
SLEEPLESS
MUZYKA: Goblin ROK PRODUKCJI: 2001 WYTWÓRNIA: Cinevox Records CZAS TRWANIA: 52:39 min.
"Sleepless" to już szóste wspólne przedsięwzięcie Dario Argento i grupy Goblin. To bardzo dynamiczna ścieżka dźwiękowa, która wykorzystuje znacznie cięższe instrumentarium niż wcześniejsze kompozycje tego kwartetu. Całość oparta jest na tradycyjnym brzmieniu syntezatora, elektrycznej gitarze, a cała powstała w ten sposób warstwa muzyczna wspomagana jest stylizowanymi dźwiękami dzwonu i krótkimi ustępami, w których występują chóry - zarówno rozbudowane, jak i w postaci samodzielnych żeńskich partii wokalnych. Muzyka grana jest w pewnych fragmentach bardzo szybko (o czym już wspomniałem na samym początku), nie traci jednak wymaganego minimum emocjonalnego. Poza tym włoska formacja sięgnęła wreszcie po tradycyjne, orkiestralne brzmienie, przede wszystkim w postaci sekcji smyczkowej, która stanowi uzupełnienie niektórych części kompozycji (także tych najistotniejszych). W przekroju całości pojawiają się też inne instrumenty typowe dla klasycznej, gotyckiej muzyki grozy. Oczywiście takie wyobrażenie partytury dalekie jest od twórczości prezentowanej przez tą grupę. Nie ta instrumentacja, nie te nagłe zwroty tonacyjne, nie ten akompaniament. Ilustracje Goblin'a - włącznie z tą - to pachnąca komercją, odpierająca się o pewne trendy, w dużej części nie autonomiczna muzyka. Ścieżka dźwiękowa do filmu "Sleepless" ma nieco inny charakter niż wcześniejsze dokonania tej włoskiej grupy. Zasadnicza różnica tkwi w afektacji, czyli w pojęciu związanym z gwałtownością i dynamiką. Poszczególne dźwięki są lepiej dobrane niż w "Alieen Contamination", "The Final Darkness", "Suspiria" czy nawet "Dawn of the Dead". Jednak ostatni z wymienionych przykładów ma zasadniczą przewagę nad tą kompozycją - niezwykle sugestywny motyw przewodni, którego wyraźnie brakuje na ścieżce do "Sleepless". Co prawda tytułowy utwór otwierający całość może spełniać i przypuszczalnie spełnia taką właśnie rolę, jednak jego wymowa jest daleko mniejsza niż w przypadku "Dawn of the Dead". Kolejnym niedociągnięciem, powtarzanym już do znudzenia w przypadku Goblin'a jest zdecydowanie za mały nacisk emocjonalny. Jedyne naprawdę klimatyczne utwory (i notabene całkiem niezłe), do których nie można mieć żadnych zastrzeżeń to "The Pig", "The Rabid" oraz pośrednio "Inquiries". Zdecydowanie za mało. Chociaż akurat w tym przypadku można to jeszcze jakoś zrozumieć, gdyż muzyka uwzględnia wpływ także innych gatunków filmowych - thrillera i kryminału. Ogólnie jednak to całkiem przeciętna ilustracja do filmu grozy, która tradycyjnie już w przypadku tej grupy znacznie lepiej wypada na ekranie niż poza nim. Wyjątkiem są wszystkie dynamiczne utwory, które bez problemu "bronią się" poza obrazem. |
![]() |
|
![]() |