
SHADOW, THE - EXPANDED SCORE
MUZYKA: Jerry Goldsmith ROK PRODUKCJI: 2002 WYTWÓRNIA: Universal Music CZAS TRWANIA: 43:25 min.
I kolejna recenzja spod znaku "co by było, gdyby nie zawalili producenci". No prawie... gdyż rozszerzona partytura do "The Shadow" nie jest jakąś niesamowitą pozycją w porównaniu z płytą oficjalną, choć z pewnością zasługuje na taką samą uwagę. Jest tu więcej muzyki Goldsmitha, bez żadnych dodatków w rodzaju piosenek czy tekstów mówionych - na czysto zyskujemy więc tylko 13 minut materiału więcej w stosunku do oryginału. Te 13 minut nie jest też w żadnym stopniu rewolucyjne pod względem muzycznym. Jak bowiem pisałem w osobnej recenzji, na płycie oficjalnej zamieszczono wszystkie ważniejsze melodie i tematy. Tutaj dostajemy więc sporo rozwinięć tychże, kilka typowych utworów ilustracyjnych i może jakieś 4 ważniejsze fragmenty, których brak można było odczuć na tamtej płycie. W każdym razie nic tu nas nie zadziwi, a jedynie może upewnić nas w solidności i genialności tej partytury. Jako pierwszą nowość dostajemy "The Palace" - krótką melodię graną na bębnach przez mnichów w scenie doprowadzenia Cranstona do środka świątyni. Następnie "I Am In Hell" pochodzące ze scen na krótko po tej oraz "The Bridge" z pierwszego ataku Cienia na moście i "Stay Back" wraz z "In The Lab" z wydarzeń dalszych. Wszystkie są stosunkowo krótkie, w większości dynamiczne. W "The Bridge" raz jeszcze możemy usłyszeć temat główny w pełnej krasie, a w "I Am In Hell" i "In The Lab" da się wychwycić kilka ciekawych zabiegów instrumentalnych, choć nie wnoszą one nic nowego do całości - słucha się ich po prostu dobrze. Następne dwa utwory to kolejno "A Sun Is Shining" i "The Coin" - czysty, choć intrygujący underscore ze scen badania tajemniczej monety Shiwan Khana. "The Ring Call", "Next Time", "The Nightmare", "You Are The Shadow!" i "Broken Mirrors" to kolejne nowości. Odwołują się do konfrontacji Cienia z Shiwan Khanem, relacji między nim a Margo Lane oraz finałowej potyczki. Tu także sporo jest dynamiki, wszechobecny temat główny oraz rozwijają się bezustannie tematy poboczne. Najciekawsze z tej ostatniej piątki wydają się być utwory "The Nightmare" oraz "Broken Mirrors". Ten drugi bardzo ładnie rozwija też wątek z utworu "The Hotel". Ponadto podobał mi się kawałek "The Ring Call" - prosty, ale stylowy. Cała reszta została tu przeniesiona z płyty oryginalnej w stopniu nienaruszonym. Jedynie "Frontal Lobotomy" zmieniło się na "Frontal Lobotomy & Finale", ale poza tytułem wszystko jest takie samo. Jak więc widać, jest to pozycja dla zwolenników samej partytury Goldsmitha - muzyki jest więcej, słucha się tego tak samo dobrze, ale absolutnie nic to nie zmienia - zarówno w ocenie końcowej, jak i w ogólnym odbiorze płyty. Można jedynie bardziej polubić (lub znienawidzić) wspaniały temat przewodni. Mimo tego nadal zachęcam. W końcu "Who Knows What Evil Lurks in the Hearts of Men..." Poniżej jeszcze inna okładka do tego bootlega.
|
![]() |
|
![]() |