
SKULLS, THE
MUZYKA: Randy Edelman ROK PRODUKCJI: 2000 WYTWÓRNIA: Polygram CZAS TRWANIA: 50:55 min.
Randy Edelman zawsze kojarzył mi się z fajną muzyką do DRAGON: THE BRUCE LEE STORY ("Smok: historia Bruce'a Lee"), a teraz przyszło mi przesłuchać jego kolejną dobrą ścieżkę dźwiękową, czyli THE SKULLS. Pierwsze co mi się na niej spodobało to ładny, charakterystyczny i dość łatwy do odgadnięcia motyw przewodni wygrywany na pianinie, który można usłyszeć już w pierwszym utworze, a w dalszych kawałkach w jeszcze lepszych odmianach. To bezsprzecznie najlepszy element na tym soundtracku. Drugim takim elementem jest bardzo fajna muzyczka, jaką można usłyszeć np. w utworze "The Race". Trzeci element - fajnie brzmiący bas i bębenki w tle, które doskonale przeplatają całość. Kolejnym wyrazistym elementem, który udało mi się dosłyszeć była świetna gra na pianinie, obecna przez cały czas trwania płyty. Prócz wyżej wspomnianego motywu przewodniego mamy nagłe zmiany nastroju i niezłe przejście do gwałtownej i pełnej napięcia i niepokoju gry - niezłe! W ogóle muzyka czasami potrafi być bardzo tajemnicza i bardzo nastrojowa, powiedziałbym - trochę smutna momentami i dramatyczna (ale nie w jakimś dużym stopniu). A to wszystko bardzo dobrze, wręcz znakomicie oddaje realia samego filmu. Kolejną zaletą jest to, że mamy aż 18 kompozycji Edelmana, a co najlepsze - każda z nich mi się podobała, nie mam żadnego konkretnego faworyta. Na końcu są jeszcze 4 piosenki - takie sobie, nawet ciekawe, potrafią wpaść w ucho, ale nie na dłużej. Najbardziej podobała mi się ostatnia, w wykonaniu Lorny Villings - "Taste" (słyszalna w filmie dwa razy). Udana ścieżka dźwiękowa, która spodobała mi się już po pierwszym przesłuchaniu - tyle mogę napisać w podsumowaniu. A spodobała mi się na tyle, że zapewne nie raz jeszcze do niej powrócę. |
![]() |
|
![]() |