
SOLARIS
MUZYKA: Cliff Martinez ROK PRODUKCJI: 2002 WYTWÓRNIA: Trauma CZAS TRWANIA: 43:30 min.
W jednym czasie przesłuchałem dwie podobne do siebie ścieżki - z filmów "Solaris" oraz "Donnie Darko". A jako, że recenzje do nich umieściłem także równocześnie - będą one do siebie bardzo podobne, m.in. mają taki sam wstęp i zakończenie. To, że obydwa te soundtracki są do siebie podobne - nie chodzi tu bynajmniej o podobieństwo jakichś konkretnych fragmentów, podobnej melodii czy instrumentarium. Mianowicie chodzi tu o podobieństwo stylowe i wrażenia, jakie wywołują i pozostawiają po sobie kompozycje panów Cliffa Martineza i Michaela Andrewsa. A jest to wrażenie dość specyficzne, które postaram się poniżej w skrócie opisać. Warto także od razu na początku wspomnieć, że oprawa muzyczna do wspomnianych filmów jest bardzo oryginalna i ciekawa. Film Stevena Soderbergha (na podstawie książki Stanisława Lema) średnio mi się podobał. Ale jednego nie można mu zarzucić - ma w sobie dość ciekawy i specyficzny klimat. Na muzykę Cliffa Martineza od razu zwróciłem uwagę podczas oglądania "Solaris". W filmie jest ona dobrze słyszalna i to właśnie ona jest jednym z głównych składników wspomnianego wcześniej klimatu. Ilustracja muzyczna jest dziwna - instrumenty są ze sobą bardzo ciekawie połączone, linia melodyczna jest dość wyrazista, całość to jakby hipno-transowe brzmienie, które mogłoby uśpić, ale tego nie robi. Te wszystkie cechy wywołują u słuchacza ciekawy efekt - mimo, iż większość ścieżek jest do siebie bardzo podobna (często bliźniaczo) i bardzo ciężko je od siebie odróżnić (jeśli oczywiście nie brać pod uwagę czasu trwania poszczególnych utworów i ich nazw ;), przez cały czas przewija się w sumie jeden motyw (może w troszkę zmienionej formie) i mniej więcej ta sama aranżacja - a jednak podczas słuchania w ogóle nie czuje się znużenia. Wręcz przeciwnie - przez słuchacza przemawia ciekawość, chęć usłyszenia kolejnego utworu i tym samym po raz kolejny znanej z wcześniejszych kawałków melodii. No i żeby dostrzec / usłyszeć, jak faktycznie dobry jest ten soundtrack, trzeba go przesłuchać w absolutnej ciszy i spokoju. Wrażenia gwarantowane. Można by siąść i zastanowić się, w jaki sposób kompozytorowi udał się taki zabieg. Należy także koniecznie podkreślić, że stworzenie takiej ilustracji muzycznej, jaka powstała do "Solaris" (czy "Donnie Darko") wcale nie jest proste. Jest wręcz bardzo trudne, z pewnością o wiele trudniejsze niż skomponowanie ścieżki przy użyciu kilkudziesięcioosobowej (lub nawet więcej) orkiestry. Do tego dochodzi stworzenie specyficznego brzmienia, dobrania odpowiednich instrumentów i najważniejsze - całość ma idealnie pasować do obrazu i ma spodobać się widzom / słuchaczom. W tym przypadku Cliff Martinez sobie poradził bez problemu. Na takie właśnie ścieżki, jak "Solaris" czy "Donnie Darko" warto, a nawet trzeba zwrócić uwagę. Są zupełnie inne od klasycznych, instrumentalnych lub elektronicznych filmowych kompozycji. I na tym polega ich klasa. I mimo, iż pod recenzją widnieją 3 gwiazdki (które oznaczają dobrą, solidną ścieżkę) - to tylko dlatego, żeby było oficjalnie, bo moja faktyczna ocena kompozycji do "Solaris" to 3,5. Mimo, iż połówek nie przyznajemy - w tym przypadku (i w przypadku "Donnie Darko") mogę zrobić wyjątek. Chociaż raz (a właściwie dwa :). Poniżej inna okładka do tego soundtracku:
|
![]() |
|
![]() |