
SIN CITY
MUZYKA: Robert Rodriguez, John Debney, Graeme Revell ROK PRODUKCJI: 2005 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande / Colosseum CZAS TRWANIA: 58:03 min.
Z pewnością wiele osób czeka na najnowszą, głośną ekranizację słynnego w USA komiksu Franka Millera, a mowa o "Sin City". Obraz w reżyserii Roberta Rodrigueza (wespół z twórcą komiksu) już od jakiegoś czasu świeci triumfy w kinach na całym świecie, zbierając póki co mnóstwo przychylnych opinii i recenzji. Niestety, jak to w Polsce bywa - nam przyjdzie poczekać aż do połowy czerwca, gdyż polscy dystrybutorzy woleli po raz kolejny wprowadzić do kin jakąś mdłą komedyjkę czy romansidło, zamiast uraczyć widzów prawdziwym hitem... Ja już bardzo dobrze zapoznałem się ze ścieżką dźwiękową z "Sin City" i nie mam zamiaru czekać z recenzją aż ponad dwa miesiące w związku z polską premierą. Film to utrzymana w mrocznym klimacie historia tytułowego Miasta Grzechu, oparta na trzech komiksach z całej serii. Z pewnością zachwyca niesamowita strona wizualna filmu, bardzo sugestywna i komiksowa jednocześnie (według mnie czegoś takiego jeszcze w kinie nie było!). Do tego cała plejada gwiazd - taką obsadą może się poszczycić naprawdę niewiele produkcji! Że tylko wspomnę o takich nazwiskach jak Bruce Willis, Mickey Rourke, Jessica Alba, Clive Owen, Rutger Hauer, Benicio Del Toro i wielu, wielu innych sławnych z Hollywood. Chodzą głosy, że pojawiła się doskonała adaptacja komiksu, która może zdetronizować takie geniusze jak np. Burtonowskie "Batmany". Jak jest naprawdę - cierpliwi przekonają się za jakiś czas, niecierpliwi już znają całą prawdę... I o ile ich opinie mogą się od siebie nieco różnić, to jedno jest pewne - film zwyczajnie nie zawodzi! Płytę przesłuchałem już wielokrotnie i uważam, że jest rewelacyjna. W filmie muzyka pasuje jak ulał do przedstawionych wydarzeń, a poza obrazem to rzecz w słuchaniu kapitalna. Cała partytura została podpisana przez trzy nazwiska - Robert Rodriguez, John Debney oraz Graeme Revell. Kto napisał który utwór - tego dowiecie się z listy widocznej obok okładki. Poszczególnie kawałki zostały napisane i skomponowane przez każdego z osobna, z małymi wyjątkami w postaci duetów. Każda część "należąca" do danego twórcy odróżnia się nieco charakterystycznym dla niego stylem (najbardziej wyraziste pod względem stylu całej twórczości są chyba utwory pana Revella), jednak różnica między nimi jest w sumie tak minimalna, że podczas słuchania po kolei wszystkich kawałków wszystko "zlewa" się i tworzy jedną, spójną całość, bez większego podziału. I to w sumie znakomita cecha ścieżki do "Sin City", gdyż widać / słychać jak na dłoni, że każdy kompozytor rewelacyjnie uchwycił klimat opowieści. Przynajmniej ja podczas kolejnego przesłuchiwania nie potrafię od razu jasno stwierdzić, który utwór jest czyjego autorstwa, a już na pewno nie potrafię jasno sprecyzować, która część muzyki (tj. którego kompozytora) jest najlepsza. Ale zdecydowana większość należy do samego reżysera. Co można powiedzieć wstępnie o całej ścieżce? Na początek jedna zła nowina - brakuje jednego niesamowicie dobrego utworu (zarówno na płycie, jak i w filmie) słyszalnego w dwóch trailerach "Sin City". Chodzi o kapitalny utwór grupy The Servant - "Cells" (w wersji instrumentalnej). Wielka szkoda... Na pocieszenie dodam, że na szczęście nie zabrakło niczego więcej z tego, co mogliśmy usłyszeć w zwiastunach - o czym przekonuje nas już utwór otwierający płytę. Dalej jest już tylko lepiej! Co można powiedzieć o stylu całej partytury? Jest to mroczna kompozycja prezentująca gatunek Noir (sam film okazuje się być znacznie mroczniejszy, niż wskazywały na to zwiastuny czy zapowiedzi), w której dominuje niepokojące brzmienie przeszyte świetnymi fragmentami jazzowymi (bardzo charakterystyczna trąbka, także gitara), elektronicznymi (pięknie wplecione syntezatory jako doskonały podkład większości utworów - i nie tylko podkład) bądź złowieszczo granymi na fortepianie. Trzeba w tym miejscu dodać, że instrumentem przewodnim całej partytury jest na pewno ta genialna, wspomniana trąbka, na której opiera się cała kompozycja. Nie brakuje oczywiście fragmentów skomponowanych przy użyciu tradycyjnej orkiestry (sekcje smyczkowe i dęte), nie zabrakło nawet miejsca dla delikatnego, zawodzącego, kobiecego głosu, brzmiącego jak reszta muzyki niepokojąco i złowieszczo - brzmi genialnie! ("Bury The Hatchet", "The Hard Goodbye", "Her Name Is Goldie"). Jest nawet mały zalążek chórów ("Cardinal Sin"). Na początku utworu "Marv" (ten z kolei pojawił się w ostatnim trailerze filmu) można usłyszeć coś w rodzaju motywu przewodniego, który w późniejszej części krążka jeszcze kilka razy obije się o nasze uszy (m.in. w "Bury The Hatchet"), chociaż to samo można powiedzieć o brzmieniu słyszalnym m.in. w pierwszej ścieżce (tytułowe "Sin City") - zatem może poprzestańmy na tym, że cała ścieżka nie ma typowego tematu głównego :) (pomijając instrument przewodni w postaci jazzowej trąbki). Surowy, mroczny, niepokojący klimat filmu (wizualnie wyeksponowany przez odcienie czerni i bieli) podkreśla dodatkowo zabieg rytmicznych, jakby metalicznych uderzeń w tle (m.in. utwory "Goldie's Dead" czy wymieniane już "Bury The Hatchet" oraz "The Hard Goodbye"). Druga połowa ścieżki jest na pewno bardziej dynamiczna i miejscami celowo chaotyczna (pierwsza część to jakby odpowiednie wprowadzenie), chociaż i tutaj nie brakuje cichszych "przerywników", jednak będących czymś w rodzaju ciszy przed burzą. W drugiej połowie więcej jest także fragmentów bardziej przypominających klasyczną, instrumentalną muzykę filmową. Ogólnie można stwierdzić, że ta kompozycja naprawdę pasuje idealnie do świata przedstawionego i jest wręcz nieodłącznym elementem filmu. A szczęśliwcy, którym już udało się obejrzeć "Sin City", z pewnością to potwierdzą. Muzycznie to na pewno Noir pełną gębą, miłośnicy takich klimatów będą usatysfakcjonowani w 100%, a inni być może bardziej zgłębią się w ten jakże specyficzny, zapomniany nieco dzisiaj gatunek... Chciałem jeszcze wspomnieć (tzn. wypisać) te utwory, które uważam za zdecydowanie najlepsze i do których powracam najczęściej. Jednak aby się niepotrzebnie nie powtarzać napiszę tylko, że są to wszystkie te ścieżki, którymi posłużyłem się we wszelkich przykładach powyżej. Do tego dorzuciłbym "The Yellow Bastard" (genialne uderzenia w klawisze fortepianu!) oraz kończący płytę, absolutnie rewelacyjny "Sin City End Titles". W tym drugim można usłyszeć całkiem nowe aranżacje wszystkich ważniejszych fragmentów oraz zupełnie nowe zabiegi muzyczne na krążku - ze swojej strony szczególnie polecam melodię wygrywaną na trąbce połączonej z dźwiękami gitary - coś pięknego! (dla sprecyzowania - chodzi o fragment słyszalny po raz pierwszy w 25 sekundzie). Prócz muzycznej części napisanej przez trio Rodriguez & Debney & Revell mamy jeszcze dwa małe wyjątki. Pierwszy z nich to "Absurd" (grupy Fluke), który większość z pewnością kojarzy ze zwiastuna do "The Matrix Revolutions" lub jeszcze wcześniej - z filmu "Tomb Raider". Głośny, elektroniczny, trance'owy kawałek, który - zważając na dynamikę brzmienia - mógłby pochodzić z jakiejś ważniejszej czy nawet kluczowej akcji w filmie, jednak paradoksalnie pochodzi z fragmentu całkiem spokojnego (prezentacja baru, w którym tańczy Nancy Callahan). Najważniejsze jest to, że stylowo "Absurd" pasuje do całej reszty kawałków i nie jest to po prostu utwór, który znalazł się w całej kompozycji przypadkowo bądź pod kryptonimem "inspired by the movie". Drugi wyjątek to przedostatni "Sensemaya", skomponowany przez Silvestre'a Revueltasa, a dyrygowany przez Eduardo Matę (New Philharmonic Orchestra). Oczywiście - jak opis podpowiada - to kawałek najbardziej orkiestralny i jednocześnie najdłuższy ze wszystkich (ok. 6 minut), chociaż tak szczerze mówiąc niezupełnie on pasuje do wszystkich pozostałych utworów... Jest skomponowany jakby zupełnie w innym stylu, z domieszką zupełnie nowych instrumentów, klimatem odbiega od nut Rodrigueza, Debney'a i Revella... Generalnie brzmi tak, jakby ów kawałek pochodził z zupełnie innego filmu - dziwne... Choć w samym obrazie nie zwraca się na to uwagi. Co w tej ścieżce jest tak genialnego? Wspominany w recenzji klimat Noir, pełen złowrogości i niepokoju? Idealne dopasowanie do tematu? Genialne, charakterystyczne fragmenty, do których będę często powracał i które na zawsze zostaną w mojej głowie? A może kilka podobieństw do innej ścieżki dźwiękowej, którą niesamowicie sobie cenię, a mowa o trzeciej odsłonie "Mad Maxa"? (konkretnie chodzi o jazzowy styl, który perfekcyjnie uzupełniał partyturę autorstwa Maurice Jarre'a). Będąc wielkim miłośnikiem filmowych kompozycji przyznam, że czasami potrafią mnie "zmęczyć" kolejne, tradycyjne, instrumentalne ścieżki, które mimo iż ładnie brzmiące i poprawnie nagrane, nie oferują tego czegoś magicznego... Czegoś nowego w świecie filmowych partytur, jakby indywidualizmu, który odróżni daną ścieżkę od całej masy pozostałych. Ten indywidualizm bez wątpienia posiada soundtrack z "Sin City", podobnie jak sam film, i może dlatego tak bardzo przypadł mi do gustu. O takich ścieżkach się pamięta, gdyż stanowią one jakby przerywnik między kolejną, orkiestralną bądź liryczną kompozycją napisaną przez mniej lub bardziej znanego kompozytora. Jedno jest pewne - według mnie będzie to (a właściwie już jest) jeden z najlepszych soundtracków roku 2005. Ocena końcowa - mimo tylu superlatyw, dlaczego jednak nie 5 gwiazdek? Może dlatego, że nie jest to jednak pozycja tak arcygenialna, by owładnęła mną bez reszty i przygniotła swym ciężarem perfekcji. Dlatego póki co pozostaje czwórka z potężnym plusem. Jedno jest pewne - kompozycja do "Sin City", podobnie jak film, zwyczajnie nie zawodzi... Soundtrack dostarczony przez Agencję Artystyczną MTJ (www.mtj.pl) |
![]() |
|
![]() |