SCREAM & SCREAM 2

MUZYKA: Marco Beltrami
ROK PRODUKCJI: 1998
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 29:51 min.


SCREAM:

01. SIDNEY'S LAMENT
02. ALTERED EGO
03. TROUBLE IN WOODSBORO
04. A CRUEL WORLD
05. CHASING SIDNEY
06. NC-17

SCREAM 2:

07. STAGE FRIGHT REQUIEM
08. LOVE TURNS SOUR
09. CICI CREEPIES
10. DEPUTY FOR A FRIEND
11. HOLLOW PARTING
12. DEWPOINT AND STABBED
13. HAIRTRIGGER LUNATIC
14. SUNDOWN SEARCH
15. IT'S OVER, SID



Płyta ta jest wyraźnym pójściem na łatwiznę. Mamy tu bowiem muzykę (wybrane utwory) z dwóch części trylogii Wesa Cravena. Z oczywistych względów nie ma tu kompozycji z części trzeciej, jednak dziwi ilość utworów, jakie zostały tu zawarte. Jest ich bardzo mało, bo zaledwie 15 (z czego 6 przypada na część pierwszą, a 9 na drugą) i są one w dodatku bardzo krótkie. Nie wiem czemu zdecydowano się na taki zabieg, tym bardziej, że płyta pomieściłaby z pewnością znacznie więcej niż jedyne pół godziny muzyki. Ale trzeba się cieszyć tym, co mamy. A mamy przekrój przez najlepsze chyba utwory z obu filmów.

Płytę otwiera bardzo ładny i nastrojowy "Sidney's Lament", który potrafi zauroczyć. Niestety jest on bardzo krótki (jak zresztą większość utworów na płycie) i tuż po chwili płynnie przechodzimy do kolejnej pozycji, jaką jest "Altered Ego". Ta pozycja także jest dość spokojna... do czasu oczywiście. Potem sprawia, że adrenalina automatycznie się nam podnosi, a napięcie wzrasta. Kolejny utwór jest jednym z lepszych na płycie, a zarazem jest to jeden z motywów przewodnich. "Trouble In Woodsboro" - bo o nim tu mowa - ma bardzo fajny westernowy klimacik. W dodatku jest nieco rockowy, co dopełnia klimatu i w rezultacie tworzy bardzo dobry, ostry kawałek. "A Cruel World" to z kolei następny z tych cichych i nastrojowych momentów na płycie z bardzo ładnym chórem i skrzypcami w tle. Tuż po nim znowu jest ostro podczas "Chasing Sidney". Wspominałem już o jednym motywie przewodnim. Ten można swobodnie uznać za drugi temat przewodni, gdyż kładzie podwaliny pod prawie każdą scenę z mordercą w filmie (chodzi tu głównie o sceny pogoni). Łatwy, ostry i konkretny motyw. Zaraz za nim kolejny powód, aby zakupić tę płytę. "NC-17" to ponownie klimatyczne i spokojne granie. Powracają tu zarówno delikatne chóry, motyw Sidney oraz bardzo ładny fortepian. Dodatkowo jest to jeden z dwóch najdłuższych utworów na tym krążku. Naprawdę przyjemny kawałek, na którym kończy się muzyka z "Krzyku", a zaczyna "Krzyk 2".

Tu dodam, że przejście pomiędzy dwoma częściami jest naprawdę dobrze zrobione, tym bardziej, iż następny utwór jest już bardzo rockowy, niepokojący i stanowi całkowite przeciwieństwo poprzednika. To także jeden z tych "naj" na płycie. "Love Turns Sour" to z początku bardzo cukierkowy utwór - coś w rodzaju "Birth of a Penguin" z "Batman Returns", czyli spokojny, miły śpiew, niemal kołysanka, która potem przeradza się w koszmar. I tu Beltrami może sobie poszaleć, gdyż ten kawałek trwa aż ponad 4,5 minuty, co na tej płycie jest ewenementem. Ale przejdźmy dalej. Kolejne utwory to połączenie typowo horrorowe, jednak w bardziej młodzieżowym (co zrozumiałe) wydaniu. Najpierw jest cicho, napięcie narasta, a potem nagle podrywa nas z fotela i straszy z głośników. Taki "spokojnym" fragmentem jest choćby "Cici Creepies" czy "Hollow Parting". Z kolei w utworach "Deputy for a Friend" czy "Dewpoint and Stabbed" powraca westernowa otoczka, aczkolwiek w łagodniejszej oprawie. Dochodzą tu nawet charakterystyczne gwizdy, co w niektórych fragmentach przywodzi na myśl np. spaghetti westerny. Nieco innym utworem jest tu "Sundown Search". Ma on właśnie taką otoczkę, a jednocześnie odstaje nieco od wyżej wymienionych kawałków. Jest on bardziej nowoczesny, miejscami niemal taneczny. Całość kończy ponownie powrót do motywu Sidney - "It's Over, Sid", czyli znowu jest spokojnie i krótko.

I to wszystko - całe 30 minut muzyki z obu filmów. Z pewnością jest to jedna z lepszych kompozycji pana Beltrami. Stworzył on bowiem muzykę, która łatwo identyfikuje się z filmami, jest charakterystyczna i świetnie się słucha. Jednak niespełna pół godziny na obie części to za mało. Dlatego ocena to 3,5 gwiazdki, choć rozważałem możliwość dania 4. Nie jest to jednak możliwe, tym bardziej, że "gdzieś tam" krąży "expanded version" tej pozycji. Póki co polecam tę płytę, bo to naprawdę kawał dobrej roboty.

Ocena:
Auto recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI