
SNATCH
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2000 WYTWÓRNIA: TVT Records CZAS TRWANIA: 57:42 min.
Zwariowanie zakręcony film - i równie szalenie odjazdowa muzyka! Już pierwszy utwór "Diamond" wprowadza nas w stojący na głowie świat "Snatcha" i klimat ścieżki dźwiękowej. Utwór numer 2, czyli "Supermoves" już całkowicie wgniata w fotel i nie pozwala się z niego podnieść - przyciskając nas mocnym uderzeniem, szalonym i szybkim tempem, oraz niezwykłym gitarowym brzmieniem połączonym z superszybką perkusją i czadowymi okrzykami w refrenie - ten kawałek to najszybszy i jeden z najlepszych fragmentów płyty. Gdy już opada kurz po "Supermoves", kawałek szósty daje nam odpocząć, zwalniając tempa i pozwalając złapać oddech - i tak jest przez kolejnych kilka utworów, aż do numeru 11 - czyli "Disco science" (w filmie motyw ten słyszymy, gdy psy gonią zająca, który ma... prz**bane;) Przez kilkanaście minut na płycie robi się "średnio", aż dochodzimy do "Angel" Massive Attack - świetnej piosenki, która w filmie ilustruje rozpacz Mickey'a po stracie matki. Nie można również nie napisać dobrego słowa o utworku "Fuckin in the bushes" zespołu Oasis, który ponownie zabiera nas na tereny mocnego i odważnego uderzenia w instrumenty, ilustrując w "Snatchu" porachunki Cyganów z bandą Cegłówy. Ciekawostką jest utwór "Lucky Star" (mi akurat zupełnie nie przypadł do gustu, a i w filmie jakoś go nie słyszałem) w wykonaniu obecnej żony reżysera filmu Guy'a Ritchie - Madonny. Wszystkie motywy na Soundtracku przeplatane są monologami z filmu, przy czym tylko kilka z nich zasługuje na wzmiankę. Przede wszystkim Benicio Del Toro i jego "Vere iz da storn?", oczywiście "Zee germans" Jasona Stathama, oraz "Avi arrives" Dennisa Fariny. Ogólnie mówiąc; płytka jest godna uwagi, zwłaszcza gdy podobał Wam się film. Poniżej okładka z innego wydania, z 20-stoma utworami:
|
![]() |
|
![]() |