SNIPER

MUZYKA: Gary Chang, Mark Mancina, Hans Zimmer
ROK PRODUKCJI: 1993
WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg)
CZAS TRWANIA: 62:16 min.


01. TRACK 01
02. TRACK 02
03. TRACK 03
04. TRACK 04
05. TRACK 05
06. TRACK 06
07. TRACK 07
08. TRACK 08
09. TRACK 09
10. TRACK 10
11. TRACK 11
12. TRACK 12
13. TRACK 13
14. TRACK 14
15. TRACK 15
16. TRACK 16
17. TRACK 17
18. TRACK 18
19. TRACK 19
20. TRACK 20
21. TRACK 21
22. TRACK 22
23. TRACK 23
24. TRACK 24
25. TRACK 25
26. TRACK 26
27. TRACK 27
28. TRACK 28
29. TRACK 29
30. TRACK 30
31. TRACK 31
32. TRACK 32
33. TRACK 33



Film Luisa Llosy to kultowy amerykański sensacyjniak z najlepszego okresu boomu video - film, który reżysera i jego gwiazdę, Toma Berengera, wywindował ku sławie, ale i stanowi dla nich obu przekleństwo. Na wieki stali bowiem częścią tego jednorazowego produktu - Tom, mimo wielu znacznie lepszych wcieleń, kojarzy się właściwie tylko i wyłącznie z rolą Becketta (zresztą zagrał go jeszcze dwukrotnie), a Llosa po wyreżyserowaniu jeszcze dwóch innych "pamiętnych" filmideł ("Anakonda" i "Specjalista") usunął się niemal zupełnie w cień (teraz zajmuje się głównie produkcją). Ale - co trzeba szczerze sobie powiedzieć - przynajmniej nie mają się czego wstydzić, jeśli idzie o tą produkcję. A jak sprawa ma się z muzyką?

Za nią odpowiedzialne są także znane i równie "kultowe" nazwiska: Gary Chang, Mark Mancina i Hans Zimmer - a więc brzmi interesująco. Generalnie za większą część partytury odpowiedzialny jest Chang, co też i słychać w muzyce. Wkład Manciny jest znacznie mniejszy, niemniej jego rękę także tu czuć. Zimmer odpowiada natomiast za tzw. additional music, ale nie można oprzeć się wrażeniu (szczególnie w filmie, bo na płycie już z tym gorzej), że w paru miejscach wydatnie pomógł swoim adeptom. Niestety żadne oficjalne wydanie - a co za tym idzie oświadczenie co, kto, jak i gdzie napisał - nigdy nie ujrzało światła dziennego, toteż można tu się tylko domyślać. Nie ulega jednak wątpliwości, że to Chang odpowiada za ostateczny kształt muzyki. A tą możemy poznać (nie)stety tylko dzięki magii bootlegów...

Ten konkretny bootleg nie posiada nazw (choć pewnie ktoś tam jakieś wymyślił - byłbym wdzięczny za ewentualną tracklistę ;) i właściwie pojawił się znikąd :). Trudno określić czy jest to dvd-rip, gdyż poszczególnie ścieżki są dość czyste i bez odgłosów filmowych - nie mówiąc już o tym, że brak tu konkretnych "momentów". Z drugiej strony wszystko podzielone jest na wiele, często krótkich utworów i trwa ponad godzinę, co znowuż nie daje nam jedynie słusznej odpowiedzi. No, ale mniejsza. Ważna jest w końcu sama muzyka, a ta jest... no cóż, właściwie trudno mi ją nawet do czegoś przyrównać. Gary Chang nigdy nie tworzył jakichś porywających ilustracji "do posłuchania", jednak w "Snajperze" przeszedł samego siebie. Jego muzyka często nie przypomina muzyki w pełnym tego słowa znaczeniu, gdyż często do naszych uszu docierają chwilowe, pojedyńcze dźwięki - niektóre na kształt kołatania serca, inne przypominają walenie w kowadełko rodem z Poledourisa, ino w bardzo zwolnionym tempie.

Jest to muzyka na wskroś elektroniczna, jednak nie to stanowi o jej osobliwości. Chang stworzył ilustrację, która na dobrą sprawę idealnie odwzorowuje postać Becketta - a więc istnieje, jest obecna jak najbardziej i do tego ma przypisane konkretne zadanie, ale w ogóle jej nie widać, nie słychać, tylko czuć samą jej obecność. I oczywiście w filmie sprawdza się to wyśmienicie - muzyka buduje napięcie i klimat, osobliwie majacząc w tle, a atmosfera nieprzeniknionej dżungli, w której dzieje się większość akcji staje się wręcz namacalna. I za to duże brawa. Niestety na płycie coś takiego niemal w ogóle nie ma prawa bytu, bo stanowić będzie dla większości dziwaczną mozaikę nie do sforsowania i jedną, wielką nudę. Choć i to nie do końca prawda...

Chang zdołał bowiem nadać muzyce specyficznego charakteru, który w paru ścieżkach nie tylko da się zauważyć, ale i przyswoić bez większych problemów. Nie są to oczywiście melodie, które za godzinę wciąż będziemy mieć w głowach, a i też nijak nie da się ich nucić, ale potrafią zaciekawić oraz po trosze wciągnąć. Rzecz jasna znajomość filmu znacznie w tym pomoże, ale i bez niego da się wyłuskać tych parę interesujących nas minut. Dotyczy to generalnie tych dłuższych ścieżek, jak "Track 03" trwający ponad trzy minuty, czy nieco krótszy, acz interesujący duet ścieżek 24 i 25. To są dokładnie te pojedyńcze strzały, które nie zanudzą nas na śmierć i w których autentycznie coś się dzieje poza klimatem złowrogiej dżungli.

Niestety takich ścieżek jest tu jak na lekarstwo - większość motywów jest albo zbyt krótka albo też trudno je nazwać motywami, bo to po prostu nic nie znaczące dźwięki tła. Z kolei wyraźnie brak tu bardziej mancinowsko-zimmerowskich motywów, jak choćby ten z początkowej akcji przy helikopterze, gdzie muzyka niemal wybijała się na pierwszy plan. Dlatego też trochę szkoda, że całość nie została wydana w jakiś promocyjny sposób, gdyż taka płytka z, powiedzmy, 8 ścieżkami lub dwoma większymi suitami zdołałaby zainteresować choćby i nikłą część słuchaczy (aczkolwiek istnieje - oczywiście nieoficjalnie - coś takiego jak "Suite from Sniper", w której to już słychać wpływy wszystkich trzech panów i która aż kipi od akcji; patrz: inna okładka). A tak niestety pozostaje nam bootleg, który można traktować tylko i wyłącznie na zasadzie ciekawostki, do tego dość lichej. Choć też i nie jest to taki zupełnie stracony produkt, bo muzykę Changa łatwo zaadoptować - rewelacyjnie sprawdza się jako podkład życiowy i bez problemu można np. czytać przy nim książkę czy majsterkować ;). W dodatku muzyka kapitalnie sprawdza się w godzinach wieczornych - tym bardziej, że nie trzeba dla niej specjalnie przyciszać głośników. A co do oceny, to lekko naciągam ją do 2,5 - głównie z sentymentu i z faktu, że co by o niej nie mówić, to jednak posiada ona niesamowity klimat wszechobecnego... czegoś ;).

A poniżej jeszcze parę innych okładek fanowskich.


    



Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI