
SPANGLISH
MUZYKA: Hans Zimmer ROK PRODUKCJI: 2004 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande / Colosseum CZAS TRWANIA: 38:14 min.
"Spanglish" (po polsku "Trudne Słówka") jest historią o pewnej Meksykance imieniem Flor, która wraz z 12-letnią córką sprowadza się do metropolii Los Angeles i rozpoczyna pracę gosposi w domu bardzo zamożnego państwa Clasky. Oprawą muzyczną do całej tej historii zajął się Hans Zimmer - przyjrzyjmy się (czy raczej przysłuchajmy) bliżej jego kompozycji. Płyta jak dla mnie jest zdecydowanie czymś nowym i bardzo oryginalnym w twórczości znanego niemieckiego kompozytora. Przesłuchałem naprawdę mnóstwo ścieżek podpisanych jego nazwiskiem, ale na taki styl jeszcze nie trafiłem. Temat i fabuła filmowa sugerują wprowadzenie muzyki brzmieniowo meksykańskiej (bądź hiszpańskiej) i tak jest w rzeczy samej. Hans Zimmer bawi się tutaj znanymi wszystkim rytmami rodem z Meksyku (bądź Hiszpanii - cały czas wtrącam Hiszpanię, ponieważ całość zdecydowanie bardziej kojarzy mi się właśnie z tym krajem niż z Meksykiem) i trzeba przyznać, że wychodzi mu to nad wyraz dobrze. Niestety jeszcze nie miałem okazji obejrzeć filmu, więc nie mogę odnieść konkretnych motywów i utworów do konkretnych filmowych wydarzeń. Niemniej jednak jestem pewien - po wielokrotnym przesłuchaniu ścieżki - że partytura Zimmera pasuje jak ulał do scenariusza, choć z początku moje zdanie było odmienne - tzn. film chyba błędnie został oznaczony gatunkowo jako komedia romantyczna, bo z zasłyszanych i przeczytanych przeze mnie opinii wynika, że tak naprawdę to komedio-dramat obyczajowy. I tak też sugerowałaby kompozycja, stylowo zupełnie nie pasująca do krwistej komedii (tym bardziej romantycznej) - bo ani nie ma tutaj motywów wesołych, ani czysto miłosnych... Całość za to dość, hm... pesymistyczna, dająca do myślenia, pełna refleksji. Oczywiście nie każda minuta kompozycji do "Spanglish" przepełniona jest meksykańsko-hiszpańskim stylem - sporo tutaj tradycyjnej, klasycznej muzyki, z którą niemiecki kompozytor radzi sobie znakomicie - co udowodnił już wielokrotnie. Jednak aby ścieżka za długo nie pozostała muzyką "zwykłą", podobną do setki innych opraw z podobnych gatunkowo filmów - Zimmer co chwila przypomina, że mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym i oryginalnym w swojej filmografii, i wkracza kolejnym tematym granym na flecie, charakterystycznej gitarze bądź przepełnionym mocno charakterystycznymi, szybkimi, urywanymi skrzypcami - i od razu na myśl przychodzą kraje wspomniane powyżej :) Po dziesięciu utworach instrumentalnych całość wieńczy piosenka końcowa, napisana przez duet George & Ira Gershwin, a wykonywana przez duet Cloris Leachman & Ian Hyland. Tym razem słyszymy piosenkę w iście amerykańskim stylu, o podkładzie tylko i wyłącznie fortepianowym. Utwór ładny, aczkolwiek jakoś specjalnie w pamięci nie pozostający. Według mnie zdecydowanie lepsze byłoby zakończenie całości jakąś naprawdę ładną, meksykańską lub hiszpańską piosenką... Ciekawi mnie, dlaczego Hans Zimmer zdecydował się na skomponowanie takiej właśnie muzyki. Czyżby znudziły mu się często potężne, monumentalne kompozycje na miarę "Gladiatora", "Pearl Harbor", "Backdraft", "King Arthur" i wielu, wielu innych? Czyżby powoli oddalał się od znanego wszystkim stylu Media Ventures, a pisanie partytur charakterystycznych kiedyś dla jego nazwiska przekazał swoim młodszych "wychowankom"? Chociaż z drugiej strony trzeba przyznać, że kompozytor naprawdę lubi eksperymentować z wplataniem do swoich kompozycji motywów charakterystycznych dla krajów o wyjątkowo specyficznej kulturze. Tak więc mieliśmy eksperymentowanie z brzmieniem afrykańskim (m.in. "Black Hawk Down", "The Power Of One", "Tears In The Sun") czy japońskim ("Pearl Harbor", "The Last Samurai"), nie zabrakło prób związanych z czymś w rodzaju muzyki starożytnej (np. ostatnio "King Arthur"). Przyszedł więc teraz czas na Meksyk / Hiszpanię (a właściwie coś w rodzaju powtórki, bo przecież już był "Mission: Impossible 2"...) - ciekawe, co będzie następne :) No ale nawet przy tych domieszkach kulturowych wciąż dało się wyczuć ten styl (a właściwie to był przede wszystkim ten styl), do którego przyzwyczaili się wielbiciele niemieckiego twórcy muzyki filmowej. Tego stylu w ścieżce do "Spanglish" próżno szukać - no może z minimalnymi wyjątkami, bo naprawdę wprawne ucho wychwyci jednak gdzieniegdzie zalążek zimmerowskiej nuty (szczególnie w kawałkach "No Left" (druga połowa) czy "Cooking"). Szkoda tylko, że jedynie zalążek... A może w końcu Hans Zimmer poszedł śladami innego kompozytora, który również postanowił poeksperymentować z całkowicie innym stylem muzycznym...? Mowa oczywiście o Elliocie Goldenthalu i jego kompozycji do "Fridy". W tym przypadku eksperyment opłacił się i to bardzo - wszak statuetka Oscara w kategorii Najlepsza Partytura Filmowa to nagroda nie byle jaka :) Ja tylko na marginesie wspomnę, że owszem - "Frida" to coś całkowicie nowego i oryginalnego w filmografii pana Goldenthala, jednak dla mnie osobiście na Oscara nie zasłużyła - w roku 2002 byłem całym sercem za piękną muzyką Thomasa Newmana do "Road To Perdition" lub za świetną ilustracją Philipa Glassa do filmu "The Hours". Wracając jednak do tematu - być może niemiecki kompozytor postanowił wykorzystać cały ten fakt i liczy po cichu (lub nie po cichu - jak kto woli :) na nominację ze strony Akademii Filmowej - naprawdę jestem bardzo ciekawy, czy mu się uda... Po tych wszystkich dywagacjach na koniec trzeba stwierdzić jasno, że dobry jest to soundtrack - nie ma ku temu żadnych wątpliwości. Miejscami nawet więcej niż dobry, ocierający się o znakomitość. Jednak osobiście wolałbym go traktować jako ciekawostkę w twórczości Zimmera - ciekawostkę pozbawioną jego charakterystycznego brzmienia, tak przeze mnie lubianego i wielokrotnie przerabianego. Obiektywnie oceniam tę ścieżkę na 3,5 gwiazdki, choć jak pewnie wszyscy po przeczytaniu tej recenzji zauważyli - mimo wszystko zdecydowanie wolę starego, dobrego Zimmera, którego muzyka powoduje wzrost adrenaliny w moich żyłach, a kolejne motywy po prostu zapierają mi dech w piersiach. Chcę kolejnej takiej właśnie ścieżki! A "Spanglish"? Na pewno pozostanie bardzo pozytywnym aspektem w jego jakże bogatej filmografii... Poniżej inna okładka wydania tej płyty. Soundtrack dostarczony przez Agencję Artystyczną MTJ (www.mtj.pl)
|
![]() |
|
![]() |