dwojga chyba najsłynniejszych kochanków to film całkiem udany. Produkcja bardzo młodzieżowa, zatem i takiej składanki z utworami różnych wykonawców należy się spodziewać. I ów soundtrack jest z pewnością równy jakościowo obrazowi. 13 utworów, które łącznie dają czas trwania ponad 50 minut. Dobre granie, przynajmniej w większości, za które odpowiadają znani i cenieni wykonawcy. I tak mamy otwierające płytę, bardzo dobre "#1 Crush" zespołu Garbage - muzyka, którą jednak trzeba choć trochę znać, aby polubić. Dla mnie to jeden z faworytów na płycie. Dwa następne, czyli "Local God" i "Angel" prezentują już trochę gorszy poziom, ale nadal słucha się nieźle - wpadają w ucho, ładnie brzmią. Z pewnością do tych najlepszych należy Des'ree i jej "Kissing You" - to obok doskonałego, najlepszego na tej ścieżce dźwiękowej "Lovefool", chyba najbardziej kojarzony z filmem kawałek, i przez sam film "wykreowany". Wspomniane zresztą "Lovefool" to także chyba najlepsze dokonanie grupy The Cardigans. Ponadto świetnie spisuje się zespół Butthole Surfers i ich "Whatever (I Had a Dream)" - stawiam, że większość z Was słyszała ten kawałek chociaż raz w życiu. Z kolei "Young Hearts Run Free" jest kawałkiem bardzo tanecznym, najbardziej skocznym ze wszystkich - również miło się go wspomina. Ciekawy jest natomiast "Everybody's Free" (Quindon) - to zwykła pieśń rozpisana na chór i solistę, niewiele brakuje jej do pieśni kościelnej; ciekawy i dość sympatyczny fragment całego krążka. Pozostała część piosenek spisuje się równie dobrze i wprawia w odpowiedni nastrój. Kapitalne jest miejscami "Talk Show Host" (Radiohead), bardzo fajne jest "To You I Bestow" (Mundy) czy kojąco-spokojne "Little Star" Stiny Nordenstam, które przynosi również zróżnicowanie. I w końcu "You An Me Song" The Wannadies, kończące płytę w bardzo nastrojowym rytmie (to także zapewne wszyscy słyszeli).

Podsumowując - choć płyta wyszła już dobrych 8 lat temu - nic się nie zestarzała. Wciąż słucha się jej przyjemnie, stanowi niecałą godzinę dobrej zabawy, dającej spokój i odpoczynek. Dlatego ocena to 3 gwiazdki z dodatkową połówką, która decyduje o tym, że jest to zwyczajnie lepsza składanka młodzieżowa od większości dostępnych na rynku, i - co ważne - pozbawiona hip-hopu czy rapu, który obecnie "wpycha" się nawet tam, gdzie tych gatunków być nie powinno (nie żebym zaliczał się do jakichś przeciwników, ale co za dużo to niezdrowo...). Mam dziwne wrażenie, że obecnie już takich składanek się nie robi. Nawiasem mówiąc istnieje jeszcze "Volume 2" do "Romeo + Juliet" z resztą piosenek (m.in. Dust Brothers) i z piekną muzyką instrumentalną, wydany w tym samym roku i przez tą samą wytwórnię - już jest druga recenzja, więc tam zapraszam. Tymczasem - ostatecznie - 3,5 gwiazdki dla tej naprawdę sympatycznej składanki.

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI